Jerzy Ficowski: Wiersze

Zaocze
Czyta się kilka minut

Na samym początku

kiedy miał stwarzać świat

dał temu spokój

sam był światem

więc zajmował się byciem

aż się zapodział w sobie

zawieruszył w zaoczu

czyli we własnej wszechmości

od czasu do bezczasu

zbliża się do mnie

czyniąc cud powszedni

borowikiem po wiekach

z grzybni dadźbożej wstaje

nagłą ulewą syczy w skwarze

wodą szeleści

matką się uśmiecha

z bożego zaocza

gdzie ukrył się na wieki wieków

przed sobą

przede mną

Dziadek

Moim wnukom - Filipowi i Lolkowi

Dziadka oglądać

najlepiej w półmroku

gdzie chowają się w cieniach

całe sterty lat

i ani jeden

rok nie wystaje

to wymaga wysiłku

trzeba się bardzo zmrużyć

wszelako najpierw

trzeba dostrzec dziadka

dziadek pomoże

swym podwójnym chrząknięciem

którym zakorzenia się w sobie

utwierdza w istnieniu

zatem zmierzajmy za tym głosem

bo dziadek się składa

głównie z niewidzialnego

i w sto dioptrii

nie dogoni

chyba że sam

udostępni nam i obnaży

swe z trudem czytelne

palimpsesty

on jest on był i będzie

zanim nastanie pora

gdy odchodzą dziadkowie

coraz dalej

aż po horyzont z którego

osuwają się laboga

spadają prosto w zaświaty

próżno wołając

o jakiś płot

iżby się o coś oprzeć

utrzymać doczesność czyli

równowagę

Aliści dziadek ten nasz

wybryk genealogii

nie chce Chce inaczej

Zostaje

jakby był swoim wnukiem

właśnie zagalopował się

o paręset lat z okładem

całą przeszłość mając

panie dobrodzieju

za swoją

tyle że leżącą odłogiem

gdzie jeszcze trudniej

zobaczyć go zwłaszcza

kiedy już nie jest

tym trzecim

jak dziadkowie mieli w zwyczaju

ale mną

mną

MNĄ

Powrót Gutenberga

A kiedy nie ma znaku

trwalszego niż my

nas też nie ma

Gutenberg wróci jeszcze

Na chwilę dekadę wiek

dopóki nie utopią go

fale elektromagnetyczne

wróci na pewno stary zecer

gdzie księgi przechowują

swój sens w mauzoleach

wymarłych uczonych

Gutenberg musi wrócić

niosąc nowe litery

co nie zdążyły się jeszcze dorobić

brzmień i imion

wykonywał je na zapas

stworzył w razie czego

oddałby w komis ale nie ma

zapotrzebowania

więc na razie czekamy

na ewolucję

procesję Darwina

na jednokomórkowych

co gwarzą

gwarą przyszłych mędrców

Samo się

zajmuję się chodzeniem

jakoś tam idzie

czasem utyka

zajmuję się oddychaniem

spaniem byciem

a kiedyś

samo się

zajmuję się zachowaniem

równowagi a kiedyś ona

zajmowała się mną

więc kusztykam brnę

bezdrożem samodzielności

coraz bardziej

za sobą

w tyle

ani poczekać

ani dogonić

chyba zostać

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2006