A jednak problem nie rysuje się tak prosto. Po pierwsze, ograniczony czas pracy ewentualnej komisji: do wyborów zostało chyba nie więcej niż trzy miesiące - to za mało, by sprawę rzetelnie zbadać i zbudować w komisji konsens wokół końcowego raportu. Po drugie, okoliczność, że śledczy pracowaliby w atmosferze zbliżających się wyborów, oddziaływałaby destrukcyjnie na jakość ich pracy. Widzieliśmy to już na przykładzie poprzednich komisji: obecność kamer sprzyjała zachowaniom populistycznym; okrzykom typu "łapaj złodzieja" towarzyszyła często wątła wiedza posłów o przestępczych działaniach podejrzanych. Teraz ten defekt byłby zwielokrotniony. W efekcie należałoby się liczyć raczej z kompromitacją tej komisji śledczej, a wraz z nią z kompromitacją instytucji komisji śledczej jako takiej.
A tego byłoby szkoda.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















