Jak umiera demokracja. Przypadek „Washington Post”

Nie wszędzie trzeba dokonywać czystek w redakcjach. Wystarczy zagłodzić media i przekonywać, że TikTok, X czy Instagram są lepszą alternatywą.
Czyta się kilka minut
Protest „Ratujmy Post” przed siedzibą Washington Post. Waszyngton, 5 lutego 2026 r. // Fot. Kent Nishimura / Getty Images Protest „Ratujmy Post” przed siedzibą Washington Post. Waszyngton, 5 lutego 2026 r. // Fot. Kent Nishimura / Getty Images
Protest „Ratujmy Post” przed siedzibą Washington Post. Waszyngton, 5 lutego 2026 r. // Fot. Kent Nishimura / Getty Images

Demokracja umiera w ciemności – słynne motto dziennika „Washington Post” już jest nieaktualne. Raczej, parafrazując „Gwiezdne wojny”, umiera wśród gromkich oklasków, tweetów i komentarzy cieszących się z tego, że Jeff Bezos pozbył się jednej trzeciej zespołu legendarnej amerykańskiej gazety.

Jeff Bezos w Washington Post

Zwolniono m.in. Marissę Lang, laureatkę Nagrody Pulitzera za relację z ataku na Kapitol z 6 stycznia 2021 r. Wywalono zespół zajmujący się Ukrainą, z pracującą na froncie Lizzie Johnson. Co więcej: zagraniczni korespondenci, zwolnieni z dnia na dzień, muszą na własny koszt wracać do domów. A miała ta gazeta jeden z najsilniejszych zespołów zajmujących się dziennikarstwem zagranicznym, nie tylko w Stanach, ale i na świecie. 

W komentarzach na platformach mało kto płacze po „Washington Post”. Bo to przecież „lewacka” gazeta. Bo przynosiła straty, więc właściciel mógł zrobić, co chciał (tak jak mógł wydać 75 mln dolarów na dokument o Melanii Trump, wyprodukowany przez Amazon Prime). Bo po co komu stare media, skoro są rzekomo demokratyczne i wolnościowe media społecznościowe.

Władza nad informacją w rękach miliarderów

Tyle że te nie są ani mediami, ani społecznościowymi, ani nie gwarantują wolności, nawet tej wolności słowa. To platformy reklamowe, które logice zysku podporządkowały widoczność treści. Algorytmy decydują, które narracje dominują, a które pozostają niszowe tak w USA, jak i w Europie.

Co więcej: kontrolę nad nimi sprawuje wąska grupa najbogatszych ludzi świata. Ten najbogatszy, Elon Musk, włada X. Będący w czołówce rankingu Larry Ellison (prezes Oracle), w ramach poświęconego przez Donalda Trumpa joint venture przejmuje kontrolę nad TikTokiem.

Jego syn David skupuje kolejne korporacje medialne. I tak przejęcie Paramount przez Skydance Media oddało stację CBS w ręce rodziny Ellisonów. A ta szybko zmieniła linię redakcyjną. W planach wciąż jest wrogie przejęcie Warner Bros. Discovery, co oznaczałoby także zakup CNN i polskiego TVN.

Jeff Bezos, obok osłabionego „Washington Post”, kontroluje Amazon Prime i Twitch. Mark Zuckerberg kieruje Metą, która zarządza Facebookiem, Instagramem, WhatsAppem i Messengerem.

Coraz wyraźniej widać, że globalne sieci informacji trafiają w ręce bardzo wąskiej grupy ludzi, którzy nie kryją, że wykorzystają je do umocnienia swojej pozycji ekonomicznej. A że przydaje się do tego wsparcie polityczne, to wpływają na linie redakcyjne, by były przyjazne dla MAGA

Tak było przy zmianach w dziale opinii „Washington Post”, gdy rok temu Bezos nakazał publikowanie komentarzy wyłącznie proprzedsiębiorczych. Tak wyglądają też nagłe przejawy cenzury w TikToku, który w czasie przejęcia przez Amerykanów blokował w prywatnej korespondencji hasło „akta Epsteina”. Opisanie zmian w algorytmie X nadaje się na osobną, długą analizę. 

Media wystarczy zagłodzić

To nie stało się nagle. Przestrogą powinna być historia sprzed dekady. W 2016 r. wrestler Hulk Hogan pozwał serwis Gawker za publikację fragmentu jego sekstaśmy. Pozew sfinansował Peter Thiel, współzałożyciel Palantir, którego kilka lat wcześniej Gawker wyoutował. Thiel zemścił się na zimno. Proces doprowadził do upadku całej firmy medialnej.

Nie zawsze trzeba tak drastycznych środków. Media i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Większość przychodów z reklam odpłynęła do platform, które nie produkują reportaży międzynarodowych ani śledztw kontrolujacych władzę. Za to właściciele platform decydują, jak promować wszelkie treści użytkowników i jak dystrybuować płynące z nich zyski.

Nie trzeba więc wszędzie dokonywać czystek jak w „Washington Post”. Wystarczy zagłodzić media i przekonywać, że TikTok, X czy Instagram są lepszą alternatywą. I to nie jest tylko problem Stanów Zjednoczonych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 07/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Czy giną media