Kompromis zgłoszony na oślep

Tuż po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego prezydent się z niego otwarcie cieszył. Pod wpływem żony i córki – i ulicznych protestów – zmienił zdanie.
Czyta się kilka minut
Prezydent Andrzej Duda podczas wizyty na Stadionie Narodowym, 23 października 2020 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News /
Prezydent Andrzej Duda podczas wizyty na Stadionie Narodowym, 23 października 2020 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News /

Od kiedy na przełomie września i października koronawirus uderzył w Polskę ze zdwojoną siłą, prezydent zniknął. W kampanii regularnie przekonywał, że najgorsze mamy już za sobą. Gdy okazało się, że to nieprawda, zachowywał się, jakby był w równoległej rzeczywistości – pojechał na szczyt Trójmorza do Tallina, promując przy okazji współpracę gospodarczą z Estonią. Gdy dziennikarze zaczęli go zaczepiać na Twitterze, przypominając nadmiernie optymistyczne wypowiedzi z lata, podkreślał, że w tej chwili o sytuacji się nie wypowiada – tak jakby to miał być tytuł do chwały. Pod koniec września zapewniał: „Do połowy października mogą być jeszcze wzrosty, a spodziewamy się od połowy października wypłaszczenia”. Pojawił się jeszcze przelotnie z wizytą na Stadionie Narodowym przerabianym na szpital. Tego samego dnia okazało się, że sam jest chory na COVID-19, i zniknął zupełnie.

Z letargu wyrwały go dopiero żona z córką. Obie przez minioną kadencję praktycznie się nie wypowiadały, ale tym razem postanowiły zabrać głos – w sprawie zakazu aborcji w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu. Kinga Duda umieściła swe oświadczenie w internecie. „Nie mogę pogodzić się z konsekwencjami, jakie niesie ze sobą wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Każdy człowiek ma wolną wolę”. Z kolei Agata Kornhauser-Duda zabrała głos podczas telefonicznego wywiadu swego męża dla Polsatu: – Czy kobiety muszą być zmuszone do heroizmu? Mam tutaj wątpliwości – mówiła.

Tuż po orzeczeniu TK prezydent się z niego otwarcie cieszył. Pod wpływem żony i córki – i ulicznych protestów – zmienił zdanie. Zaproponował projekt ustawy, który ma łagodzić skutki decyzji TK – chodzi o dopuszczalność aborcji w przypadku wad śmiertelnych płodu. To wykluczałoby zabieg np. w przypadku diagnozy zespołu Downa.

Z miejsca tę propozycję poparł premier, który marzy o uspokojeniu sytuacji, bo liderzy obozu zrzucili na jego barki walkę z zarazą. Ale gwarancji, że chce tego także Jarosław Kaczyński, nie ma. Bo niewielu w PiS dziś wie, jakie plany ma prezes. A już prezydent nie wie na pewno.  ©

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „TP”.

Czytaj także: Paweł Bravo: Kaczyński prowokuje do przemocy

 

 
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2020