Kraina opowieści

Czyta się kilka minut

Pierwsze, co rzuca się w oczy, gdy bierzemy do ręki debiutancką powieść Stanisława Aleksandra Nowaka, to jej monumentalny charakter, i to w bardzo dosłownym sensie. „Galicyanie” bowiem liczą sobie ponad 900 stron, a rozmachu, z którym autor zaprojektował swoją powieść, nie powstydziłby się nawet Márquez. Porównanie z kolumbijskim pisarzem nie jest zresztą przypadkowe, gdyż mamy tu do czynienia z podobnie wyrafinowaną, wielopoziomową grą z konwencją sagi. Całość dzieli się na cztery tomy, z których każdy opowiada o kolejnym potomku rodziny Kończyświatów. W tle dzieje się historia, raz większa, raz mniejsza, jak to na polskiej prowincji w XIX wieku. Pierwszy z bohaterów, Jan Hyndryk zwany Hynkiem, przychodzi na świat w 1812 r. Już za młodu daje się poznać jako gawędziarz obdarzony ciętym językiem, co nieraz wpędza go w kłopoty. Kolejny Kończyświat, Dolek, to przeciwieństwo ojca. Nieśmiały, zamknięty w sobie, do tego przestaje mówić w wieku 16 lat, ale ma za to niezwykły talent muzyczny. Jego synowi, Jędrzejowi, przypadł los tułacza. Jednak dopiero biografia jego pierworodnego, który został zmobilizowany do austriackiego wojska w 1914 r., zrealizuje przepowiednię zawartą od stu lat w nazwisku rodziny. „Galicyanie” to bowiem rozpisana na tysiące głosów symfonia o śmierci i przemijaniu, choć utrzymana w zaskakująco pogodnej tonacji.

Autor wyznał kiedyś, że aby napisać jedną stronę, musi przeczytać sto innych. Bez wątpienia ogrom pracy, także tej związanej z przeczesywaniem niezliczonych archiwów, widać na każdym kroku. W „Galicyanach” celem nie jest jednak wierna rekonstrukcja minionego bezpowrotnie świata. Ciężko też przyłapać autora na nostalgicznych westchnieniach, choć bez wątpienia czuć u niego szczerą sympatię do swoich bohaterów (opisuje wszak rodzinne strony). Chodzi raczej o stworzenie rzeczywistości, w której potencjał powstawania opowieści jest niemalże nieograniczony, czego zresztą dowodzi struktura powieści. „Galicyanie” nie mają linearnej fabuły, to raczej konstelacja setek drobnych historyjek, które nieustannie nachodzą na siebie i wirują wokół głównych bohaterów, układając się w coraz to nowe sensy. Ostatecznym dowodem na odrębność świata wykreowanego przez Nowaka jest język, którym mówią zarówno bohaterowie, jak i narrator. „Galicyjski” to zlepek rozmaitych staropolskich i regionalnych gwar, przyprawiony XIX-wieczną literacką polszczyzną, który przenosi nas do świata tylko pozornie przypominającego okolice Rzeszowa. Prawdziwą ojczyzną Kończyświatów jest bowiem literatura. ©

Stanisław Aleksander Nowak GALICYANIE, W.A.B., Warszawa 2016

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2017

Artykuł pochodzi z dodatku Angelus 2017