Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kościół nikogo nie wyklucza

Kościół nikogo nie wyklucza

09.10.2018
Czyta się kilka minut
Abp WOJCIECH POLAK, prymas Polski: Mechanizmy kontrolujące, przewidziane w prawie, chronią mnie jako biskupa przed sobą samym. Przed moimi słabościami, przed pokusą uzurpacji niezgodnej z Ewangelią.
MARCIN BONDAROWICZ
A

ARTUR SPORNIAK: Do kogo jest skierowana dość oczywista prawda w przesłaniu niedawnego Zjazdu Gnieźnieńskiego, że „chrześcijaństwo nie jest ideologią i nie może się stać zakładnikiem politycznych korzyści”?

ABP WOJCIECH POLAK: Akcentuje to mocno papież Franciszek w swojej pierwszej programowej adhortacji „Evangelii gaudium”. Tam przypomnienie o istocie chrześcijaństwa jest skierowane do każdego chrześcijanina, a także do ludzi dobrej woli. W przesłaniu ze Zjazdu chodziło o to, aby pokazać, że chrześcijaństwo nie tylko ma moc inspirującą, ale też dlaczego ma taką moc. Na pewno nie dlatego, że jest ideologią czy jakąś nową filozofią, tylko dlatego, że jest odniesione do wiary w Jezusa Chrystusa.


Z radością informujemy, że abp Wojciech Polak został tegorocznym laureatem medalu św. Jerzego.
Drugą laureatką honorowej nagrody "TP" została Ewa Błaszczyk.

Polecamy tekst Anny Goc o założycielce fundacji Akogo? i więcej informacji o medalu św. Jerzego


Czy polityków udaje się w Gnieźnie inspirować w sposób bezpieczny dla wiary i Kościoła?

Zjazd nikogo nie wyklucza. Zapraszamy polityków nie tylko chrześcijańskich. Jest miejscem spotkania i wymiany myśli, a nie narzucania konkretnych rozwiązań. Nie sprawdzam, czy politycy wyjeżdżają zainspirowani.

Pamiętajmy, że już sama debata ma swoją wartość. Zaproszony w tym roku były minister spraw zagranicznych Słowacji Pavol Demeš mówił mi, że taka publiczna debata o uchodźcach, która wywiązała się w Gnieźnie między bp. Krzysztofem Zadarko a ks. Waldemarem Cisło, w jego kraju byłaby jeszcze niemożliwa.

Polski Episkopat jednak bardzo dba o wrażenie jednomyślności. Czy ukrywanie wewnętrznych sporów to dobry pomysł? Niemieccy biskupi np. spierają się publicznie na temat komunii dla protestanckich małżonków.

Być może rzeczywiście powstaje wyidealizowany obraz Episkopatu, ale jeśli chodzi o fundamenty doktrynalne, nie ma wśród nas sporów. Niemieccy biskupi byli kształtowani w atmosferze uniwersyteckich sporów teologicznych. My nie mamy takich doświadczeń. Na pewno różnimy się między sobą w podchodzeniu do praktycznych konsekwencji duszpasterskich. Natomiast co do interkomunii z protestantami, zawsze jest dla mnie przejmującym momentem, gdy współpracujący z nami inicjator ekumenicznej pielgrzymki z Gniezna do Magdeburga, ewangelicki pastor z Berlina Justus Werdin podchodzi do mnie w trakcie komunii i prosi o błogosławieństwo, wiedząc, że pełna komunia jest jeszcze niemożliwa.

Wytworzony jeszcze w PRL-u odruch skrywania trudnych sytuacji, brak jawności procedur, stwarza warunki do nadużyć. Jak przełamywać w Kościele brak transparentności? Czy możliwy jest np. audyt finansowy diecezji?

Z nowoczesnych narzędzi już korzystamy. Przy takim skomplikowaniu działań, w które Kościół – czy to na poziomie diecezji, czy na poziomie Episkopatu – jest zaangażowany, nie jesteśmy w stanie tego robić przy pomocy tylko własnych sił. Ekonom Episkopatu poddawany jest zewnętrznemu audytowi. Na poziomie diecezji kontrolę sprawuje rada ekonomiczna. Pytanie, czy wyniki takiej kontroli należy publikować. W diecezji gnieźnieńskiej otrzymują je dziekani, którzy informują następnie proboszczów. Diecezja jest utrzymywana przez parafie, zatem to rozliczenie finansowe ostatecznie trafia – czy powinno trafiać – do ekonomicznych rad parafialnych.

Pod warunkiem, że w danej parafii taka rada istnieje.

Jeżeli nie istnieje, jest wtedy łamane prawo kanoniczne. Jako biskup nie podpiszę żadnej alienacji, czyli sprzedaży, którą parafia wnioskuje, bez opinii parafialnej rady ekonomicznej. Z kolei żaden notariusz nie zatwierdzi proboszczowi umowy sprzedaży bez mojego zaświadczenia. Bez niego umowa jest nieważna. To przykład styku prawa państwowego i kanonicznego.

Podczas wizytacji parafii zawsze spotykam się z radą ekonomiczną i zadaję konkretne pytania: o zadłużenie, sposoby finansowania, uczestniczenie w finansowaniu działań diecezji itd. Po to, żeby radni mieli świadomość, że finanse są nie tylko w gestii proboszcza. Proboszcz teraz jest, ale za chwilę może go nie być.

Przez złe zarządzanie jedna z parafii archidiecezji gnieźnieńskiej popadła w długi – jej administrator zaciągał kredyty bez zgody biskupa. Groziła jej egzekucja komornicza. Mój poprzednik spłacił dług parafii, ale widząc słabość w zarządzie, przejął udziały parafii w zbiorowym gospodarstwie rolnym archidiecezji gnieźnieńskiej, by na przyszłość chronić jego integralność. Sprawdziłem sytuację – wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Ale sytuacja ta spowodowała wielkie rozgoryczenie parafian – sprawa trafiła do prokuratury, oskarżono mnie o kradzież własności parafii. Zaproponowałem konkretne rozwiązanie: po ustanowieniu nowego proboszcza udziały w gospodarstwie wrócą do parafii. I tak się stało. Rada ekonomiczna musi bowiem mieć świadomość, jakie ma możliwości w spłacaniu zaciąganych kredytów.

Co Ksiądz Prymas sądzi o angażowaniu się księży w dzieła pozakościelne? Sprawa ks. Jacka Stryczka pokazała, że jest to dla Kościoła ryzykowne.

Na pewno nie może się ono odbywać kosztem pracy duszpasterskiej. I nawet jeżeli przełożeni kościelni nie mają formalnego nadzoru nad taką działalnością, powinni być świadomi jej mechanizmów. Ale rzeczywiście takie zaangażowanie księży w świeckie działania niesie ze sobą pewne ryzyko wynikające m.in. z braku właściwego przygotowania czy wiedzy.

Zapytam o sytuację świeckich w Kościele, w szczególności kobiet. Uczestnicy Zjazdu Gnieźnieńskiego zwrócili uwagę, że do panelu o patriotyzmie zaproszeni zostali sami mężczyźni, a do panelu o dyskryminacji niepełnosprawnych – same kobiety.

Jestem przekonany, że nie było to zrobione z premedytacją.

Ale ukazało pewien problem.

Tak, problem istniejący nie tylko w Kościele. Zjazd organizuje, razem z Kościołem katolickim, kilkanaście organizacji świeckich. To dla nas sygnał, by na kolejnych zjazdach głos kobiet mógł współ- brzmieć z głosem mężczyzn. Żeby nie było takiej „specjalizacji”. Powinniśmy się tego uczyć. Szefową Zjazdu jest kobieta i to ona nadaje główny ton. Ale w wyszukiwaniu panelistów często kierujemy się tym, kto w danej dziedzinie jest specjalistą, i tak to się rozłożyło. Ciekawe jest z kolei to, że wśród trenerów na prowadzonych w trakcie Zjazdu kilkudziesięciu warsztatach przeważały kobiety. W sferze kształcenia to one są specjalistkami.

Czy także w formowaniu kleryków?

Wśród zajęć dominują przedmioty teologiczne, zatem mężczyzn jako wykładowców jest więcej. Ale szefową wydziału katechetycznego w gnieźnieńskiej kurii jest kobieta. Ona też razem z dwiema innymi wykładowczyniami uczy kleryków przedmiotów pedagogiczno-katechetycznych. Są także kobiety prowadzące lektoraty z języków obcych czy psychologii.

W ramach Konferencji Episkopatu opracowujemy teraz nowe polskie Ratio fundamentalis, czyli dokument organizujący formację kleryków. Pracujemy „metodą Gowina”, czyli jak najszerszych konsultacji. Poprzednim razem do zredagowania dokumentu utworzony został zespół, który przedłożył biskupom do przegłosowania gotowy tekst. Tym razem organizujemy spotkania otwarte na dane tematy, na które zapraszane są wszystkie środowiska seminaryjne, wydziały teologiczne oraz ośrodki duszpasterstwa powołaniowego. Takich spotkań odbyło się już pięć. W proces dyskusji i redakcji zaangażowany jest mój delegat do spraw ochrony dzieci i młodzieży ks. Wojciech Rzeszowski, który prowadzi cykliczne szkolenia dla formatorów seminaryjnych w temacie seksualności i nadużyć.

Trudna okazuje się praca nad Ratio studiorum (dotyczącym studiów przygotowujących do kapłaństwa). Po powstaniu wydziałów teologicznych sytuacja się skomplikowała, bo trzeba ich prace skoordynować z pracą seminariów.

Kiedy dokument powstanie?

Nie chcielibyśmy przeciągnąć tego poza rok 2019. Jednak wymaga to pogłębionej, nowej refleksji nad kształceniem duchowieństwa. W toku studiów przewidujemy m.in. rok propedeutyczny i rok duszpasterski.

Czy Ksiądz Arcybiskup ustanowiłby kobietę swoim wikariuszem?

Wspomniana już przeze mnie przewodnicząca Wydziału Katechetycznego – pani Teresa Kowalczyk – ma władzę wikariusza biskupiego ds. katechizacji. W Gnieźnie nie ma wikariuszy biskupich, są przewodniczący wydziałów kurii, którzy mają władzę przewidzianą przez prawo kanoniczne dla wikariuszy biskupich. Jedynym wyjątkiem jest wikariusz generalny, który ma władzę na równi z biskupem. Dlatego ten urząd powierza się albo biskupom pomocniczym, albo księżom.

Pytam, gdyż komisja powołana przez biskupów australijskich do badania nadużyć seksualnych zarekomendowała właśnie ostatnio, by na biskupich wikariuszy powoływać kobiety. Jedna z diecezji, która robiła to szczególnie często, miała najmniejszy w Australii odsetek przypadków nadużyć wobec nieletnich.

Na pewno potrzebujemy kobiet w strukturach Kościoła. W naszej gnieźnieńskiej kurii funkcję głównego księgowego sprawuje kobieta, poza wspomnianą przewodniczącą Wydziału Katechetycznego również w Wydziale Duszpasterskim, w Trybunale Metropolitalnym, w Seminarium, Archiwum, Muzeum, Caritas pracują także panie.

Czy Ksiądz Prymas wybiera się na film „Kler”?

Nie planuję. Nie jestem wielkim kinomanem – niestety. Przyznaję, że nie widziałem żadnego filmu pana Smarzowskiego. Próbowałem obejrzeć w telewizji „Drogówkę”, ale po kilkunastu minutach zniechęciła mnie brutalność.

A czy ze względu na sytuację nie powinien się Ksiądz jednak wybrać?

Nie wiem. Może. Moja wiedza o sytuacji nie opiera się – i nie może się opierać – na filmie fabularnym.

Tylko w sam weekend otwarcia film obejrzało prawie milion ludzi. Czy Ksiądz Prymas spodziewa się teraz nowej fali antyklerykalizmu?

Przede wszystkim obawiam się, że film może bardzo podzielić Polaków. Znajdą się grupy, które będą głośno protestować, znajdą się i takie, które będą wykorzystywać film do propagowania antyklerykalizmu.

Czego bym oczekiwał? Jeżeli nawet jest to – jak napisał ks. Andrzej Luter – „drogówka w sutannach”, ważną rzeczą jest, abyśmy my – biskupi, ale także cały Kościół – zrozumieli, iż jest to wezwanie do nawrócenia. Taki film jest dla mnie okazją do zastanowienia się nad moją rzeczywistością, nad moją drogą. To może być rzeczywistość przerysowana, ukazana w karykaturze, ale nie możemy mówić, że jej nie ma. „Kler” jest dla nas wezwaniem do konkretnej pracy nad sobą, nad zmianami naszych postaw, nad byciem bardziej wrażliwymi. Postacie tragiczne, ukazujące uwikłanie w grzech, są zawsze wezwaniem do nawrócenia.

To film o władzy w Kościele. Każdy biskup ma władzę, która właściwie jest poza kontrolą. Nad Księdzem Arcybiskupem jest tylko papież. Czy jakieś mechanizmy kontrolne nie powinny być jednak wprowadzane?

Nade mną kanonicznie jest papież. Ale to nie znaczy, że nie ma mechanizmów kontrolnych. Pierwszym i nadrzędnym jest moje kapłańskie powołanie i odpowiedzialność, do której się zobowiązałem przed Bogiem. Dalej cały porządek strukturalny diecezji, Rada kapłańska, Rada duszpasterska, diecezjalna Rada ekonomiczna, wobec której przedkładam swoje sprawozdanie, ale również np. dziekani regionalni czy dekanalni, parafialne rady ekonomiczne, o których już wspominałem.

Musi Ksiądz słuchać tych rad?

Muszę i chcę.

Wystarczy, że Ksiądz Arcybiskup wyda dekret, że nie musi.

Gdybym zaczął wydawać dekrety absurdalne, to wymienione wcześniej gremia bardzo szybko zwróciłyby mi uwagę. Jestem zobowiązany przez synod diecezjalny do pewnego działania. Poza tym uważam, że to jest normalny styl działania biskupa. Mechanizmy kontrolujące, przewidziane w prawie kanonicznym i prawie synodalnym, chronią mnie jako biskupa przed sobą samym, przed moimi słabościami, przed pokusą uzurpacji niezgodnej z Ewangelią.

W sytuacjach, w których władza się wyradza i zaczyna deprawować, rzeczywiście mechanizmem bezpieczeństwa jest interwencja papieska. I widzimy, że papież Franciszek w takich sytuacjach reaguje, np. w Chile.

Skąd się bierze taka niefrasobliwość, że jedynie w 18 polskich diecezjach z wszystkich 44 na stronach internetowych jest jasna informacja o delegatach biskupich, przygotowanych do przyjmowania zgłoszeń o nadużyciach seksualnych wobec nieletnich?

Użył pan właściwego słowa: „niefrasobliwość”. Ona jest tym większa, że biskupi korzystają z pracy delegatów. Nie ma żadnego powodu, żeby informacji o delegatach nie było. Dostęp do takiej informacji mnie jako biskupowi stwarza komfort, że moi diecezjanie od razu mają punkt odniesienia i możliwość kontaktu.

Na stronie Archidiecezji Gnieźnieńskiej oprócz delegata i dwóch duszpasterzy oferujących pomoc jest także kurator dla duchownych. Kim on jest?

Kurator w moim imieniu nadzoruje resocjalizację, czy może lepiej powiedzieć: towarzyszy księdzu, który podejmuje próby wyjścia z różnych kryzysowych sytuacji. On jest również księdzem od pierwszego kontaktu. Podobnie dzieje się w przypadku księży zmagających się z różnymi nałogami i uzależnieniami. Kurator sprawdza, czy ksiądz podjął terapię, czy wykonuje dekret biskupa, czy po terapii wraca do miejsca mu wyznaczonego, czy zgłasza się na rozmowę z biskupem. Natomiast jeśli ksiądz jest z jakiegoś powodu wydalony ze stanu duchownego, to odchodzi w świat i ja jako biskup nie mam żadnych narzędzi, by go kontrolować.

Dzisiaj próbujemy działać głębiej. Próbujemy analizować przyczyny czynów pedofilnych. Często jest to niedojrzałość seksualna. Wyzwaniem jest wczesna i skuteczna diagnoza niedojrzałości i jej przeciwdziałanie, np. przy pomocy terapii psychologicznej.

Ostatnio zasądzono precedensowy wyrok miliona złotych odszkodowania dla ofiary księdza pedofila. Czy Ksiądz Arcybiskup byłby za rozszerzeniem odpowiedzialności w Kościele, jeśli chodzi o kwestię odszkodowań?

My jako Kościół powinniśmy postępować zgodnie z prawem polskim.

Ale oprócz prawa jest jeszcze współodpowiedzialność moralna.

Stąd też zapisane w aneksie do naszych wytycznych proponowanie ofiarom pomocy prawnej, duszpasterskiej i psychologicznej. Nie stawiam żadnych warunków. Mam okazać współczucie i wykazać się wrażliwością.

Czy wpuściłby Ksiądz Arcybiskup audyt zewnętrzny do archiwów kurii, jeśli chodzi o badanie przypadków nadużyć seksualnych, tak jak to np. zrobił niemiecki Episkopat?

Wpuszczanie przypadkowych osób i szukanie na oślep – pewnie nie, choćby z powodu ochrony danych osobowych. Na radzie biskupów diecezjalnych i na ostatnim zebraniu plenarnym Episkopatu powtórzyliśmy decyzję, że będziemy te dane zbierać.

Kto to będzie robić?

Przy pomocy Sekretariatu Episkopatu ankiety przygotowywać będzie delegat Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży, natomiast uzyskane dane opracowywać będzie Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w Warszawie. Ważne jest, abyśmy uchwycili zjawisko globalnie. Oprócz cyfr w ankietach ma znaleźć się informacja, która biskupom pokaże również psychologiczny aspekt problemu. Spodziewam się podpowiedzi, dlaczego takie kryzysy przychodzą, jakie są źródła niebezpieczeństwa.

Ostatnio zastanawialiśmy się w „Tygodniku” nad kwestią katolików kulturowych. Ciekawi mnie reakcja Księdza Arcybiskupa na taką sytuację: przychodzi do proboszcza katolik kulturowy i prosi o sakrament małżeństwa – co proboszcz ma zrobić?

Już od długiego czasu odpowiedź podpowiada nam papież Franciszek, gdy mówi o towarzyszeniu. Proboszcz, wikariusz, kapłan mają na różne sposoby, by towarzyszyć powierzonym im ludziom i w ten sposób uczyć się dobrego rozeznania ich spraw. Wówczas będą mogli powiedzieć: znamy was, wiemy, jaka jest wasza sytuacja, możemy zrobić tak i tak. I tutaj mają cały wachlarz możliwości, które jako duszpasterze mogą wykorzystać, by takiemu człowiekowi zaproponować najlepsze pod każdym względem rozwiązanie. Muszą jednak przejść z nim wspólną drogę.

Która wizja Kościoła jest Księdzu Prymasowi bliższa: Kościół elitarny, bo stawiający wysokie wymagania, czy Kościół cierpliwy, otwarty, wychodzący do ludzi tam, gdzie są?

Jestem za wizją Kościoła, który nie zadowala się tylko tymi mocnymi, ale towarzyszy wszystkim – czyli za wizją Kościoła ewangelizującego. Wierzę, że moje działanie duszpasterskie jest okazją do tego, by człowiek otworzył się na Pana Boga. To nie ja daję wiarę, to nie ja tworzę ostatecznie Kościół. Ostrzegam przed Kościołem odrzucającym, zamykającym przed ludźmi drzwi. Wybieram Kościół, który pójdzie za człowiekiem.

Łaska Boża jest potężniejsza, niż może się nam wydawać. Czy sto procent ludzi wejdzie do Kościoła? Nie. Ale my musimy taką szansę dawać. Nasze parafie nie tylko powinny być miejscem udzielania sakramentów, ale nade wszystko – dojrzewania w wierze. Sakrament to nie jest magiczna rzeczywistość, która zadziała bądź nie zadziała, tylko konsekwencja mojego spotkania z Bogiem. A to wymaga dzielenia drogi. Wymaga cierpliwości od obu stron. Wymaga dojrzewania w wierze. Nie patrzyłbym na rezultaty.

Czy Ksiądz Arcybiskup widzi możliwość indywidualnego dopuszczenia po odpowiednim rozeznaniu do komunii osób rozwiedzionych będących w nowych związkach?

Nasze wytyczne pokazują, jak powinien wyglądać proces rozeznawania i towarzyszenia. Czy natomiast finał będzie taki czy inny, tego z góry nie da się przewidzieć. Poza tym i tak ostatecznie decyduje dana osoba. W Kościele funkcjonuje zasada, że jeżeli nawet ksiądz w sakramencie pokuty nie udzielił komuś rozgrzeszenia, a ta osoba podchodzi do komunii, ręka księdzu nie może drgnąć.

Czy Ksiądz Arcybiskup mógłby wyjaśnić swoje stwierdzenie w rozmowie z miesięcznikiem „W drodze”: „Na razie nie znajduję wspólnego języka z grupami pro-life”?

Chodziło o to, że liderzy pro-life w rozmowach ze mną mówili, iż jestem w błędzie, gdy twierdzę, że radykalizm prawa, który odchyla się w jedną stronę, po jakimś czasie może odchylić się w drugą stronę. Dziś prawo zradykalizujemy, jutro przyjdzie nowa władza i je zliberalizuje. Wahadło odbije w drugą stronę. Tak uważam. Liderzy niektórych ruchów pro-life natomiast uważają, że jestem w błędzie – mówią, że to brak działania ośmiela drugą stronę. Stąd różnica zdań.

Co Ksiądz Arcybiskup doradziłby ludziom, których gorszy alians ojca Tadeusza Rydzyka z obecnie rządzącymi, przynoszący realne profity – wielomilionowe dotacje dla instytucji stworzonych przez redemptorystę z Torunia?

Kościół nie ogranicza się do Radia Maryja. Patrzmy na inne relacje w Kościele, w których nie ma aliansu z polityką.

A gdyby Ksiądz Arcybiskup miał w Gnieźnie takie radio?

Mam Koła Radia Maryja, a w nich ludzi, którzy spotykają się na modlitwie, którzy wzajemnie sobie pomagają, którzy bardzo często nie są zainteresowani taką czy inną polityką. Odpowiedzialność spoczywa na opiekunach tych kół, którzy powinni zdawać sobie sprawę, że mariaż Kościoła i polityki jest szkodliwy. Powinni o tym wiedzieć także redemptoryści. ©℗

ABP WOJCIECH POLAK urodził się 19 grudnia 1964 r. w Inowrocławiu, dorastał w Suchatówce koło Torunia. Po maturze w 1983 r. wstąpił do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1989 r. Doktorat z teologii moralnej obronił na Akademii Afonsjańskiej w Rzymie. W latach 1999––2003 był rektorem gnieźnieńskiego seminarium. W 2003 r. został biskupem pomocniczym w Gnieźnie. W 2011 r. został sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski. Trzy lata później Franciszek mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i prymasem Polski.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Wpuszczanie przypadkowych osób i szukanie na oślep" - jakież to pogardliwe... Niby fajny, nowoczesny prymas, ale pogarda dla świeckich zawsze jakoś wyjdzie. Czy naprawdę audyt wewnętrzny byłby uczciwszy, prawdziwszy? Po tych wszystkich skandalach nikt już w to nie wierzy. Nikt nie uwierzy w raport o pedofilii sporządzony przez kler. Ta era się już kończy. Tyle lat kłamstw, i to podtrzymywanych przez najlepszych, najświętszych z nich... Musicie wpuścić świeckich do archiwów. Dlaczego zaraz "przypadkowych" i "na oślep"? Przecież nie chodzi o dane osobowe, tylko o twarde liczby. I dlaczego nic się nie robi z tymi redemptorystami i z potwornym zgorszeniem w archidiecezji gdańskiej? Przecież wszyscy o tym wiedzą od lat, a ks. prymas nadal się zręcznie wymiguje. Niedobrze się robi. Ale cóż - wciąż jestem naiwna... Myślałam, że ten prymas będzie inny. Ale woli milczeć, kiedy w kraju dzieją się rzeczy horrendalne, albo się wymigiwać. Szkoda, że nie bierze przykładu z papieża.

I to mydlenie oczu radami duszpasterskimi, ekonomicznymi. Kiedy Biskup powie mi jak wygląda przepływ kasy w kościele? Ile ziemi jest w rękach kościoła, ile dotacji unijnych idzie za tą ziemią, kto czerpie z niej zyski, na co idą? Kościół nikogo nie wyklucza? A co z pluciem na dziewczynę która została urodzona w procesie in vitro? Co z pluciem na dziewczyną która , nareszcie, doczekała się przyznania przez sąd odszkodowania za wieloletnie cierpienie zadawane przez wielebnego? Nadal, w moim mniemaniu, stanowicie organizację mafijną skrywającą swe sprawy za parawanem. Jedna wielka hipokryzja. Wzięliście na przeczekanie, film przeminie, ludzie zapomną, wszystko wróci na swe try.

Poglądy odsuwając na bok, chciałbym tylko zwrócić uwagę, że prymas to nie przewodniczący KEP - to tytuł honorowy, ważny, ale nie wiąże się z nim żadna większa władza niż innych biskupów.

Simone Weil, której myśli inspirują tak wielu ludzi szukających prawdy(Boga) i tak cenione przez wielu katolickich teologów, twierdziła że formuła anatemy i ekskomuniki zaprzecza katolickiej istocie przesłania wiary chrześcijańskiej, czyli zaprzecza samemu Kościołowi katolickiemu. Zresztą sama Simone Weil, pochodząca z laickiej rodziny o zydowskich korzeniach, nigdy formalnie(sakramentalnie)"nie została włączona do wspólnoty Kościoła", czyli więc nie wyszła poza krąg "katolicyzmu kulturowego", pozostając(formalnie czy faktycznie?) poza Kościołem Tylko skąd się wzięły jej żarliwe mistyczne teksty ujętej w formy spójnego intelektualnego dyskursu? Kościół (rzymskokatolicki) już nie posługuje się ekskomuniką w bezpośredni sposób wykluczającą z Kościoła, ale czyni to pośrednio w formule "osoby niesakramentalnej", np. "żyjącej w niesakramentalnym związku", czy "innowiercy"(protestanta), czy nawet polityka "niesłusznego" wg pewnej ideologicznej linii. I nie zmienia tego wykluczenia "z pełnego uczestnictwa w Kościele" np. ewangeliczne zasady życia takiej osoby wynikające z oddania Chrystusowi. Formalizm parafialnych "poświadczeń o sakramentalności", jest ważniejszy niż sama wiara i adekwatne do tej wiary uczynki. Taki katolicyzm jest odbierany jako niemiłosiernie mało-duszny. Czy może już tak duszny, że trzeba z niego wyjść na powietrze...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]