Jestem za życiem, czy PiS też?

W rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji trzeba to powiedzieć jasno: wskutek ideologicznej wojny polityków PiS oraz działaczy pro-life nie uratowano wielu istnień.

25.10.2021

Czyta się kilka minut

Fot. Wojciech Stróżyk / REPORTER /
Fot. Wojciech Stróżyk / REPORTER /

Wielu ciężarnym kobietom mieszkającym z dala od miast nie wykonano w porę badań USG i badań biochemicznych krwi. Brakuje sprzętu, a po co kierować „do miasta”, jeśli i tak nie można usunąć? Dezinformacyjna kampania środowisk pro-life sprawiła, że wiele osób uważa diagnostykę prenatalną za „służącą aborcji”.

Tymczasem badania te często ratują życie – matki, dziecka albo obojga. U wielu ciężarnych nie wykryto więc w porę: łożyska przodującego (śmiertelne zagrożenie dla matki), potencjalnie śmiertelnego dla ciężarnej i dziecka stanu przedrzucawkowego (można go opóźnić albo mu zapobiec, podając aspirynę, ale trzeba wiedzieć, że kobieta jest w grupie ryzyka), małowodzia. Tych ciężarnych nie hospitalizowano, by ciążę „podtrzymać” i doprowadzić do narodzin dziecka o małej, ale pozwalającej przeżyć wadze. Wykonano też mniej wewnątrzmacicznych operacji płodu (wady kardiologiczne, przepuklina przeponowa). O tych kobietach milczą politycy i statystyki. Mówią o nich ginekolodzy-położnicy ze szpitali o trzecim (najwyższym) stopniu referencyjności. Klną i błagają: „Dajcie nam pracować!”.


Czytaj także: Prawdziwe ofiary gier aborcją. Na świat przyjdzie więcej chorych niemowląt, których wady można było zoperować w łonie matki. 


 

U podstaw decyzji o zakazie aborcji nie leżała troska o ochronę życia. Już w latach 90. wytykano prawicy, że najniższy wskaźnik terminacji ciąży jest w krajach, gdzie jest ona legalna. Odpowiadali: „Nie o to chodzi! Trzeba się opowiedzieć”. Jarosław Kaczyński „się opowiedział” i przyznał, że „aborcję można sobie załatwić za granicą”. Pokazują to dane: kliniki w Czechach, Austrii, Niemczech przyjęły w ostatnim czasie więcej Polek. Kobieta potrzebująca pomocy wrzuca w wyszukiwarkę hasło „aborcja za granicą”. Na zabieg nawet nie musi mieć pieniędzy. Zapłacą wolontariusze. ©℗


Czytaj także: Czy energia, którą kipiał ruch kobiecy pod koniec zeszłego roku, właśnie się wypaliła, roztrwoniona przez osobiste ambicje, środowiskowe konflikty i błędy popełnione na etapie prób instytucjonalizacji protestów?

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka, reporterka, ekspertka w tematyce wschodniej, zastępczyni redaktora naczelnego „Nowej Europy Wschodniej”. Przez wiele lat korespondentka „Tygodnika Powszechnego”, dla którego relacjonowała m.in. Pomarańczową Rewolucję na Ukrainie, za co otrzymała… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2021