Jesień 1965 r., paryska restauracja koło dworca Saint-Lazaire. Zygmunt Hertz, jeden z filarów „Kultury”, przyprowadza młodego przybysza z Warszawy – Wojciech Karpiński ma 22 lata, ale wygląda jak nastolatek. Przy stoliku czeka już 69-letni Józef Czapski...
Tak się zaczęła wieloletnia znajomość, a potem przyjaźń. Młody Karpiński był do tego spotkania dobrze przygotowany. Dzięki ciotce pracującej w warszawskim Muzeum Narodowym obejrzał przechowywane tam obrazy Czapskiego. Wiedział, czym jest „Kultura”, dokładnie też przeczytał „Oko” – wydany przez Giedroycia tom szkiców Czapskiego. Nic dziwnego, że malarz polecając go później Maciejowi Morawskiemu, dziennikarzowi i działaczowi emigracyjnemu, nazwie go wunderkindem, cudownym dzieckiem: „Zupełny fenomen, jeżeli chodzi o oczytanie, o poziom myślenia i chyba także o gatunek człowieka”.
Korespondencja Czapskiego i Karpińskiego: heroiczna walka o malarstwo, przyjaźń i ślimaki
Pierwsze lata tej korespondencji upływają pod znakiem konspiracji – odbiorcą listów słanych z Warszawy jest zaprzyjaźniony z Czapskim Francuz. Ostrożność wskazana, po drodze był przecież Marzec, Wojciech publikuje pod pseudonimem w „Kulturze”, a jego starszy brat Jakub, socjolog, trafia do więzienia i zostaje skazany w „procesie taterników”, oskarżonych o przerzucanie do kraju wydawnictw emigracyjnych.
Wprowadzenie stanu wojennego zastaje Karpińskiego za granicą – odtąd wymiana listów staje się swobodna, a zarazem coraz bardziej dramatyczna, bo odzwierciedla heroiczną walkę tracącego powoli wzrok artysty o swoje malarstwo. Czapski czasem układa w myśli wielostronicowe listy, które nie zostaną przelane na papier, także dlatego, że jego pismo staje się zupełnie nieczytelne.
Zresztą rdzeniem tej przyjaźni jest chyba właśnie sztuka. W Karpińskim napotkał Czapski odbiorcę idealnego, podzielającego jego hierarchie wartości i pełnego podziwu dla jego malarstwa (co oczywiście nie wyklucza drobnych sporów).
W 1985 r., po operacji w paryskim szpitalu Karpiński pisze: „Ja się oddaję lenistwu, ale już do tego przywykłem. Nie mając Twojej energii, nie mam też Twoich wymagań wobec siebie (...) my ślimaki patrzymy z osłupieniem na różne pędzące rumaki, które, gdy tylko trochę zwolnią, sądzą, że stoją w miejscu, a tymczasem gnają jak opętane”.
Mając w pamięci ogromny dorobek Karpińskiego i jego zasługi choćby właśnie dla Czapskiego, pozostaje westchnąć: obyśmy mieli jak najwięcej takich ślimaków!
Józef Czapski, Wojciech Karpiński, KORESPONDENCJA, odczytali Julia Juryś i Mikołaj Nowak-Rogoziński. Opracował Mikołaj Nowak-Rogoziński. Wydawnictwo Próby, Warszawa 2025, ss. 316. I wspaniałe ilustracje!
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















