W 1961 r. Maria Dąbrowska notowała w dzienniku: „Nocą czytam Miłosza »Rodzinną Europę«. Co za dziwne przeoczenie. Od paru lat ta książka stoi na półce i ani do niej nie zajrzałam (…) Teraz czytam nie mogąc się oderwać. (…) To jest Miłosza arcyksiążka”.
Nie chcę się porównywać z Dąbrowską (która nota bene Miłosza niezbyt lubiła), ale dla mnie to też najważniejsza z eseistycznych książek Miłosza, ważniejsza od „Zniewolonego umysłu” i „Ziemi Ulro”. Ta „znakomita monografia jednostki wpisanej w koło Historii”, z postaciami szkolnych antagonistów, katechety i łacinnika, oraz przyjaciela-kusiciela Tygrysa, czyli heglisty Tadeusza Krońskiego, jest autoportretem (zdystansowanym, nie wyznawczym, jak zaznacza autor w dopisanym po latach posłowiu). Jest też próbą wprowadzenia na scenę literatury „wschodniego galimatiasu”, z którym autor się utożsamia.
Oksana Zabużko, wybitna pisarka ukraińska, znajduje się dziś na pierwszej linii frontu intelektualnej walki o własną kulturę, o uświadomienie innym jej istnienia i wartości, negowanych przecież nie tylko przez rosyjskie władze. Miłosz – którego zdążyła jeszcze poznać osobiście – staje się dla niej sojusznikiem w procesie samookreślenia i szukania źródła siły w obliczu katastrofy, jaką jest wojna.
Wydanie „Europy” z esejem Zabużko „Rozmowa trwa” będzie już czwartym na mojej półce. Najpierw jest paryski pierwodruk, znaleziony w antykwariacie. Potem – wydanie w ramach dzieł Miłosza. Trzecie ma osobliwą historię. „Rodzinną Europę” przeczytałem po raz pierwszy w roku 1979 w egzemplarzu wydania paryskiego. Drugi obieg dopiero raczkował, ale przyjaciel miał zaufanego dysponenta nowoczesnej kserokopiarki w jednym z biur. Zwykła kserokopia była poniżej naszych ambicji, rozebraliśmy więc egzemplarz na arkusze (i tak się już rozpadał z zaczytania), sporządzono dziesięć dwustronnych kopii, po czym zaufany introligator pociął je fachowo i oprawił, nie zapominając o napisie na grzbiecie. Nie zapomnieliśmy też, by na stronie przedtytułowej wkleić karteczkę „przedruk Kraków 1979”.
Organizatorem nielegalnego przedsięwzięcia był mój kolega ze studiów historii sztuki, Jaś Motyka. Świetny znawca grafiki i fotografii, przepracował wiele lat w Gabinecie Rycin krakowskiej Biblioteki PAN i PAU, umarł nagle w ubiegłym roku. Niech ta jedna z wielu jego zasług zostanie przypomniana.
Czesław Miłosz, RODZINNA EUROPA, Znak, Kraków 2025, ss. 412.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















