Reklama

Kosmos jest też dla dziewczynek

Kosmos jest też dla dziewczynek

28.05.2017
Czyta się kilka minut
Inicjatywa świetnych kobiet, które postanowiły stworzyć pismo dla dziewczynek, mające traktować je poważnie, czyli pisać o tym, co je ciekawi, w przystępny i fajny sposób, bez odrealnionych postaci różowych księżniczek, ucieszyła mnie ogromnie.
J

Jeśli macie państwo dzieci w wieku przedszkolnym, na pewno kilka razy w miesiącu przeklinacie istnienie kiosków, w których na dolnych półkach, na linii wzroku czterolatków, znajdują się baterie pism i pisemek, z których 90 proc. to gazetki reklamowe firm produkujących zabawki, sprzęgnięte z kolejnymi filmami i serialami rysunkowymi dla dzieci.

Próba ominięcia tych stanowisk zakończona sukcesem to zadanie heroiczne, bo narkotyczna siła przyzywająca młódź do szeleszczących folią półek jest wielka.

Pobieżny nawet rzut oka na te propozycje przyprawia o ból głowy. I o ile oferta przeznaczona dla chłopców budzi stanowczo mniejsze obrzydzenie (klocki, superbohaterowie ratujący świat, strażacy i budowniczowie), tak to, co można znaleźć na półkach dla dziewczynek, wygląda jak różowo-złoty paw, złożony ze sztucznej biżuterii, plastikowych zestawów „do makijażu” i postaci...

5436

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

nie wiem czy to prawda, ale tak słyszałem, ale uznano, że żarłoczna, ociężała umysłowo Kubusia ubrana tylko w kubraczek wzbudziła by zbyt wiele kontrowersji, zresztą zwierzęta bardzo często biegają bez ubranek, no i pies Reksio to pies Reksio, a suka Reksia? Już widzę protesty feministek, że jakiś tam seksizm, czy inne takie tam. Twórcy zatem wolą unikać kontrowersji i opowieści o suczkach czy lochach raczej nie snują. No ale z tymi 100% to jednak pani znacząco odbiega od prawdy, Kucyki Pony, kotka Kitty to niby gips? No, ale za to w grach internetowych jak bratanek mi mówił jest już inaczej, tam panuje trend na kobiece postacie;p. Generalnie same sobie panie feministki zawiniłyście, czym? nadwrażliwością. Jak pisarz/ka tworzy jakąś postać i będzie to kobieta i będzie to postać kontrowersyjna, to feministki doszukają się w tym szowinizmu, seksizmu i Bóg wie czego jeszcze, postać męska może być jakakolwiek, nic i nikt twórcy nie ogranicza (wspomniany Kubuś Puchatek jest przecież żarłocznym przygłupem, ale i tak go kochamy). Nooo a co do "superbohaterów" to absolutnie się z panią nie zgadzam, panteon kobiecych "superbohaterek" jest już absolutnie porównywalny z męskim (jedni i drudzy mnie irytują). Na koniec co do kosmosu, kiedyś zastanawiałem się czym głownie różnią się pomiędzy sobą kobiety i mężczyźni? Doszedłem do wniosku, że pewną nadrzędnością celów strategicznych. Dla mężczyzny na ogół najważniejsza jest ekspansja, dla kobiety ugruntowanie pozycji. Tak na ogół, bo Natura lubi eksperymenty i w obu płciach jest sporo wyjątków, ale myślę, że świat rządzony przez typowe kobiety absolutnie nie byłby kosmosem zainteresowany.

w reprezentatywnej próbie 6000 amerykańskich książek dla dzieci, że pozwoliłem sobie sprawdzić u źródła (strona Florida State University). Zdaje się, że Felietonistka nie zrozumiała wyników badania lub powtórzyła za kimś, kto ich nie zrozumiał. Jeśli chodzi o książki, w których centralnymi postaciami są zwierzęta, procent protagonistów płci męskiej wynosi 23%, a nie 100%. Prawda, że "dziewczynek" jest trzy razy mniej, bo 7,5%, ale 3:1 to jednak nie 100:0. Wygląda na to, że prawie 70% tej literatury przedstawia świat, w którym żadna płeć nie dominuje. Biorąc pod uwagę wszystkie animalo- i antropocentryczne książki, 57% ma głównego bohatera, a 31% - bohaterkę. W kategorii "postać tytułowa" (nieco mylącej, vide Dorotka i Czarnoksiężnik z Oz) proporcje wynoszą 36,5% vs. 17,5%. I na koniec - w latach 90. w książkach o ludziach parytet płci został osiągnięty, a w tych o zwierzątkach proporcje na niekorzyść samic zmniejszyły się do 2:1. Feministki często zauważają realne zjawiska (mniejsza o to, jak ważne dla większości kobiet), ale podchodzą do nich histerycznie, dowolnie mieszając liczby i fakty. Nie pytam dlaczego, bo chyba znam odpowiedź: "Bo tak!!!".

Ciri z sagi o Wiedźminie, Czerwony Kapturek, Sierotka Marysia, Kopciuszek, Baba Jaga, Królewna Śnieżka i wiele innych bohaterek. Zaprezentowane przez Szanownego Pana dane rzeczywiście poddają w wątpliwość wnioski przedstawione w artykule. Dziękuję za dociekliwość. Mam nadzieję, że Autorka to wyjaśni. Przy okazji wspomnę opowiadanie "Maska" Stanisława Lema, w którym problem płci bohaterki jest ciekawie opisany. Ale to chyba nie jest powiastka dla dziewczynek :) Jednak nie podzielam opinii Szanownego Pana na temat histerycznego podejścia feministek do realnych zjawisk. Znam kilka pań, których podejście opisałbym jako "chłodny pragmatyzm" :) Pozdrawiam serdecznie.

lub wtórnego źródła, z którego korzystała. W omówieniu dostępnym na stronie FSU, z którego wziąłem wcześniej cytowane liczby, znalazło się następujące zdanie "Nie więcej niż 33% książek dla dzieci opublikowanych w dowolnym roku ma za głównego bohatera dorosłą kobietę lub zwierzę płci żeńskiej (contain central characters that are adult women or female animals), ale dorośli mężczyźni i samce zwierząt występują (but adult men and male animals appear) w niemal 100% książek". Niezależnie od zupełnie nieuzasadnionej interpretacji ("w większości książek, które czytają dzieci, głównym bohaterem jest chłopiec, zaś w tych, gdzie bohaterami są zwierzęta, procent protagonistów płci męskiej wyniósł zaskakujące 100") nie widzę sensu ani w samych definicjach użytych tu kategorii, ani tym bardziej w ich porównywaniu. Ale o to trzeba pytać prof. Janice McCabe.

Szanowna Pani, jeżeli mamy dzieci w wieku przedszkolnym - to nie przeklinamy niczego ani nikogo. Z należytym szacunkiem

A nawet jak nie mamy - to też nie przeklinamy.

W grach pc jest taki tag "female protagonist" jako wyjątek od męskiej reguły... Jednak myślę, że nie jest tak źle, większość gier pozwala ostatnio wybierać między postacią męską a żeńską, pewnie dlatego, że wśród graczy jest coraz więcej kobiet. Z najbardziej znanych gier z "female protagonist" wymieniłbym Tomb Raider, Portal 1&2, Silent Hill, Syberia, Longest Journey... hmm, coś tam by się jeszcze znalazło, ale lista jest dość krótka. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że coraz więcej nowych gier jest unisex.

Podobne teksty

Maria Beisert, Anna Goc
Anna Dziewit-Meller, Magdalena Kicińska
S. Gabriela Helena Sporniak, Anna Goc

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]