Jak pobudzić neurony

Mózgi niemowląt swoim działaniem przypominają zachowanie naukowców – przekonuje wpływowy francuski neurobiolog Stanislas Dehaene. Temu zawdzięczamy nasz edukacyjny sukces.

Reklama

Jak pobudzić neurony

Jak pobudzić neurony

30.08.2021
Czyta się kilka minut
Mózgi niemowląt swoim działaniem przypominają zachowanie naukowców – przekonuje wpływowy francuski neurobiolog Stanislas Dehaene. Temu zawdzięczamy nasz edukacyjny sukces.
SIMONE CASETTA / ANZENBERGER / FORUM
L

Ludzkie ­noworodki nie wydają się szczególnie mądre. Możesz zadawać im przez cały dzień najprostsze pytania – np. „jakiego koloru jest pomarańcza?”, „jak ma na imię Zosia?” – i mieć całkowitą pewność, że na żadne nie odpowiedzą.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wielu naukowców broniłoby tezy, iż dzieci rodzą się pozbawione jakiejkolwiek wiedzy; że ich umysły przypominają „niezapisaną kartę”, która wypełnia się treścią dopiero pod wpływem doświadczenia zmysłowego – obserwowania świata, poruszania się w nim i działania. Dziś jesteśmy mądrzejsi – wiemy np., że nawet noworodki dysponują pewną intuicją ilości i liczebności albo że rozumieją, iż zwierzęta zachowują się inaczej od nieożywionych przedmiotów (bo tylko te pierwsze realizują swoje cele), choć jedne i drugie zasadniczo podlegają podstawowym prawom fizyki. Np. nie rozpływają się nagle w powietrzu, a jeśli wpadną na inny...

21051

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jednak nie likwidowałbym ocen. Taka teoria zakłada, że uczeń jest zmotywowany, żeby zdobywać wiedzę. Nie dziwię się, że uczeni robią takie założenie, gdyż oni byli właśnie takimi uczniami. Ono nie zawsze jest spełnione, delikatnie mówiąc.

Moje dzieci są w edukacji demokratycznej i tam nie ma ocen, ani nawet przymusu uczestniczenia w zajęciach (bo nawet nie lekcjach - nie ma ławek!). To działa :-) Nawet u takich dzieci, które wcześniej chodziły do szkół publicznych i później się do nas przeniosły. Same z siebie przychodziły na interesujące je zajęcia. Kluczowa jest raczej relacja z prowadzącym i to, czy umie interesująco przekazywać wiedzę. Taki model jest wykorzystywany w niektórych szkołach państwowych np. w Izraelu, czy Holandii. Zdaje się, że Finowie też od ocen odeszli.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]