Jan Klata: Zastępowalność

Trzydziestolecie czegokolwiek wprawia w bojaźń i drżenie, a trzydziestolecie matury jest trzydziestoleciem absolutnie wyjątkowo napiętnowanym upływem czasu.
Czyta się kilka minut
 /
/

Nie byłem w moim liceum ani w dziesiątą, ani w dwudziestą rocznicę – jakoś mnie nie ciągnęło. Teraz, kiedy w końcu podkusiło: szok, szok i niedowierzanie. A więc jest Czas. I on w ludziach pracuje. Chodzi nie tyle o pytanie: „co my mamy ze sobą wspólnego”, ale raczej „co ja mam ze sobą wspólnego” – ze znajdującym się mniej więcej w połowie listy obecności maturzystą z IV c. Akurat mury Batorego widziały niejedną okrągłą rocznicę, ale tym bardziej zagubioną jest jednostka, co to przysłowiowe „Pożegnanie ojczyzny” w auli RAZ dwa trzy, RAZ dwa trzy wystukała w zeszłym – bądź co bądź – tysiąc- leciu. Korowód pokoleń RAZ dwa trzy, RAZ dwa trzy…

Mury, parkiety i strop zębem czasu nienaruszone, wręcz niepokojąco zrewitalizowane i błyszczące, za to biowypełniacz szkolnego gmachu podejrzanie inny, choć niby ten sam, przynajmniej ów za moje koleżanki i kolegów uroczyście się podający. I oto stało się: podstarzałe stado eksmaturzystów galopuje po korytarzach swojej budy. Metafizyczna dziwność istnienia opanowała mnie bez reszty, uważność patrzenia na zupełnie odmiennie tych samych ludzi w tych samych miejscach rezonowała mentalnym tinitusem: „Miałem więcej szczęścia niż rozumu, że to ta szkoła, ci profesorowie”. Mentalny tinitus poczucia wdzięczności, wdzięczności, którą zachowam do sześćdziesiątej rocznicy egzaminu dojrzałości w moim liceum.

I jeszcze, niestety, pytanie o przyszłość zbiorowości wisi niby miecz, a raczej karabela Damoklesa. Mianowicie – wnioskując z wielu rozmów z Koleżankami i Kolegami na temat progenitury – następne pokolenie, studiujące teraz na czołowych światowych uczelniach (przepraszam za elitaryzm), nie ma zamiaru do Ojczyzny wracać. Nie sądzę, aby był to problem zaprzaństwa naszych dzieci, myślę, że to problem Polski-jaką-ona-teraz. I jaką się jawi w dającej się przewidzieć przyszłości. Żywię niepokój, oby bezpodstawnie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2022