Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kraina opowieści

Kraina opowieści

09.10.2017
Czyta się kilka minut
P

Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy bierzemy do ręki debiutancką powieść Stanisława Aleksandra Nowaka, to jej monumentalny charakter, i to w bardzo dosłownym sensie. „Galicyanie” bowiem liczą sobie ponad 900 stron, a rozmachu, z którym autor zaprojektował swoją powieść, nie powstydziłby się nawet Márquez. Porównanie z kolumbijskim pisarzem nie jest zresztą przypadkowe, gdyż mamy tu do czynienia z podobnie wyrafinowaną, wielopoziomową grą z konwencją sagi. Całość dzieli się na cztery tomy, z których każdy opowiada o kolejnym potomku rodziny Kończyświatów. W tle dzieje się historia, raz większa, raz mniejsza, jak to na polskiej prowincji w XIX wieku. Pierwszy z bohaterów, Jan Hyndryk zwany Hynkiem, przychodzi na świat w 1812 r. Już za młodu daje się poznać jako gawędziarz obdarzony ciętym językiem, co nieraz wpędza go w kłopoty. Kolejny Kończyświat, Dolek, to przeciwieństwo ojca. Nieśmiały, zamknięty w sobie, do tego przestaje mówić w wieku 16 lat, ale ma za to niezwykły talent muzyczny. Jego synowi, Jędrzejowi, przypadł los tułacza. Jednak dopiero biografia jego pierworodnego, który został zmobilizowany do austriackiego wojska w 1914 r., zrealizuje przepowiednię zawartą od stu lat w nazwisku rodziny. „Galicyanie” to bowiem rozpisana na tysiące głosów symfonia o śmierci i przemijaniu, choć utrzymana w zaskakująco pogodnej tonacji.

Autor wyznał kiedyś, że aby napisać jedną stronę, musi przeczytać sto innych. Bez wątpienia ogrom pracy, także tej związanej z przeczesywaniem niezliczonych archiwów, widać na każdym kroku. W „Galicyanach” celem nie jest jednak wierna rekonstrukcja minionego bezpowrotnie świata. Ciężko też przyłapać autora na nostalgicznych westchnieniach, choć bez wątpienia czuć u niego szczerą sympatię do swoich bohaterów (opisuje wszak rodzinne strony). Chodzi raczej o stworzenie rzeczywistości, w której potencjał powstawania opowieści jest niemalże nieograniczony, czego zresztą dowodzi struktura powieści. „Galicyanie” nie mają linearnej fabuły, to raczej konstelacja setek drobnych historyjek, które nieustannie nachodzą na siebie i wirują wokół głównych bohaterów, układając się w coraz to nowe sensy. Ostatecznym dowodem na odrębność świata wykreowanego przez Nowaka jest język, którym mówią zarówno bohaterowie, jak i narrator. „Galicyjski” to zlepek rozmaitych staropolskich i regionalnych gwar, przyprawiony XIX-wieczną literacką polszczyzną, który przenosi nas do świata tylko pozornie przypominającego okolice Rzeszowa. Prawdziwą ojczyzną Kończyświatów jest bowiem literatura. ©

Stanisław Aleksander Nowak GALICYANIE, W.A.B., Warszawa 2016

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]