Reklama

Abp Wojciech Polak o byciu prymasem

Abp Wojciech Polak o byciu prymasem

22.10.2017
Czyta się kilka minut
Prymas Polski odpowiedział krytykom jego wywiadu opublikowanego w ostatnim numerze „Tygodnika Powszechnego”.
W

W oku medialnego cyklonu wywołanego wywiadem dla „Tygodnika Powszechnego” abp Wojciech Polak przyjechał do Poznania. Spotkanie, dawno już umówione, było poświęcone obchodom 600-lecia prymasostwa w Polsce. W sali posiedzeń Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk 19 października zebrało się kilkadziesiąt osób reprezentujących środowiska naukowe i twórcze. Wszyscy mieli świadomość, jak trudny moment przeżywa Prymas, ostro krytykowany przez wiele środowisk i osób, które zarzucały mu, iż stał się stroną w politycznym sporze, że dzieli wspólnotę Kościoła i że wypowiada się w sposób autorytarny. Nie zabrakło zatem pytań nawiązujących do słów, których użył metropolita gnieźnieński w rozmowie z „TP" i do jego ostatnich wypowiedzi broniących ładu konstytucyjnego w Polsce.


Czytaj także: Abp Wojciech Polak dla "TP": Kościół nie miesza się do polityki


Prymas dał jasno do zrozumienia, że akceptował konwencję wywiadu, w której dziennikarz „Tygodnika” Błażej Strzelczyk stawia pytania w sposób daleki od ezopowej formuły, do której przywykli hierarchowie. Myśli, które wyraził w wywiadzie postrzega w sposób całkowicie niepolityczny, choć zdaje sobie sprawę, że zostaną wpisane w kontekst politycznego sporu. Radykalne, ale przecież racjonalne stanowisko wobec problemu przyjmowania w naszym kraju rzeczywistych uchodźców postrzega w oderwaniu od obecnego nastawienia dużej części wiernych, którzy ignorują stanowisko swoich biskupów w tej kwestii. Użył wymownej analogii: listu biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. z pamiętnymi słowami „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, niezrozumianymi wówczas przez większość Polaków. Wymiar profetyczny, skierowany ku przyszłości, charakteryzujący się zaufaniem w działanie Opatrzności, tak postrzega swoje działania Prymas.

Abp Wojciech Polak wspominał także o swoich rozterkach. „Nie przejmuję się tym hejtem – powiedział. – Pan Bóg dał mi łaskę spokoju. Jedno, co mnie niepokoi, to reakcja moich księży, bo może pomyślą, że wolę karać niż rozmawiać”. Prymas w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym” powiedział: „Jeśli ja usłyszę, że w Gnieźnie odbywa się jakaś manifestacja antyuchodźcza, i że na to wybierają się moi księża, to mówię krótko: każdy, który tam pójdzie, będzie suspendowany”. Na spotkaniu w Poznaniu wyjaśniał, że twarde słowa o suspensie nie oznaczają bynajmniej ciągot autorytarnych, a raczej wolę przestrzegania kanonicznych procedur, które mają przecież doprowadzić do sprowadzenia zbłąkanych na właściwą drogę. – Wierzcie mi, biskup nie suspenduje księży ot tak – powiedział, pstrykając palcami.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A ja temu Strażnikowi Bożego Prawa - Księdzu Prymasowi, mogę zaoferować to, co może każdy stojący (jak On) po stronie Prawdy. Moje modlitewne wsparcie i zwyczajną ludzką sympatię.

Cuius regio, eius religio et mores również. Ksiądz Prymas jest suwerenem w swojej diecezji i może suspendować każdego podwładnego, co do którego zaistnieje podejrzenie, ze sprzeniewierza się wartościom chrześcijańskim. A tym byłoby niewątpliwie protestowanie przeciwko pomaganiu ludziom potrzebującym.

...posłuże się fragmentami dwóch artykułów zamieszczczonych na (bardzo) katolickim portalu Fronda-pierwszy dotyczy katechezy abp-a Jędraszewskiego na temat Reformacji, drugi jest fragmentem wy(od)powiedzi ks. prof. Kobylińskiego na temat wywiadu prymasa W. Polaka dla TP: "Abp Jędraszewski: Reformacja to tragiczny podział, nie powód do świętowania... Tradycyjnie już pierwszą część spotkania stanowiła katecheza arcybiskupa. Tym razem była ona poświęcona ekumenizmowi, zwłaszcza w kontekście 500. rocznicy rozpoczęcia Reformacji. Na samym początku metropolita krakowski przypomniał poniedziałkowy wykład kard. Müllera, kiedy odbierał on tytuł Doktora Honoris Causa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Kardynał wskazywał w nim, że w zamiarach reformatorów - Lutra czy Kalwina nie było chęci odrzucenia doktryny Kościoła. Jak zauważył arcybiskup, prawdziwy rozłam nastąpił w związku z tym, że reformatorzy akceptowali Chrystusa, lecz potępili Kościół w takim kształcie, w jakim on wtedy był. - To, co się stało później - nie tylko dyskusje, ale też okropne wojny religijne, które podzieliły bardzo głęboko Europę Zachodnią, a zwłaszcza chrześcijański Zachód - sprawiło, że katolicy i protestanci walczyli ze sobą w sposób bezlitosny w imię pewnej interpretacji, jaką nadawano nauce Chrystusa. To doprowadziło wielu myślicieli do pytania, czy warto wiązać się z Chrystusem, skoro On nas tak dzieli i prowadzi do tak okrutnych wojen...". W tym samym niejako duchu odpowiadał ks. Kobylinski: "Jak odnaleźć się w tym wielkim zamęcie religijnym i społecznym? Owszem, zamieszanie w Kościele katolickim narasta. To jest fakt. Trudno dzisiaj chować głowę w piasek. Największym wyzwaniem dla katolików w Polsce i na świecie jest akceptacja zupełnie nowej sytuacji dziejowej, dotyczącej rozpadu katolicyzmu na wiele frakcji, nurtów, odłamów. Kardynałowie, biskupi, księża, siostry zakonne i ludzie świecy są coraz częściej głęboko podzieleni między sobą, gdy chodzi o interpretację prawd wiary i moralności. Bardzo często nie wiemy, który kardynał ma rację, a który się myli? Należy słuchać biskupów konserwatywnych czy liberalnych? Albo nauczymy się żyć w jednym Kościele – pomimo wzajemnych różnic, albo Kościół katolicki rozpadnie się na wiele niezależnych wspólnot, dzieląc dramatyczny los chrześcijaństwa prawosławnego i protestanckiego. Już teraz mamy na świecie ok. 50 tysięcy denominacji chrześcijańskich, czyli kościołów, związków wyznaniowych i sekt. Albo katolicy zachowają jedność, albo dojdzie do schizmy..." Z tych wypowiedzi przebija ta myśl, że jedność kościoła rzymsko-katolickiego, jest opatra na zasadzie posłuszeństwa w ramach jego hierarchicznej struktury, a zakwestionowanie tej zasady na podstawie reformacyjnych postulatów, doprowadziło do dramatu schizmu 500 lat temu. Dziś tzw. obrońcy Kościoła katolickiego i wiary katolickiej, którzy sprzeciwiają się "napływowi nachodźców" i islamizacji Europy", a także "świętowania rozłamu Kościoła razem z heretykami", otwarcie kwestionują zasadę hierarchiczności w kościele katolickim, krytykując decyzje prymasa, jak i samego papieża. Dla Kalego złym postępkiem była kradzież JEGO krowy przez jakiegoś złodzieja, ale w porzadku jest, gdy to ON ukradnie komuś krowę. Świadomość Kalego ukształtowała "dzika Afryka" czasu kolonializmu-pozbawiona jeszcze światła wiary chrześcijańskiej. Kto(lub co) kształtuje świadomość "wiernych katolików" w Polsce XXI wieku?

to chyba jest już pozamiatane po soborowej teologii laikatu i różnych "Wir sind Kirche". Nawet wśród czytelników TP zapanowała tęsknota za kościołem ściśle hierarchicznym i autorytarnym ;)

-silnej wspólnoty lokalnej jako "zboru",realizujacej to zycie wspólnoptowe nie tylko na płaszczyźnie religijnej celebry, co także społecznego zaangażowania w zycie całej lokalnej wspólnoty. Ten typ daleko autonomicznej wspólnoty, jest realizowany przez denominacje protestanckie, szczególnie kongregacje luterańskie, funkcjonujące także jako struktury ponadzborowe. System kongregacyjny, choc jest alternatywny dla episkopalnego "katolickiego centralizmu", wcale nie neguje istotnej wspólnoty wiary-w tym układzie chrześcijaństwo funkcjonowało przez pierwsze trzy wieki. Jest jednak podstawowy problem dla dobrego funkcjonowania autonomicznego zboru-to globalizacja zmuszajaca współczesnego człowieka do zarobkowej mobilności, z czym wiąże się brak mozliwości silniejszego zaanagażowania się w sprawy jednego, "macierzystego" zboru: te obecnie cierpią na brak stałej obecności ludzi młodych. Ponadto Kościół w wymiarze ponadzborowtm także winien posiadać swoją instytucjonalną reprezentację (diecezja), co sprzyja m.in. koordynowaniu ponadlokalnych przedsięwzięć. No i dobrze gdy jest widoczny, (instytucjonalny?) znak uniwersalnej(katolickiej) wspólnoty Kościoła Chrystusowego-czy to musi być korporacja Kurii (np. rzymskiej) z całą masą urzędników? Chyba niekoniecznie,bo swobodny Duch Świety, jest równie dobrym(a może lepszym?) koordynatorem wszelkich tzw. prac kościelnych jak mianowany przez "centralę" urzednik(vide protestanckie wspólnoty zborowe) . Ale mobilny papa Kościoła, który przede wszystkim inspiruje wspólne spotkania ponadzborowe i ponaddiecezjalne-to dobry znak uniwersalności wiary chrześcijańskiej i Kościoła Chrystusowego

Mnie proszę nie zaliczać do rzeczników Koscioła otwartego na "madrosci" laikatu. Zawsze byłam za Kościolem - depozytariuszem wiedzy o tym, co dobre, a co złe z chrześcijańskiego punktu widzenia. Co nie znaczy, ze przyjmuję te wykładnie bezkrytycznie. Niemniej nie roszczę sobie prawa do publicznego i nachalnego kwestionowania nauki KK

Im dłużej jestem na świecie to dochodzę do bardzo niepokojących wniosków. Dochodzę do wniosku, że KK. to sekta. Kiedyś bardzo niebezpieczna. Mam na myśli inkwizycje i palenie ludzi na stosach, święte wojny (itp.). Kościół ogranicza prawa konstytucyjne, które są niezbywalne. Całe szczęście ludzkość cywilizowała tę sektę. Odebrała im władze. Śmieszy mnie to, że Prymas poucza ludzi o tym, że nie należy łamać konstytucji. I zarz po tym zabiera się za ograniczenia swobód obywatelskich swoim kapłanom. Odbiera im prawo do wolego kształtowania poglądu i opinii pod groźbą suspensy. Hierarchowie sami łamią i ograniczają swobody obywatelskie. Tak jak robią to sekty. Mają nawet charyzmatycznego lidera w Rzymie z dogmatami. Myślą, że jak sobie coś uroją to wszyscy mają skakać jak im zagrają. Każdy ma myśleć tak jak oni. Bronić ich stanowisk. Chrystus powołał ich do wolności w Chrystusie ====> https://www.youtube.com/watch?v=ORKv4wheFmc

Kośby powiedział, że z tą sektą przesadzam. Ja raczej palenie ludzi na stosach i ink wizowanie wolnego społeczeństwa bożym posłannictwem bym nie nazwał. Ograniczanie swobód obywatelskich. Każdy człowiek wie, że dogmat zależny jest od łaski. I na łaskę trzeba zasłużyć. Żaden dokument nie zapewni łaski Boga kościołowi. I raczej pokorny człowiek sobie dogmatów nie przypisuje. Wszyscy jesteśmy omylni. I nikt o zdrowych zmysłach znający Boga i nauki nie przypisuje sobie takich cech. Raczej KK. pokornym kościołem bym nie nazwał. Dla mnie KK. czuje się zbyt pewnie. Historia pokazuje, że kościół walczył z innymi kościołami. Prześladował swoich braci w Chrystusie. Czy był to objaw łaski? Był to obłęd. Kościół zaszczuwa wiernych przeciwko braciom w Chrystusie. Walczy z Bogiem o swoje panowanie. Zagarnął sobie coś, co należy do Boga. Bóg czyni ludzi wolnymi. A hierarchowie nakładają kajdany swoim kapłanom. Mówią im jak w sektach, co mają mówić i myśleć. Ograniczają ich prawa wolnościowe. Apostołowie byli wolnymi ludźmi i otwarcie się spierali ze sobą. Kapłanie, często z innych kościołów robią sekty. Niech najpierw spojrzą na swój kościół. Co robił. Mordowanie ludzi w imię wiary efektem działania Duch Świętego bym nie nazwał. Jeśli ktoś myśli, że ten kościół grał czysto to jest w błędzie. Pozycji lidera czystą grą nie osiągną. Przelewano krew i zastraszano ludzi w imię własnych interesów. Nie mówiąc o torturach i innych karach. I ten kościół w tych czasach też nie gra czysto. Da się to zaopserować w internecie słuchając niektórych kapłanów. To, czego dopuszczał się kościół w historii to jeden wielki obłęd. Historia to najlepszy nauczyciel i mam nadzieje, że z sekciarskiej swojej historii kościół czegoś się nauczył. Bo nie dziwie się Bogu, że nie dostarcza dowodów na swoje istnienie mając taki kościół. Kościół Katolicki mówi króluj na Chryste. Ja uważam, żeby im lepiej nie królował, bo im taką konkurencję zbuduje, że ich z torbami puści. Bo ten kościół nie akceptuje w imię swoich interesów woli Ducha Świętego, Tylko walczy z kościołami, które on powołał w imie swoich interesów. Na walce z Bogiem KK. dobrze nie wyjdzie. Potem się dziwią skont taka kompromitacja kościoła.

Tak poza tym zgadzam się z Prymasem, że trzeba pomagać uchodźcom. Tylko nie znoszę jak ktoś ogranicza komuś prawa: https://www.youtube.com/watch?v=WypJWzHTDhE

W nawiązaniu do tego wywiadu ukazało się szereg komentarzy i wypowiedzi. Czytając te teksty widzę, że jest jakiś problem z zdefiniowaniem kościoła. Jedni twierdzą, że kościół się miesza do polityki inni że nie. Tak jest na innych polach dyskusji. Od dłuższego czasu zastanawiam się, co ludzie mają na myśli powołując się lub oczekując stanowiska kościoła.Jak definiują kościół? Czy biskup opowiadający brednie o katastrofie smoleńskiej to głos kościoła, to głos z kościoła, czy też głos oszalałego człowieka. To samo dotyczy setek wystąpień w RM z Torunia, uroczystości religijnych w Częstochowie i wielu innych. Może ktoś pokusi się na logiczne omówienie tego tematu. Obserwując naszą rzeczywistość zastanawiam się czy można być ( deklarować się) katolikiem i równocześnie nie być chrześcijaninem. Mam swoje zdanie na ten temat, ale nie chcę stawiać pytania z tezą.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]