Reklama

Kafka w Jerozolimie

Kafka w Jerozolimie

03.06.2019
Czyta się kilka minut
„Gdybym chciał napisać powieść, a ta historia zdecydowanie ma taki potencjał, zakończyłbym ją sceną, w której Eva pali wszystkie dokumenty. W jakimś sensie byłoby to spełnienie ostatniej woli Kafki” – mówił w wywiadzie Benjamin Balint.
A

Autor wydanej niedawno książki „Ostatni proces Kafki” był blisko toczącej się od lat – i zakończonej w minionym tygodniu – batalii o rękopisy autora „Procesu”.

Tuż przed śmiercią w 1924 r. Franz Kafka przekazał swoje papiery Maksowi Brodowi z poleceniem ich spalenia. Przyjaciel, który postanowił upamiętnić Kafkę, sprzeniewierzył się woli pisarza: zachował rękopisy. Uciekając w 1939 r. przed III Rzeszą do Palestyny, zabrał je i następnie ofiarował swej sekretarce Esther Hoffe z prośbą, by przekazała je wybranej instytucji akademickiej. Hoffe nie posłuchała. Gdy zmarła, kolekcja trafiła do jej córek, które chciały sprzedać część archiwum. To sprawiło, że między Niemcami i Izraelem zaczęła się prawna batalia o to, do kogo należy archiwum (siostra Kafki, jego spadkobierczyni, mieszkała i zginęła w Niemczech, więc państwo niemieckie rościło sobie prawa do spuścizny).

Trzy lata temu na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy Izraela: rękopisy uznano za dobro narodowe tego kraju. Gdy zespół z Biblioteki Narodowej wszedł do mieszkania Evy Hoffe, wyglądało ono jak „zniszczone przy użyciu broni biologicznej”: nie było prądu, wszędzie biegały karaluchy. W zeszłym tygodniu rękopisy ostatecznie trafiły do Jerozolimy. ©℗

Czytaj także: Karolina Przewrocka-Aderet: Pośmiertny proces Franza K.

Autor artykułu

Od 2018 r. związana z „Tygodnikiem Powszechnym”, redaktorka wydania internetowego, autorka tekstów o tematyce kulturalnej i społecznej. W 2019 r. nominowana do nagrody Polskiej Izby Książki...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]