To się nie mieści w głowie! Człowiek, który „był mężem sprawiedliwym; nieskazitelnym był on za czasów swoich; z Bogiem postępował” (Rdz 6, 9; Cylkow), człowiek, któremu Najwyższy zlecił misję zachowania w dryfującej po wezbranych wodach arce wszystkich występujących na ziemi gatunków zwierząt, człowiek, który był godny stać się protoplastą całej postpotopowej ludzkości, co zrobił jako pierwsze po opuszczeniu korabia i podziękowaniu Wszechmocnemu za ocalenie? Otóż „zasadził winnicę. I napił się wina, i odurzył się, i obnażył się we wnętrzu namiotu swojego” (Rdz 9, 20-21). Oczekiwalibyśmy czegoś więcej po tak wyjątkowej osobie.
Zaiste, egzegeci mają kłopot z Noem. Komentator wszech czasów, przyglądając się hebrajskiemu słowu bedorotaw, które rabin Cylkow oddał jako „za czasów swoich” (zob. pierwszy cytat powyżej), tak odmalowuje tę ambiwalencję: niektórzy z naszych rabinów tłumaczą to na jego korzyść – o ileż byłby bardziej sprawiedliwy, gdyby żył w pokoleniu ludzi sprawiedliwych. Jednak inni tłumaczą to na jego niekorzyść: był sprawiedliwym tylko w porównaniu ze swoim pokoleniem, ale gdyby żył w pokoleniu Abrahama, nie byłby uważany za osobę znaczącą.
Czy wprowadzenie się w stan głębokiego upojenia alkoholowego, połączony z utratą świadomości, kładzie się aż takim cieniem na reputacji Noego? Posłuchajmy wpierw tych komentatorów, którzy widzą w nim postać pomnikową. Wyjaśniają oni jego działanie jak najlepszymi intencjami, połączonymi z niewiedzą dotyczącą wpływu alkoholu na ludzki organizm – wszak Noe zasadził winnicę jako pierwszy. Dla przykładu: za młodu nasz bohater widział kozę, która najadła się winogron i potem była wesolutka, chciał więc uzyskać ten sam efekt u siebie (rabin Jechiel Heilprin). Wino w niewielkiej ilości otwiera serce na Torę – tylko Noe wypił za dużo (rabin z Białegostoku w 1. poł. XIX w.). Od początku chciał on upić się w sztok, by stracić samoświadomość i powrócić do stanu charakterystycznego dla ogrodu Eden (ostatni wielki rebe z Lubawicz). A gdyby tak spojrzeć na Noego jak na postać wielowymiarową? Przecież ten człowiek był świadkiem zagłady życia na ziemi! Wokół niego pustka – poza najbliższą rodziną żadnych przyjaciół. Straumatyzowany, musi teraz odbudowywać zniszczony świat. Kto wie – może ma wyrzuty sumienia, że to on przeżył… I jak tu się nie napić?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















