Dzięki zawartej w numerze poświęconym seniorom klasyfikacji redaktora seniora „Tygodnika Powszechnego”, ks. Adama Bonieckiego, znalazłem się w grupie „starców”. Znakomicie! Od co najmniej piętnastu lat funkcjonuję jako starzec i mam się dobrze.
Najważniejsza jest według mnie uzyskana wolność duchowa oraz wolność wyboru. Sam dobieram sobie lektury, sztuki teatralne lub filmy. Podobnie jest z potrawami, które sam sobie gotuję (jestem wdowcem). Zaprzestałem malowania obrazów, bo to zbyt drogie, ale zajmuję się rysunkiem satyrycznym i piszę wiersze (dla siebie). Dużo się ruszam (rower i długie spacery). Z balkonu uczyniłem Galerię Balkon, gdzie wystawiam duże plakaty, które też sam maluję. Np. „Człowiek, który ratuje tonącego polityka, to idiota”. Albo: „Czyń dobro, zło sobie poradzi”. Teraz zająłem się „narodowym programem walki z hemoroidami”. Budzi zainteresowanie.
Oczywiście wiem, że jestem dziwakiem. Nie piję, nie palę, nie używam wulgarnego słownictwa ani anglicyzmów. Znam trzy języki obce i czytam w oryginale. Jest, jak to się mówi dzisiaj, „super”! Tymczasem są ludzie, którzy chcą mi to wszystko zburzyć. Chcą mi organizować życie według ich zamysłu. Mam czytać to, co oni wybiorą, i oglądać albo dotykać tego, co im pasuje. Wypędzają mnie na siłownię albo na plac ćwiczeń dla starych. Każą udzielać się społecznie, bo ich zdaniem jest to dla mnie zdrowe. Mam też być wolontariuszem i wstąpić do obrony terytorialnej kraju. Niedoczekanie!
Dla starca najważniejsze jest fajne, pogodne i bezproblemowe życie. I trzymanie się z daleka od fałszywych proroków-geriatrów. Jednak straszną rzeczą w wieku starczym jest noszenie zimą kalesonów. Nikomu nie życzę!
Krzysztof J. Nowakowski, lat 81
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














