Krajowi cudzoziemcy

Krajowi cudzoziemcy

06.02.2018
Czyta się kilka minut
Kiedy piszę ten felieton, nie wiem jeszcze, co ostatecznie stało się ze słynną na cały świat ustawą o IPN – prezydent ma szansę jej nie podpisać, ale kto wie, czy zechce z tego skorzystać?
T

Tak rzadko przecież korzysta z dawanych mu przez los i konstytucję szans i prerogatyw...

Za to o tym, co ustawa dała naszemu narodowi już dziś, choć jeszcze nie jest obowiązującym prawem – wiem dobrze. Dała nam bowiem przede wszystkim gigantyczne zasięgi! Na przykład w ciągu pierwszych dwóch dni, od kiedy sprawa wybuchła, osławione hasło #polishdeathcamps dotarło do 23-28 mln osób.

Jest to wszystko tak bardzo beznadziejne, że doprawdy – bodaj pierwszy raz w mym niekrótkim już życiu – zgodzę się ze słowami senator Anny Marii Anders, która powiedziała podczas debaty w Senacie, że jednak w sumie trochę głupio zrobili, bo gdyby to sobie zaczęli głosować kiedy indziej, za jakieś dwa tygodnie, za trzy, po cichu, między wierszami, tak jak zawsze, to doprawdy dałoby się uniknąć nikomu niepotrzebnej afery. No ale kto mógł przypuszczać, że są na świecie narody równie...

5086

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie wiem, ale lubię gdy w mych kalkulacjach wszystko się zgadza, oczywiście nigdy tak się nie zdarza, jednak lubię gdy się całość kupy trzyma. Osobiście nie mam doświadczeń z Żydami, po prostu nie miałem przyjemności. Moi rodzice i owszem, jako dzieci wpajano w nich strach przed nimi, straszono, że ich porwą i przerobią na mace. Kiedyś zapytałem co to jest ta maca, niestety mama nie wiedziała. Straszyli ich rodzice, nauczyciel i ksiądz nie przymierzając. Ten strach prześladował ich do starości. Nigdy tego nie rozumiałem, ale krążyły opowieści o mieszkającym na pustkach gospodarzu, który niby ich przechowywał i się na tym niezłe wzbogacił. Co się działo z tymi przechowywanymi nikt do dzisiaj nic nie wie i pewnie wiedzieć nie chce. Po śmierci tego jegomościa, wiele lat po wojnie, jego rodzina przeryła całą okolicę w poszukiwaniu garnka ze złotem - bezskutecznie. To już na własne oczy widziałam. Miałem też wątpliwą przyjemność poznać pewnego buca, obwieszonego złotem niczym choinka, szastał dolarami na prawo i lewo, choć waluta ta w naszym komunistycznym kraju była zabroniona. O nim też krążyły plotki co do pochodzenia jego majątku. Rodzina mojego ojca też została wywieziona na roboty, byli zwyczajnymi nieco majętniejszymi Polakami, ojciec się przez pewien czas ukrywał, jego też wydali swoi i trafił do Stutthofu. Pewnie, że dziś wszyscy mają szlachetnych przodków, niczym nie splamiony ród bohaterów, no bo i kto by się tam chwalił byle czym. Statystyki dość jasno określają jaki procent walczył z najeźdźcą, a jaki kolaborował i zagarniał majątek sąsiadów. Ten antysemityzm płynący lawą w internecie, nie bierze się z powietrza, to swego rodzaju wyrzut sumienia, karmiony opowieściami starych ludzi. Większość z nich już sobie wybaczyła i nie chce słuchać tych wszystkich strasznych opowieści. Nawet moja teściowa pamięta tylko jak podczas wrześniowej ewakuacji musiała kupić u Żyda bochenek chleba płacąc obrączką ślubną swej matki. Tak sobie myślę, wszyscy jesteśmy siebie warci, Bogu dziękuję, że jak do tej pory nie musiałem nikogo zabić ani nawet skrzywdzić. Wcale nie twierdzę, że ze mnie taka taka dobra dusza, ale kto wie co może z człowieka wyleźć jeśli się go dobrze nakręci i przyprze do muru. Jest jeszcze inna strona medalu to głupota, a ta jak dowodzi jeden z największych mądrali jaki chodził po tej ziemi, jest nieskończona.

Nie zauważamy antysemityzmu, bo jest czymś naturalnym dla nas- gwiazdy Dawida na szubienicy, teksty „ pożycz kasę, nie bądź Żyd”, „przestań żydzić” itp. mądrości rodem z korytarzy szkolnych sprzed prawie 40 lat. Dla nas to nie był antysemityzm, to było coś normalnego. I, niestety, nadal chyba jest tą normą.

A ja miałem doświadczenie z wieloma Żydami. Nie wszyscy są święci, ale zdarzyło mi się spotkać ludzi najwspanialszych. W moim zawodzie zawdzięczam im bardzo dużo. Nie mogę nie wymienić tutaj nawiska zmarłego w 2015 roku Profesora Davida Shugara, ojca polskiej biofizyki molekularnej, obywatela Kanady, członka Polskiej Akademii Nauk, Doktora H.C., itd, itd. Był moim Nauczycielem i Mistrzem, wykształcił zresztą setki uczniów, głównie w Polsce. Był obiektem wycieczek antysemickich, w 1968 i nie tylko. Pewnie Go to bolało, ale ja przynajmniej nie słyszałem Jego skarg. Umiał się chyba wznieść ponad ludzką głupotę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]