„Van Eedenowie czuli, że czas już najwyższy ożenić ich jedynaka z kimś, kto pod każdym względem odpowiadałby ich pozycji. Dzięki Bogu wychowano młodego człowieka na tyle światowo, iż wiedział, że miłość wchodzi w grę dopiero na ostatnim miejscu”. Rzecz się dzieje w Afryce Południowej, van Eedenowie są starym afrykanerskim rodem, niestety zubożałym, natomiast Silbersteinowie, żydowska rodzina kandydatki na żonę, to nowobogaccy właściciele ziemscy i winiarze. Młody Henry rusza do ich majątku, by poznać nieznaną Salome; towarzyszący mu wuj ma „przeprowadzić niezbędne czynności wstępne” i wesprzeć „delikatną sprawę kontraktu społecznego”.
A więc powieść obyczajowa? Nic z tych rzeczy, choć o jej tle historycznym, społecznym i nawet przyrodniczym, a także o rozmaitych wplecionych w tekst aluzjach i odniesieniach kulturowych dowiecie się mnóstwo, wspomagani przez skrupulatne przypisy tłumacza, wybitnego germanisty i niderlandysty.
„Siedem dni...” prędzej można by uznać za powieść inicjacyjną nieco w duchu Mannowskim; jest tu nawet, jak w „Czarodziejskiej górze”, noc Walpurgi, a także postacie stanowiące parodię Settembriniego i Naphty. Każdy z dni toczących się wedle utartego schematu stanowi kolejny etap wtajemniczenia Henry’ego w topografię majątku Welgevonden – i przy sposobności w wiele innych spraw. Dokonuje się ironiczna dekonstrukcja narodowych i, szerzej, cywilizacyjnych mitów, wywracająca przy tym na nice wzorzec plaasroman, tradycyjnej „powieści farmerskiej”, o czym więcej można przeczytać w posłowiu.
Jak pisze Jerzy Koch, Etienne Leroux (1922-1989) uważany jest za najwybitniejszego powieściopisarza lat 60. w Afryce Południowej. Mamy co nadrabiać – jego pierwsza książka po polsku to pierwsza część (rok 1962) drugiej z trzech trylogii, które napisał, wydana w 1976 r. powieść „Magersfontein, o Magersfontein”, została zakazana za rewizjonizm historyczny – a równocześnie nagrodzona przez Akademię Nauki i Sztuki.
Dotąd czytaliśmy przede wszystkim Coetzeego – Afrykanera, który za język swojego pisarstwa wybrał angielski, a obecnie jest obywatelem Australii, André Brinka, piszącego w afrikaans i po angielsku, oraz Nadine Gordimer, anglojęzyczną córkę litewskiego Żyda, emigranta z carskiej Rosji. No i wiersze Breytena Breytenbacha, laureata Nagrody Herberta. Teraz na lekturę czeka kolejny – fascynujący! – autor.
Etienne Leroux, SIEDEM DNI U SILBERSTEINÓW, z języka afrikaans przełożył, przypisami i posłowiem opatrzył Jerzy Koch, Wydawnictwo ArtRage, Warszawa 2025, ss. 264.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















