Komu misje

Ponad 40 lat jestem katolickim księdzem. Przez 12 nie wiedziałem o swoich żydowskich korzeniach: rodzicach i bracie zamordowanych, najprawdopodobniej, w Sobiborze i Stutthofie. Żywa pamięć żydowskiego cierpienia jest więc stałym elementem mego kapłaństwa.
Czyta się kilka minut

I ilekroć czytam, że ktoś "daje zielone światło na prowadzenie misji wśród Żydów" [ w "TP" 32 J. Majewski relacjonował spór w USA ], zawsze ogarnia mnie uczucie smutku i wstydu! Czyż w dziejach chrześcijaństwa nie dość "czerwonych świateł" z wypraw krzyżowych, stosów inkwizycji, trwającego wieki nauczania pogardy Żydów i całego systemu ich poniżania? A cóż powiedzieć o hańbie Szoah w chrześcijańskiej Europie? Czy tego wszystkiego wciąż jeszcze nie wystarcza, by wreszcie przejrzeć i zaprzestać traktowania Żydów jako "niewiernych" (perfidi Judei), skoro pierwszy świadek i nauczyciel wiary (Jan Paweł II) nazwał ich "umiłowanymi i starszymi braćmi w wierze?". Wstyd mi wobec żydowskich braci, że wciąż przychodzi w Kościele komuś do głowy, by ich poniżać. Bo wstydzę się - pozorowanego - dialogu, w którym nie chodzi o wzajemne poznanie, o doświadczenie bliskości w przeżywanej tajemnicy wiary oraz uwielbienia tego samego Boga, ale o jedno i to samo: wykazanie Żydom, że czegoś bardzo istotnego nie chcą lub nie potrafią zrozumieć. Komu potrzebne są misje?

Gdy miał się ku końcowi Sobór Watykański II, A.J. Heschel, którego aktywność pośród jego Ojców była znana, na konferencji w Nowym Jorku stawiał pytania - w świetle soborowych dokumentów - retoryczne: "Czy byłoby to Boże zwycięstwo, gdyby nikt już nie wyjmował z Arki zwojów Tory, gdyby nikt już nie czytał jej w synagodze, gdyby nie odmawiano naszych starych, hebrajskich modlitw, którymi modlił się sam Jezus, gdyby więcej nie spożywano wieczerzy paschalnej i nie przestrzegano prawa Mojżesza? Czy świat bez Żydów byłby rzeczywiście światem ad maiorem Dei gloriam?" Postawione przez Heschela pytania - w świetle nauczania posoborowych dokumentów Kościoła - pozostają nadal retoryczne!

Jaki stąd wniosek? To przede wszystkim my, chrześcijanie, mamy się nawracać, zmieniając swój dotychczasowy sposób myślenia o Żydach. "Sobór Watykański II - czytamy w dokumencie Stolicy Apostolskiej z 1 grudnia 1974 r. - wskazał drogę ustanowienia głębokiego braterstwa Żydów i chrześcijan. Jednak wielka jej część pozostaje jeszcze do przebycia. Problem stosunków pomiędzy Żydami i chrześcijanami dotyczy Kościoła jako takiego, skoro właśnie »badając własną tajemnicę«, spotyka się z tajemnicą Izraela. Problem ten nie traci więc znaczenia nawet w tych regionach, gdzie nie ma wspólnoty żydowskiej. Posiada on także wymiar ekumeniczny: powrotu chrześcijaństwa do źródeł i początków ich wiary, zaszczepionej na Starym Przymierzu, przyczynia się do poszukiwania jedności w Chrystusie, kamieniu węgielnym". Powtarzam: nawet tam, gdzie w ogóle nie ma wspólnoty żydowskiej, chrześcijanin, "badając tajemnicę Kościoła, winien spotykać tajemnicę Izraela"; uprzytamniać sobie, że jako "dziczka" został wszczepiony w "szlachetną oliwkę" Izraela. Doświadczenie wieków wciąż pokazuje, że nie jest to nawrócenie ani proste, ani łatwe. Ale konieczne zawsze.

Św. Paweł w tekście najczęściej przywoływanym jako argument za "nawracaniem Żydów", de facto pisze o "zbawieniu Żydów", które nastąpi wówczas, gdy "nawrócą się poganie":  "Nie chciałbym, bracia - byście nie byli zbyt zadufani w sobie - utrzymywać was w nieświadomości co do tej oto tajemnicy: zatwardziałość części Izraela będzie trwała tak długo, jak długo nie nawrócą się w całej pełni poganie. I w ten sposób cały Izrael osiągnie zbawienie, zgodnie z tym, co zostało napisane: z Syjonu przyjdzie Zbawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba" (Rz 11, 25-26, tłum. Biblia Praska).

A więc zanim cały Izrael osiągnie zbawienie, wprzódy trzeba, "by w całej pełni nawrócili się poganie". Więc komu potrzebne są misje?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2009