Kardynał Franciszek

Od ubiegłego wtorku do piątku wiele słów powiedziano o śp. Kardynale Franciszku Macharskim. Pewnie jeszcze wiele zostanie powiedziane.
Czyta się kilka minut

W tej wymianie wspomnień, analiz i ocen pierwsze podsumowujące Słowo wypowiedział… Pan Bóg. Zawarł je w momencie śmierci naszego kardynała. Nasza wiara mówi nam przecież, że nikt z nas nie decyduje o chwili własnej śmierci. Tak moment naszych urodzin, jak i moment naszego odejścia są decyzją Boga. Jesteśmy w Jego dłoniach, zależni od Jego woli. Stąd też nie ma w tym nic dziwnego, że ludzie starają się rozszyfrować – przeczytać moment czyjegoś odejścia. Czy Pan Bóg nie chce nam czegoś szczególnego powiedzieć o człowieku, którego właśnie zaprasza do siebie?

Kardynał Franciszek umarł we wspomnienie Matki Bożej Anielskiej – w dniu, w którym cały Kościół duchowo pielgrzymował do Porcjunkuli – dokładnie w 800. rocznicę ustanowienia przez papieża Honoriusza, na prośbę św. Franciszka – odpustu zupełnego związanego z nawiedzeniem tego kościółka-cząsteczki. Nad jego drzwiami do dziś można przeczytać kodujący chrześcijańską nadzieję napis: „Haec est porta vitae aeternae” („Oto jest brama życia wiecznego”). Biografie św. Franciszka mówią, że kiedy uzyskał już od papieża pożądany odpust, wykrzyknął do zebranych przed Pocjunkulą ludzi: „Moi bracia i siostry, chcę was wszystkich posłać do raju!”.

Sam w 25. roku życia doświadczył w tym miejscu łaski szczególnego przebaczenia i usprawiedliwienia przez Chrystusa – tego też zapragnął dla wszystkich. Czy można się dziwić, że właśnie tu chciał umierać? Przeczuwając nadchodzący koniec, poprosił, aby go przyniesiono z klasztoru przy San Damiano do Porcjunkuli, i tutaj, 3 października 1226 r., leżąc nago na posadzce i śpiewając, przywitał „swoją siostrę, śmierć cielesną”.

Franciszek nie mógł umrzeć nigdzie indziej niż w Porcjunkuli. Kardynał Franciszek nie mógł umrzeć nigdzie indziej niż w Porcjunkuli. Pan potwierdził jego zrozumienie i wierność duchowości i charyzmatowi swego świętego patrona. I jego niezachwianą nadzieję w odniesieniu do miłosiernego i wybaczającego Boga. Jego pewność zbawienia – zbudowaną nie na sobie, lecz na Panu – w całej pokorze.

Porcjunkula wszakże koduje nie tylko doświadczenie miłosierdzia i ubóstwo św. Franciszka. Jest ona także znakiem jego wyboru ubogich! Trzeba pamiętać, że przed rokiem 1216 (przed uzyskaniem „odpustu Porcjunkuli”) odpust zupełny był w Kościele łaską zastrzeżoną jedynie dla tych, którzy udawali się z pielgrzymką do Ziemi Świętej (najlepiej na krucjatę).

Franciszkowi życie upływało zasadniczo wśród tych, którzy o takiej wyprawie byli w stanie co najwyżej pomarzyć. Nie mieli na to żadnych środków. Żyli w ubóstwie, w ciężkiej pracy, która pozwoliła na jaką taką egzystencję. Mogli Bogu ofiarować swój trud, swoją bolesną niemożliwość i ograniczenia, ale również swoją wiarę i wypróbowane w doświadczeniach zaufanie.

To na tych właśnie ludziach zależało św. Franciszkowi. To na nich zależało też kardynałowi Franciszkowi. Wybór własnego ubóstwa i prostoty był dla niego nierozerwalnie związany z wyborem ubogich – cierpiących, chorych, potrzebujących. Zapytajcie o to twórców i pacjentów hospicjów i szpitali. Zapytajcie Stowarzyszenie Siemacha. Zapytajcie w którymkolwiek z dzieł odrodzonej Caritas. Zapytajcie w domach księży chorych itd. Takie jest zresztą nieustanne doświadczenie Kościoła – ubogich wspierają zasadniczo ci, którzy wybierają ubóstwo (Brat Albert, Matka Teresa, Alojzy Kosiba). ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2016