Reklama

Kamiński chce być potężny

Kamiński chce być potężny

19.08.2019
Czyta się kilka minut
Wraz z nominacją Mariusza Kamińskiego na szefa MSWiA powstaje największy rządowy aparat bezpieczeństwa od czasu upadku komunizmu.
JAN GRACZYŃSKI / EAST NEWS
D

Decyzja w tej sprawie to jednak niespodzianka. Po pierwsze, gdyby premier Morawiecki miał coś do powiedzenia, raczej wyrzuciłby z rządu Kamińskiego, który od objęcia władzy przez PiS jest koordynatorem służb specjalnych. Po wtóre, niedawno szefową MSWiA została Elżbieta Witek, a to resort, który nie lubi częstych zmian. Po trzecie, marne są efekty działań służb Kamińskiego na odcinku tropienia przekrętów PO – z głośnego „audytu” rządów Tuska, który Kamiński wygłosił w 2016 r. w Sejmie, niewiele się ostało.

Ale prezes PiS wciąż Kamińskiemu ufa. Owego zaufania nie nadszarpnęło nawet to, że syn ministra został namierzony na lukratywnym stanowisku w Banku Światowym. Niezbyt efektowny, skryty Kamiński dzięki Kaczyńskiemu po cichu, ale systematycznie rozszerza swoje wpływy. Cel jest jeden: stworzenie mniej lub bardziej formalnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Narodowego, najpotężniejszej instytucji w kraju. Nominacja na szefa MSWiA to najpoważniejszy krok na tej drodze. Kierując służbami specjalnymi, Kamiński dostaje teraz do ręki nowe, potężne narzędzia: służby mundurowe, na czele z policją. Do tego prezesem NIK zostanie wkrótce zaprzyjaźniony z nim minister finansów Marian Banaś.

Kiedy Kamiński dwa lata temu zgłosił pomysł powołania superresortu, PiS się nie zdecydował. A projekt był brawurowy: nowy twór miał być wywiadem, kontrwywiadem, formacją zwalczającą terroryzm oraz superpolicją. „W przypadku uzasadnionym interesem służby” miał prawo odmówić przeprowadzenia zleconego przez prokuraturę śledztwa.

Ale ta nominacja to spore ryzyko. Kamiński opiera władzę na wąskiej grupie współpracowników. Takie zarządzanie można sobie wyobrazić w małym CBA, ale nie w policji. Z drugiej strony to nie ma być minister na chwilę. Jeśli PiS utrzyma władzę, niemal na pewno pozostanie w MSWiA. Każdy premier poza Kaczyńskim z takim ministrem będzie się musiał liczyć albo się go bać. I może to jest klucz do tej nominacji. ©

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Zdobywca Nagrody Dziennikarskiej Grand Press...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]