Kamiński chce być potężny

Wraz z nominacją Mariusza Kamińskiego na szefa MSWiA powstaje największy rządowy aparat bezpieczeństwa od czasu upadku komunizmu.
Czyta się kilka minut
 / JAN GRACZYŃSKI / EAST NEWS
/ JAN GRACZYŃSKI / EAST NEWS

Decyzja w tej sprawie to jednak niespodzianka. Po pierwsze, gdyby premier Morawiecki miał coś do powiedzenia, raczej wyrzuciłby z rządu Kamińskiego, który od objęcia władzy przez PiS jest koordynatorem służb specjalnych. Po wtóre, niedawno szefową MSWiA została Elżbieta Witek, a to resort, który nie lubi częstych zmian. Po trzecie, marne są efekty działań służb Kamińskiego na odcinku tropienia przekrętów PO – z głośnego „audytu” rządów Tuska, który Kamiński wygłosił w 2016 r. w Sejmie, niewiele się ostało.

Ale prezes PiS wciąż Kamińskiemu ufa. Owego zaufania nie nadszarpnęło nawet to, że syn ministra został namierzony na lukratywnym stanowisku w Banku Światowym. Niezbyt efektowny, skryty Kamiński dzięki Kaczyńskiemu po cichu, ale systematycznie rozszerza swoje wpływy. Cel jest jeden: stworzenie mniej lub bardziej formalnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Narodowego, najpotężniejszej instytucji w kraju. Nominacja na szefa MSWiA to najpoważniejszy krok na tej drodze. Kierując służbami specjalnymi, Kamiński dostaje teraz do ręki nowe, potężne narzędzia: służby mundurowe, na czele z policją. Do tego prezesem NIK zostanie wkrótce zaprzyjaźniony z nim minister finansów Marian Banaś.

Kiedy Kamiński dwa lata temu zgłosił pomysł powołania superresortu, PiS się nie zdecydował. A projekt był brawurowy: nowy twór miał być wywiadem, kontrwywiadem, formacją zwalczającą terroryzm oraz superpolicją. „W przypadku uzasadnionym interesem służby” miał prawo odmówić przeprowadzenia zleconego przez prokuraturę śledztwa.

Ale ta nominacja to spore ryzyko. Kamiński opiera władzę na wąskiej grupie współpracowników. Takie zarządzanie można sobie wyobrazić w małym CBA, ale nie w policji. Z drugiej strony to nie ma być minister na chwilę. Jeśli PiS utrzyma władzę, niemal na pewno pozostanie w MSWiA. Każdy premier poza Kaczyńskim z takim ministrem będzie się musiał liczyć albo się go bać. I może to jest klucz do tej nominacji. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2019