Wojna etiopsko-erytrejska trwała od 1998 r. i z czasem przerodziła się w konflikt „zamrożony”. Pojednanie zaskoczyło więc wielu: od obywateli obu państw (porównują je do upadku muru berlińskiego) po komentatorów na Zachodzie, którzy pochylają się nad fenomenem Abiya Ahmeda, młodego premiera Etiopii (zniósł już stan wyjątkowy i umożliwił funkcjonowanie mediom opozycyjnym).
To jednak tylko część tej historii. Układ z Etiopią podpisał kilka dni temu 72-letni prezydent Erytrei Isaias Afwerki, rządzący krajem od uzyskania niepodległości (1993 r.). To jego rząd zawiesił kiedyś konstytucję i zamienił 18-miesięczną służbę wojskową w pobór bezterminowy. Erytrejska diaspora w świecie, wśród niej wielu uchodźców, obawia się, że ceną za koniec „zimnej wojny” będzie uwiarygodnienie władzy – jego i popierającej go kliki generałów.©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















