W Wielkiej Brytanii mieszka prawie 30 mln ogrodników i to z nich Królewskie Towarzystwo Ogrodnicze (RHS) chce stworzyć „największą ogrodniczą armię”. Celem kampanii RHS jest zachowanie bioróżnorodności i walka ze zmianami klimatu. RHS chce pokazać, że każde działanie, nawet w przydomowym ogródku, ma znaczenie.
Co więc może każdy ogrodnik i ogrodniczka? Posadzić drzewo, gromadzić deszczówkę, zrezygnować z ziemi torfowej (naruszanie torfowisk niszczy ekosystem), kompostować, sadzić kwiaty przyjazne dla zapylaczy, nie kupować ciętych importowanych kwiatów: to indywidualne decyzje, które mają znaczenie dla środowiska.
W swoim apelu RHS odwołuje się do akcji z czasu II wojny światowej „Dig for Victory” („Kop dla zwycięstwa”), podczas której Brytyjczyków zachęcano – z powodzeniem – do uprawiania warzyw w każdym możliwym miejscu, nawet na trawniku przed londyńską Tower. Powodem były niedobory żywności wywołane wojną i niemiecką blokadą. Wtedy akcja przyczyniła się do olbrzymiego wzrostu liczby ogródków działkowych. Teraz zaś chodzi o to, aby te ogródki stały się przyjazne planecie. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















