Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ksiądz Michał i Zen

Ksiądz Michał i Zen

13.03.2016
Czyta się kilka minut
Choć znajomość z księdzem Michałem, która z czasem przerodziła się w przyjaźń, trwa już blisko trzy dekady, dopiero jego kilkukrotne odwiedziny w naszym mieszkaniu na Manhattanie pozwoliły poznać Michała z nieznanej wcześniej strony.
Fot. Jacek Dębiec
P

Pojawiał się zawsze tylko z podręcznym bagażem, w którym obok laptopa i brewiarza w elektronicznej wersji, pidżamy i kilku rzeczy osobistych, miał jeden komplet ubrań. Ksiądz Michał w podróży stosuje system dwuzmianowy: jeden komplet ubrań nosi, a drugi suszy po cowieczornej, samodzielnej przepierce.

Tym razem nasza rodzina była w większym gronie. Zen (Zenon) niedawno skończył roczek. Pomiędzy ważnymi spotkaniami z nowojorską profesurą i oficjelami ksiądz Michał dał się poznać jako przedni towarzysz zabawy dla jednolatka. Potrafił nawet pomóc w przewijaniu pieluchy. Znając ukrytą pasję księdza Michała do awiacji, w ramach niespodzianki Zen i ja zabraliśmy go do Intrepidu – muzeum lotnictwa i marynarki wojennej, mieszczącego się w „emerytowanym” lotniskowcu zacumowanym na wysokości 46. ulicy. Nie wiem, kto był bardziej podekscytowany, Michał czy Zen. Obu równie intensywnie świeciły się oczy na widok latających maszyn. Obaj chcieli wszystkiego dotknąć, sprawdzić, wejść gdzie się da. Już po powrocie do naszego mieszkania Michał, trochę zakłopotany, ale najwyraźniej zadowolony, powiedział: „Jacku, po raz pierwszy byłem w kabinie pilota concorde’a. To dopiero przeżycie”. ©

Prof. JACEK DĘBIEC, psychiatra, filozof, pracuje na University of Michigan, Ann Arbor, członek Centrum Kopernika.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]