Jak pokochały nas komary

Czyta się kilka minut

Spośród 3,5 tys. gatunków komarów ogromna większość nie jest zbyt wybredna – żywi się krwią wielu kręgowców. Jednak kilka gatunków tych owadów obrało sobie za cel wyłącznie ludzi. Jak do tego doszło? Noah Rose z Uniwersytetu Princeton i współpracownicy na łamach „Cell” twierdzą, że wszystko zaczęło się od wody.

Badacze wzięli na cel komara egipskiego – roznoszący wiele chorób gatunek wywodzący się z Afryki, obecnie spotykany na całym świecie. Jego przodkowie tysiące lat temu – wtedy jeszcze niewybredni – poszukiwali w suchym afrykańskim środowisku wody, ponieważ tylko w niej mogli się rozmnażać. Zbiorniki wodne znajdowały się zaś w sąsiedztwie ludzkich osad. U komarów – jak wskazują analizy genetyczne – doszło wówczas do kilku mutacji, które spowodowały, że osobniki stały się bardziej wyczulone na zapach ludzi, a nie innych zwierząt. A że Homo sapiens w pobliżu wody było pod dostatkiem, mutanty osiągnęły przewagę adaptacyjną i zdominowały cały gatunek. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2020