KłoPOty z Rokitą

Platforma Obywatelska miała problem z Janem Rokitą, gdy był on w jej szeregach i, choć Rokity się pozbyła, problem ma dalej. I to na własne życzenie. Mniejsza o to, kto bardziej przyczynił się do rezygnacji Rokity z kandydowania, ale wtedy liderzy PO potrafili przyjąć to z klasą.
Czyta się kilka minut

Teraz zachowują się jak słoń w składzie porcelany. Żeby było śmieszniej, im lepsze mają wobec Rokity intencje, tym gorzej wychodzi. Jarosław Gowin proponując Rokicie pracę dla rządu (wcześniej miał być ambasadorem, teraz przygotowywać reformę ordynacji), nie chciał sobie z niego zakpić, to pewne.

Zakpić na pewno chciały gazety, które zabrały się za szukanie pracy dla Jana Rokity lub wpychać się w prywatne życie jego i jego żony, Nelly. To prawda, że Jan i Nelly prowokowali rodzimych paparazzi do podglądania, że Nelly też stała się postacią publiczną, że - jak zauważył kiedyś jeden z widzów stacji TVN 24 - byli razem jak Doda i Majdan polskiej polityki... Jednak Rokita, zdaje się, nie ma pretensji o nadmierne zainteresowanie jego osobą (chyba nawet to lubi), ma żal o przekłamania i niewybredne insynuacje pod jego adresem. A na to nie zasługuje nikt.

Jan Rokita nie jest politykiem, ale pozostał osobą publiczną. To, że teraz szuka sobie miejsca na ziemi - cóż w tym dziwnego po 18 latach pracy w jednym miejscu? Działalność polityczna Rokity różne przynosiła skutki i różnie można ją oceniać. Nie sposób jednak odmówić mu zdolności, którymi przysłużyć mógłby się państwu - niekoniecznie pracując dla tego czy innego rządu.

Wystarczy, za niedawną radą Donalda Tuska, zostawić go w spokoju - nie wyśmiewać, nie udzielać darmowych porad, nie szukać sensacji. Mądry człowiek

sam będzie potrafił się odnaleźć gdzieś między gabinetem premiera a studiem programu Szymona Majewskiego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2008