Ten drugi, ponieważ złożył deklarację w sprawie 16-letniej córki prezydenta Obamy. Chce ją mianowicie poślubić. W zamian za rękę królewny zaoferował znaczącą liczbę owiec (70), krów (50) i nieco kóz (30). Kóz, jak się wydaje, zaproponował jednak za mało, bo Biały Dom nie podjął jeszcze rzeczowych rozmów.
Wyobraźmy sobie przez chwilę, że w konkury do panny Obama uderzałby nasz człowiek, Andrzej Duda. Owce? 16 tysięcy. Kozy? Tyle, ile może stanąć jedna na drugiej, aż po szczyt World Trade Center i na dodatek będą beczeć „All The Pretty Little Ponies”. Me – bee – be – meee...
Kenijczyku kochany, tak się zdobywa serca ludzi. Oczywiście utrzymanie ich przy sobie to już zupełnie inna historia. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















