Jak cała Polska szukała Marcina Romanowskiego

O miejscu pobytu p. Romanowskiego dowiadujemy się nie od policji, lecz od premiera Polski, któremu o tym opowiedział premier Węgier. Ten twierdzi, że nam p. Romanowskiego nie odda. Będziemy więc mieć rząd na uchodźstwie. Bo padła zapowiedź, że schronienie na Węgrzech dostanie wielu.
Czyta się kilka minut
FOT. GRAŻYNA MAKARA

Z bladym uśmiechem obserwujemy szalone przygody polskiego wymiaru sprawiedliwości i służb mundurowych z byłym wiceministrem p. Romanowskim. W naszym niekrótkim życiu nie zdarzyła się dotychczas żadna historia w tym guście. Oto człowiekiem ściganym jest członek rządu zarówno byłego, jak i zdaje się przyszłego rządu RP na uchodźstwie.

Człowiek publiczny. Dość znany. Nieprzebrany za Zorro ani za kobietę. Bez przyklejonych wąsów, niejeżdżący superszybkim autem, nielatający helikopterem ani balonem, w niemal ułamku sekundy zniknął z oczu dziesiątków obserwujących go tajniaków. Opinia publiczna wie, że zniknął, ale w sferach żandarmeryjnych oraz w kręgach politycznych traktuje się te informacje z niedowierzaniem. Gdy do naprawdę wszystkich wreszcie dociera, że uciekł, rusza lawina inteligentnych domysłów, stuprocentowo pewnych informacji, pochodzących ze stuprocentowo kompetentnych źródeł. Pojawiają się adresy. Najpierw klasztorów. Męskich i żeńskich. A może jest w pałacu? Wiadomo którym.

Mamy chaos i dezorientację wśród tzw. mediaworkerów. Poszukiwania ruszają na całego. Polska zamienia się w sieć zastawionych pułapek. Wydany zostaje list gończy, pierw lokalny, potem europejski, wreszcie światowy. Padają nazwy kontynentów, które ponoć przemierza były wiceminister sprawiedliwości III RP, a potem dostajemy listę krajów. Pętla się zaciska. Zaraz go złapią. Jedna z kiedyś poważnych gazet informuje, że wszyscy w MSW „od dawna wiedzą”, że p. Romanowski mieszka w Hiszpanii. Niczego mu tam nie brakuje. No może polskiej komórki, bo nie może przejrzeć fejsa ani wrzucić fotki na insta. Ale i tak ma luz.

Tymczasem algorytmy szaleją. W tekstach o wypoczywającym w Hiszpanii wyświetla się nawałnica reklam kontekstowych, głównie biur nieruchomości. Oferują fenomenalne działki, domy i mieszkania na Półwyspie Iberyjskim. Hiszpania czeka! Na bogatych i biednych oraz na bardzo biednych. Rzuć korpo! Zmień życie! Oddaj się uprawie ekologicznych, niepasteryzowanych pomidorów. Jedz oliwki. Nie stresuj się. Pamiętaj o diecie śródziemnomorskiej. Kup dom za jedno euro. Biura turystyczne proponują natychmiastowy wylot na Costa de Sol. Za bezcen. Tam jest najcieplej. Spędź sylwestra w pełnym słońcu. Czekają ostatnie wolne miejsca w apartamentach z basenami. Z widokiem na p. Romanowskiego. Im bliżej jego apartamentu, tym drożej, większość z nich jest wynajęta – bodaj przez polskie MSW. Dla pracowników. Owi w dzień i w nocy obserwują zbiega, który przelicza banknoty pochodzące z Funduszu Sprawiedliwości. Zaraz go capną. Już go mają. Już go wiozą. A nie, jednak nie. To nie on. Nie ten samolot, nie ten łobuz. Nie ta kasa i nie ten list gończy. Pracownicy mediów są zdezorientowani. Najpoważniejsze gazety twierdzą, że wszystko wiedzą, choć nic nie wiedzą.

Wreszcie wiemy, bo się dowiadujemy, ale nie z prasy. Zbieg rzeczywiście „nie zbiegł”, tylko wyjechał. Do Budapesztu. Czekamy, co dalej, i na oferty niedrogich domów nad Balatonem. Niecierpliwość zostaje wynagrodzona. O miejscu pobytu poszukiwanego dowiadujemy się nie od policji, nie od dziennikarzy śledczych, a od premiera Polski, któremu o tym opowiedział premier Węgier. Że nam p. Romanowskiego nie odda, bo – owszem – Polak, Węgier, dwa bratanki, ale nie każdy Węgier się brata z każdym Polakiem, choć z Putinem owszem. Będziemy więc mieć jakby rząd na uchodźstwie. Niebawem. Bo padła zapowiedź, że schronienie na Węgrzech dostanie wielu. Nigdy dość cytowania w Polsce Karola Marksa: „Historia lubi się powtarzać, raz jako tragedia, a drugim razem jako farsa”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Zbieg, który nie zbiegł