Macho z mopem. Coraz więcej Hiszpanów pracuje jako „panowie domu”

Gotują, sprzątają, bawią dzieci: w Hiszpanii już niemal pół miliona mężczyzn zajmuje się domem na pełen etat. Jak w ojczyźnie maczyzmu zmieniają się role płci?
z Madrytu
Czyta się kilka minut
Rita Cifuentes, współzałożycielka The Home Academy, która uczy dbania o dom, ze swoimi uczniami. Madryt, lipiec 2026 r. // Fot. Agnieszka Zielińska
Rita Cifuentes, współzałożycielka The Home Academy, która uczy dbania o dom, ze swoimi uczniami. Madryt, lipiec 2026 r. // Fot. Agnieszka Zielińska

Pedro Caballero otwiera drzwi swojego domu na przedmieściach Madrytu, zaprasza. Wysoki brunet po pięćdziesiątce. Niebieska koszula, jeansy – i towarzyszący mu ciągle brązowy fartuch. 

Jest sobota rano. W drzwiach mijam się z jego partnerką, która tego dnia wyjeżdża w delegację. Trójka dzieci Pedra nie mieszka już z nim, ale mimo to mężczyzna nie zamierza wracać do dawnej pracy. Jest gospodarzem domu (hiszp. amo de casa) już od 18 lat. 

Wspomina, że gdy jego ówczesna żona dostała awans, postanowił porzucić pracę w marketingu i zająć się prowadzeniem domu. – Nigdy wcześniej nie sprzątałem w domu, bo moja praca mi na to nie pozwalała, kiedy do niego wracałem, robiłem niewiele – przyznaje.

Towarzyszę mu przy robieniu prania. – Uszczelka w pralce zbiera zabrudzenia i osady, dlatego trzeba ją regularnie czyścić. Dzięki temu zapobiegamy powstawaniu pleśni i bakterii, które mogłyby przenosić się na ubrania, a z ubrań na naszą skórę. To taki prosty trik gospodarza domu – komentuje Pedro Caballero.

Domowa rewolucja w konserwatywnej Hiszpanii

Pedro ma więcej swoich patentów. Np. co robić, aby podeszwy wypranych butów się nie zawijały. Albo jak wieszać koszulki, aby nie trzeba ich było potem prasować.

Pedro Caballero dzieli obowiązki „pana domu” z prowadzeniem programu na ten temat w lokalnej telewizji // Fot. Agnieszka Zielińska

Tego wszystkiego musiał nauczyć się od zera. Pochodzi z bardzo konserwatywnej rodziny. W domu rodzinnym wszystkim zajmowały się babcia, mama i siostra. Mężczyźni nie wchodzili do kuchni, nie chwytali za mopa.

– Gdy zacząłem funkcjonować w tej nowej roli, przez pierwsze miesiące często bywało tak, że o siódmej wieczorem wracała matka moich dzieci, a ja nie miałem nawet chwili, by usiąść, choć np. łóżka wciąż były niepościelone. Wtedy zdałem sobie sprawę, jak ogromną pracą jest bycie panią lub panem domu – mówi Pedro.

Początkowo planował zająć się domem i dziećmi „na jakiś czas”. Tak zresztą deklaruje większość mężczyzn, którzy w Hiszpanii robią to „na pełen etat”. Zwykle mówią, że to „na chwilę” lub „do czasu znalezienia lepszej pracy”. Wielu wstydzi się etykiety „kury domowej”.

Pytam o to w madryckim stowarzyszeniu dużej rodziny (Asociación Familias Numerosa de Madrid) oraz w związku stowarzyszeń rodzinnych (Unión de Asociaciones Familiares). Wszędzie ta sama odpowiedzieć: „Znamy takie rodziny, w których to kobieta przynosi pieniądze, a mąż oddaje się pracy w domu”. Jednak gdy proszę o wywiad, mężczyźni odmawiają.

Macho coraz częściej chwyta za mop

Krajowy Instytut Statystyczny podaje, że 20 lat temu jako „gospodarze domu” definiowało się 89 tys. Hiszpanów. Dziś jest ich ponad 445 tysięcy.

Według Maríi Ángeles Sepúlvedy, specjalistki ds. przemocy ze względu na płeć, Hiszpania to wciąż kraj maczystowski (od hiszpańskiego: machismo). Według słownika Królewskiej Akademii Hiszpańskiej to „postawa wyższości mężczyzn wobec kobiet”. 

Sepúlveda uważa, że maczyzm jest tak głęboko zakorzeniony w kulturze, iż łatwiej jest zrobić dwa kroki wstecz niż jeden naprzód. Być może dlatego wielu mężczyzn wstydzi się przyznać, że zamiast swoich żon to oni prowadzą dom.

Natomiast Pedro uważa, wszyscy w pewnym momencie stajemy się paniami i panami domu. – Każdy z nas musi czasem ugotować, posprzątać kuchnię, od czasu do czasu wyczyścić łazienkę i ogarnąć mieszkanie – przekonuje madrycki amo de casa.

Zmiana pokoleniowa: synowie żyją już inaczej

O zmianie pokoleniowej opowiada mi María, lat siedemdziesiąt kilka, którą spotykam w Torrelodones pod Madrytem. – Mój mąż w ogóle nie pomagał w domu, za to moi synowie robią to na co dzień. To już zupełnie inne pokolenie. Kiedyś, co widziałam u moich rodziców, uważano za niestosowne, aby kobieta pozwalała mężczyźnie zmywać czy zajmować się innymi domowymi obowiązkami. Mężczyzn, którzy chcieli coś zrobić w domu, nazywano pantoflarzami – wspomina María.

Diego mówi, że obowiązki domowe spoczywają na nim. On gotuje, robi pranie, odbiera dzieci ze szkoły // Fot. Agnieszka Zielińska

40-letni Diego ma dziś już inne doświadczenie: – Praktycznie wszystkie obowiązki domowe spoczywają na mnie. To ja gotuję, robię pranie. W wielu rzeczach pomagamy sobie nawzajem z żoną, w zależności od tego, kto akurat ma więcej czasu po pracy. W domu, w którym się wychowałem, było inaczej: całą odpowiedzialność za dom brała na siebie mama. 

Diega spotykam pod podstawówką, gdy odbiera dzieci ze szkoły.

W Hiszpanii zmiany przychodzą gwałtownie

Socjolog profesor Héctor Cebolla-Boado ocenia, że dziś większość Hiszpanów powiedziałaby, iż nie ma znaczenia, kto z dwojga przejmuje większość obowiązków domowych, choć oczywiście to kobiety nadal najczęściej je wykonują. 

Kiedy rozmawiamy w centrum Madrytu, w godzinach porannych, co jakiś czas widzimy ojców z wózkami dziecięcymi. – Jeszcze dwie dekady temu to byłaby rzadkość – komentuje socjolog.

Héctor Cebolla-Boado ocenia, że w Hiszpanii doszło do ogromnej zmiany społecznej w bardzo krótkim czasie // Fot. Agnieszka Zielińska

– Coraz częściej spotyka się sytuacje, w których panuje duża równość, jeśli chodzi o obowiązki domowe, a czasem nawet pewne przesunięcie w stronę mężczyzn. Jest to jednak coś bardzo, bardzo nowego, zwłaszcza jeśli mówimy o młodych do 30. roku życia. Doszło do ogromnej zmiany społecznej, która nastąpiła w bardzo krótkim czasie – uważa Cebolla-Boado. 

I dodaje: – W Hiszpanii zmiany nie dzieją się stopniowo, jak w większości krajów. Tu przychodzą późno, ale gwałtownie.

Przewijaki w męskiej toalecie?

Tyle że, zdaniem ekspertów, infrastruktura publiczna nie jest przygotowana na rosnącą liczbę gospodarzy domów czy choćby ojców, którzy po pracy zajmują się dziećmi. 

Weźmy przewijaki w toaletach publicznych. W 2019 r. pewien ojciec pozwał restaurację w Walencji, bo nie pozwolono mu wejść do damskiej toalety, aby mógł zmienić dziecku pieluszkę. W toalecie męskiej przewijaka nie było.

Dwa lata wcześniej ratusz w Madrycie postanowił zainstalować pierwsze przewijaki w wybranych męskich toaletach w budynkach publicznych. Ale zdaniem stowarzyszenia Mężczyzn na rzecz Równości Płci (AHIGE), to wciąż kropla w morzu potrzeb. 

Najlepiej w temacie przewijaków wypada region Galicji, na północnym zachodzie kraju. Tam tę kwestię rozwiązano prawnie: zgodnie z regulacjami, od 2019 r. każdy nowy budynek użyteczności, publiczny czy prywatny, musi mieć przewijak zarówno w toaletach damskich, jak i męskich.

Szkoła codziennego życia

Tymczasem zainteresowanie mężczyzn prowadzeniem domu widać także w aulach The Home Academy. To pierwsza w Hiszpanii profesjonalna szkoła, która od 2014 r. uczy dbania o dom, prasowania, prania czy gotowania. Wśród uczniów coraz częściej są młodzi mężczyźni, którzy planują wyprowadzkę z domu, albo ci po rozwodach, którzy muszą nauczyć się tych rzeczy od zera.

– Uwielbiam ich uczyć, ponieważ są bardziej konkretni niż kobiety. Chcą od razu wiedzieć wszystko, są bardzo zainteresowani i pilni. Kiedyś sądzono, że mężczyźni potrafią tylko gotować, my widzimy, że oni chcą też sprzątać, prasować i myć łazienkę. I robią to z zaangażowaniem – mówi mi Rita Cifuentes, współzałożycielka szkoły. 

Z jej obserwacji wynika, że podczas zajęć kobiety częściej się rozpraszają, za to mężczyźni wszystko skrupulatnie notują i zadają dużo pytań.

Rita mówi, że wielu jej uczniów i uczennic nie wie, jak wyczyścić żelazko czy dbać o palniki i okap. – Czasem pytam, z jakiego materiału jest ich podłoga albo okna. Nie wiedzą. Więc jak mają to czyścić? Myślą też, że potrzeba osobnego płynu do czyszczenia każdego przedmiotu – dodaje.

Rita Cifuentes i María González (również ucząca w Akademii) uważają, że w szkołach powszechnych brakuje edukacji, jak planować rodzinny budżet czy dzielić obowiązki domowe. Ważny jest też język. – Dlaczego kobiety zwykle mówią: „mąż pomaga mi w obowiązkach domowych”. Dlaczego „pomaga”? Przecież cała rodzina powinna być w równym stopniu odpowiedzialna za dom – mówi mi María.

Równość zaczyna się w domu

50-letnia Yolanda z Madrytu cieszy się, że mężczyźni coraz częściej sprawują pieczę nad domem. Tak jest np. w domu jej młodszego brata. – Jeśli mężczyźni chcą być gospodarzami domu, dla mnie to idealne. Chcę, aby wiedzieli, co to znaczy prowadzić dom – mówi.

Pedro Caballero kilka lat po porzuceniu pracy i zajęciu się domem wpadł na pomysł prowadzenia programu radiowego „Amos de casa”, czyli „Gospodarze domowi”. Pedro wraz z ekspertami postanowili doradzać mężczyznom w podobnej sytuacji i uczyć prac domowych. Audycja szybko zyskała słuchaczy. Pedro stał się referentem od prac domowych i regularnie zapraszanym gościem do programów śniadaniowych – nie tylko w Hiszpanii, także za granicą.

Dziś dzieli obowiązki gospodarza domu z prowadzeniem programu w lokalnej telewizji w Kastylii i Leon.

Pedro żartuje, że wielu Hiszpankom podoba się to, że mężczyzna prowadzi dom. Dostaje nawet propozycje matrymonialne. – Niektóre panie żartują, że chciałyby mnie „zabrać do siebie do domu” – uśmiecha się.

I dodaje: – A mówiąc poważnie: kobiety bardzo dobrze postrzegają mężczyzn, którzy są gospodarzami domu, bo widzą w tym realne wsparcie dla swoich relacji. Nie chodzi o to, żeby wszyscy mężczyźni rezygnowali z pracy i całkowicie poświęcali się domowi, lecz o większe zaangażowanie w obowiązki domowe.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Fartuch zamiast garnituru