Reklama

Król, cesarz, car

Król, cesarz, car

15.11.2021
Czyta się kilka minut
J

Jezus Chrystus królem! A czemu nie cesarzem, carem, prezydentem? Czemu nie zwracamy się do Niego: Wasza Królewska Mość? Czy pobożniej – Wasza Świątobliwość lub Najprzewielebniejszy Panie Zbawicielu? Ubieramy Jezusa w gronostaje i purpury, a może by tak w garnitur, krawat... Dozbrajamy Jezusa i wkładamy Mu do ręki miecz, i dla podkreślenia Jego wszechwładzy nad światem berło z krzyżykiem, a na głowę wkładamy koronę. Czyżbyśmy chcieli tymi akcesoriami ziemskiej, politycznej władzy przykryć fakt, że już raz, nie symbolicznie, ale rzeczywiście, Jezusa ukoronowaliśmy po to, by z Niego zadrwić, ośmieszyć? Jeśli już mamy nazywać Jezusa królem, warto zapytać, co On sam o tym myśli.

Przesłuchujący Jezusa Piłat zapytał Go: „»Czy Ty jesteś królem Żydów?«. Jezus rzekł: »Mówisz to od siebie, czy też inni powiedzieli ci to o Mnie?«. Wówczas Piłat powiedział: »Czyż ja jestem Żydem? To Twój naród i wyżsi kapłani wydali mi Ciebie. Co zrobiłeś?«. Jezus odpowiedział: »Moje królestwo nie jest z tego świata. Gdyby moje królestwo było z tego świata, moi podwładni walczyliby, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś moje królestwo nie jest stąd«. Wówczas Piłat rzekł Mu: »A więc jesteś królem«. Jezus odparł: »To ty mówisz, że jestem królem. Ja urodziłem się i przyszedłem na świat po to, aby dać świadectwo prawdzie«”. A zatem Jezusowi tytuł króla nadają przeciwnicy. To warte zapamiętania. Wciąż przecież marzy się nam Jezus król, który na skutek naszych licznych modłów „zbawi Polskę”. Jakbyśmy nie pamiętali o rozczarowaniu Jezusem dwóch apostołów, którzy „mieli nadzieję, że to On wyzwoli Izraela”. A w samym Kościele?

Św. Pius X w „Vehementer nos” stwierdza: „Kościół jest mistycznym ciałem Chrystusa, rządzonym przez Pasterzy i Doktorów. [Jest] społecznością hierarchiczną (...) złożoną z osób tworzących dwie kategorie, pasterzy i owce (...). Tylko wspólnota pasterzy dzierży konieczne prawo i władzę ustalania celów tej społeczności. (...) Jedynym obowiązkiem wspólnoty wiernych jest przyzwolenie na bycie kierowanymi, i jak przystało posłusznemu stadu, podążanie za pasterzami”.

Tymczasem Franciszek mówi, że „dzisiaj wielu poszukuje bardziej pewności religijnej, niż żywego i prawdziwego Boga, skupiając się na obrzędach i nakazach, a nie na przyjęciu całym swoim jestestwem Boga miłości. Jest to pokusa nowych fundamentalistów, tych, którzy zdają się bać drogi, którzy boją się iść naprzód i cofają się, ponieważ czują się bezpieczniej. Szukają Bożego bezpieczeństwa, a nie Boga dającego bezpieczeństwo”. Z tego wynika, że również rozczarowanie Bogiem jest przejawem Jego obecności i działania, Jego błogosławieństwa – przybliża człowieka do rzeczywistości. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]