Reklama

Kijów: schronienia szukamy w metrze

Kijów: schronienia szukamy w metrze

z Kijowa
25.02.2022
Czyta się kilka minut
Część mieszkańców stolicy Ukrainy noc spędzi pod ziemią. Na stacjach leżą na kocach, karimatach lub po prostu na podłodze. Jedni z walizkami, a inni z tym, co udało im się w pośpiechu zabrać. Na ich twarzach maluje się strach, smutek, zagubienie i zmęczenie. | KORESPONDENCJA I ZDJĘCIA PAWŁA PIENIĄŻKA
Stacja metra Plac Kontraktowy. Kijów, 25 lutego 2022 r. / FOT. PAWEŁ PIENIĄŻEK
P

Piękne słońce zwiastujące wiosnę zalało puste ulice trzymilionowego Kijowa. Z trudem można było uświadczyć kogoś, kto się nim cieszył. Może z wyjątkiem mężczyzny, który grał w squasha, i pary, który leżała na drewnianych leżakach. Wielu mieszkańców promienie słońca nie sięgały, bo kolejne godziny upływały im w ukryciach i stacjach metra. To właśnie te ostatnie cieszyły się największą popularnością wśród tych, którzy szukali bezpieczeństwa. Na stacjach część leży na kocach, karimatach lub po prostu na podłodze. Jedni z walizkami, a inni z tym, co udało im się w pośpiechu zabrać. Na twarzach maluje się strach, smutek, zagubienie i zmęczenie.

Nad ranem 25 lutego sytuacja zaostrzyła się na północy Kijowa w dzielnicy Obołoń. Doszło do ostrzałów, a także grupa dywersyjna próbowała przedrzeć się w jej głąb. Były też starcia z ukraińskimi wojskami, które ostatecznie powstrzymały atak.


CODZIENNIE NOWE KORESPONDENCJE I ZDJĘCIA PAWŁA PIENIĄŻKA Z UKRAINY – CZYTAJ W AKTUALIZOWANYM SERWISIE SPECJALNYM >>>


15-letnia Ołeksandra została sama w domu. Jej ojciec służy w obwodzie winnickim, a matka odwiozła jej siostrę i dwa psy na wieś do dziadka w obwodzie żytomirskim. Nastolatka została sama z psem. Noc spędziła w piwnicy, bo mieszkańców Kijowa merostwo ostrzegło o planowanych nalotach rosyjskiej armii. Według danych ONZ od rozpoczęcia masowej inwazji rosyjskiej 24 lutego zginęło przynajmniej 25 osób.

– Po szóstej wyszłam ze schronu. Udało mi się pospać i znowu zawyły syreny – mówi Ołeksandra.


NAJBLIŻSZE DNI BĘDĄ DECYDUJĄCE. ANALIZA WOJCIECHA KONOŃCZUKA: Zrealizował się najczarniejszy scenariusz. Putin przekroczył Rubikon i 25 lutego Europa obudziła się w nowych realiach, nieznanych od kilkudziesięciu lat. Walka o wolność Ukrainy dotyczy bowiem nas wszystkich. CZYTAJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Wzięła psa na ręce, poszła do metra i pojechała na stację plac Kontraktowy, znajdującą się bliżej centrum, by przeczekać zagrożenie. Tam ściągali także inni mieszkańcy Obołonia. 43-letnia Wiktoria wraz z sześcioosobową rodziną przyjechała po tym, jak jej mąż zobaczył czołg stojący na podwórku. Zaopiekowała się Ołeksandrą, która na stacji stała sama. Gdy doszło do starć na północy, metro przestało jeździć na Obołoń.

– Nie wzięliśmy żadnych rzeczy, tylko trochę wody, dokumenty i jakieś konserwy – mówi. – Mam nadzieję, że przynajmniej do godziny policyjnej uda się wrócić.

Ołeksandr: Trzeba wrócić do domu

Od środy obowiązuje zakaz poruszania się po ulicach od 22 do 7 rano.

73-letni Ołeksandr rano wyjechał z Obołonia, by odwieźć znajomą, która postanowiła wyjechać na działkę za Kijów. Jak twierdził, była przestraszona, więc nie chciał, by podróżowała sama. Gdy Ołeksandr wracał, wysiadł na placu Kontraktowym, bo przez kilka godzin była to krańcowa stacja. Postanowił, że na piechotę pokona ostatnie 7 km trasy.

– Trzeba wrócić do domu, przecież nie będę tutaj siedzieć – mówi. – Ciągle siedzę w domu, więc przynajmniej teraz się przejdę.


Ulica Sahajdacznego w Kijowie to popularny deptak. W piątkowe popołudnie 25 lutego była prawie pusta. / FOT. PAWEŁ PIENIĄŻEK

Nie wygląda na zmartwionego ani przestraszonego. Nawet do tej pory nie zszedł ani razu do ukrycia. Twierdzi, że choć rakiety czasami spadają na domy mieszkalne, to jak do tej pory same w sobie nie są one celem rosyjskiej armii. Dlatego spędza czas w swoim mieszkaniu. Choć sam przyznaje, że jego logika może być zgubna.

Ołeksandr przytacza anegdotę. Podczas blokady Leningradu mądry profesor od teorii prawdopodobieństwa stwierdził, że w mieście jest tyle domów, iż zgodnie z nią praktycznie nie ma szans, by pocisk trafił w jego dom. Postanowił się więc nie ukrywać. Jednego dnia dotarła do niego informacja, że od ostrzału zginął słoń w zoo, a był tylko jeden w całym Leningradzie. „Do cholery z teorią prawdopodobieństwa!” – powiedział i zszedł do piwnicy.

Ołeksandr tymczasem ruszył w stronę domu, licząc, że spacer wyjdzie mu na zdrowie.


https://www.tygodnikpowszechny.pl/atak-na-ukraine

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego". Relacjonował wydarzenia m.in. z Afganistanu, Górskiego Karabachu, Iraku, Syrii i Ukrainy. Autor książek „Po kalifacie. Nowa wojna...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]