Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kościół i zwierzęta

Kościół i zwierzęta

27.06.2017
Czyta się kilka minut
Jestem wieloletnim Czytelnikiem „Tygodnika Powszechnego”, może nie tak bardzo systematycznym, ale kupuję waszą gazetę od 1983 r.
R

Robię to z różnych powodów, ale najważniejszym jest ten, że jako gazeta katolicka potraficie mieć swoje zdanie, często odbiegające od aktualnych trendów politycznych. Z zawodu jestem lekarzem weterynarii, praktykującym od (właśnie) roku 1983!

Piszę w związku z tym, że – ku mojej wielkiej radości – chyba po raz pierwszy w katolickiej gazecie ukazały się dwa piękne artykuły o zwierzętach: „Przyjaciel domu” Adama Robińskiego, a także „Śpiew psa”, czyli rozmowa Katarzyny Kubisiowskiej z Zenonem Kruczyńskim (o pięknym wstępie Księdza Redaktora Seniora, który to spowodował, że kupiłem ten numer, nie wspomnę). Wstrząsnął mną cytat z poezji Barbary Borzymowskiej: „Dokąd idą psy, gdy odchodzą...”. Nie znałem tego wiersza. I bardzo dziękuję Księdzu, którego podziwiam za wielki dar umiejętności bycia sobą w naszym ukochanym Kościele katolickim, którego jeden z hierarchów (właściciel psa – chyba przypadkowy), gdy znudziło mu się leczenie psa, nakazał mi jego „uśpienie”, czyli eutanazję. Zwierzę było do wyleczenia, ale miało przewlekłą chorobę. Gdy odmówiłem, ów duchowny powiedział mi: „Przecież tak powinno się zrobić, bo pies nie ma duszy!”. Na moje pytanie: „Czy ksiądz jest tego pewien?”, obraził się, kazał mi jechać do domu i powiedział, że wezwie innego weterynarza... Bardzo to mną wstrząsnęło, ale zabrałem torbę i pojechałem sobie. Dodam jeszcze, że nie brałem honorarium za leczenie tego psa.

Cieszy mnie natomiast to, że wreszcie katolicka gazeta pisze o miłości do zwierząt, o tym, że zwierzęta też mogą mieć duszę, o ochronie środowiska, o ewolucji, a także o tym, iż pychą wielką ze strony człowieka jest „czynienie sobie ziemi poddanej”, kiedy wiadomo, że na tym łez padole jesteśmy tylko przejściowymi „gośćmi”. Cieszę się też, że wspomniany został św. Franciszek – patron mojej korporacji zawodowej. Mam nieodparte wrażenie, że gdyby Kościół przyjął filozofię św. Franciszka wtedy, w XII wieku lub później, nasza obecna cywilizacja byłaby w całkiem innym miejscu. Czasy jednak były wtedy zupełnie niesprzyjające takiej filozofii, a i tak dobrze, że protekcja papieża uratowała św. Franciszka przed stosem. Pomimo wielkiego postępu jeszcze nawet nasze czasy nie są gotowe na przyjęcie filozofii tego świętego, dlatego takie artykuły powinny się w waszym piśmie ukazywać, bo mają one walor edukacyjny. Bardzo za to dziękuję.

Adam Czerwiński

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo dziękuję Tygodnikowi za dostrzeżenie zwierząt a Autorowi tego komentarza za trafność tekstu. I wciąż tłucze mi się po głowie: "gdybyśmy uzmysłowili sobie, ile cierpienia przysparzamy naszym Braciom Mniejszym, pękłoby nam serce".

Bardzo przyjemnie jest sobie podkadzić, sypnąć komplementem. Niestety tygodnik jest daleki od głównego nurtu jakim toczy się nasze życie religijne i jaki forsują nasi pasterze. Piszę o tym dlatego, że stosunek nas ludzi do zwierząt, odzwierciedla całkowicie to jacy jesteśmy naprawdę. Wspomniany hierarcha, na przykładzie własnego psa ukazał nam jakim jest pasterzem dusz ludzkich. Pokazał Panu pogardę za świadczone bezpłatnie usługi, cóż one były warte skoro za nie nie musiał płacić, cóż był wart czas jaki Pan na to poświęcił. Nie jest to wszak tylko wina owego klechy, więcej bym winy przypisał ludziom takim jak Pan. Aby coś miało wartość musi kosztować, owe co łaska też jest doskonale określone. Wdzięczni będą Panu ludzie ubodzy, których nie stać na rasowe zwierzę, ich dzieci gdy odzyska zdrowie ich pupil. Pan tymczasem marnował czas na przypodobanie się człowiekowi o wątpliwych walorach, który ma gdzieś zdanie innych. Bynajmniej nie robię z tego zarzutów, każdy chadza swoimi ścieżkami. Takimi ścieżkami chadza wielu z nas, nieba by księdzu uchylili, byleby się nieco ogrzać w jego cieniu. Tak to psujemy naszych kapłanów i powodujemy ich oderwanie od prawdziwego życia. Zobojętnieli na nasz los, mają po dziurki w nosie naszych problemów. Gdy jeszcze moje dzieci pobierały lekcje religii w liceum, syna mojego mocno zbulwersowany słowa księdza katechety, jakoby zwierzęta nie posiadają nie tylko duszy, ale i inteligencji, wegetują na tym świecie jedynie za sprawą instynktów. Działo się to w dość renomowanej szkole o wysokim poziomie nauczania nauk ścisłych. Nic na to nie poradzisz Pan niestety, jest jak jest i nie zanosi się na lepsze - tną puszczę a hierarchowie milczą.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]