Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Inni Polacy

Inni Polacy

13.05.2013
Czyta się kilka minut
„Polacy w Wehrmachcie” Ryszarda Kaczmarka to udana próba wprowadzenia polifoniczności do polskiego mówienia i myślenia o historii XX w.
N

Narracje historyczne, z których buduje się polska tożsamość etniczna i świadomość narodowa, mają zawsze charakter hegemoniczny w swojej centralności. Polskość zorientowana jest wokół historii Warszawy jako centrum oraz paru satelitów, wśród których wyróżnić możemy narrację o utraconych Kresach, wsobne, bo nie promieniujące na zewnątrz narracje mieszczańskiego Krakowa i Poznania, zaś na obrzeżach polskości jeszcze narrację wiejską, ludową. Jednak w centrum polskości zawsze znajduje się doświadczenie historyczne Warszawy: a więc zabór rosyjski, odzyskanie niepodległości w 1918 r., i jako kolejne cezury lata 1939, 1944, 1945. Reszta Polski zdaje się na to chętnie godzić – i tak Powstanie Warszawskie staje się dziedzictwem mieszkańców Kutna i Łomży.
Inaczej jest na pogranicznych peryferiach. Nie znam za dobrze specyfiki innych obszarów, więc ograniczę się tutaj do Górnego Śląska. Po 1945 r. Ślązaków do polskości przyjmowano bez entuzjazmu, szczególnie tych, którzy przed 1939 r. mieszkali po niemieckiej stronie granicy (ale nie tylko), stosując termin „autochtoni”, jako odróżniający od Polaków, jak w wyrażeniu „we wsi X mieszka tylu a tylu Polaków i tylu a tylu autochtonów”. Nieufność ta trwała, słabnąc, gdzieś do lat 80., kiedy ostatecznie uznano Ślązaków za Polaków. Wstępując do polskiej wspólnoty narodowej, Ślązacy niejako domyślnie zobowiązani byli do przyjęcia jako swojego doświadczenia centralnej, hegemonicznej narracji historycznej – co prowadziło i często prowadzi dalej do pewnego rodzaju kryzysu tożsamości. Bo aby przyjąć ją jako swoją, wyprzeć się musieli doświadczenia własnego i rodzinnego, zwykle stojącego w zasadniczej opozycji do rzeczonej narracji centralnej.
Udaną próbą wprowadzenia polifoniczności do polskiego mówienia i myślenia o historii XX w. jest książka „Polacy w Wehrmachcie” profesora Ryszarda Kaczmarka, znanego badacza dziejów Górnego Śląska. Kaczmarek przedstawia tam losy i sytuację wcielonych lub wstępujących na ochotnika do Wehrmachtu i – rzadziej – Waffen-SS Polaków, czy może ogólniej, przedwojennych obywateli polskich z Górnego Śląska i Pomorza, o różnych identyfikacjach etnicznych. Kaczmarek bardzo rzetelnie stara się przedstawić pełne spektrum ich postaw, od otwartego buntu, przez mniej lub bardziej bierny opór, postawy oportunistyczne, po aktywne zaangażowanie, wynikające z wiary w zwycięstwo Niemiec lub też z młodzieńczej fascynacji wojenną przygodą i nowoczesnością, sprawnością niemieckiej machiny wojennej.
Dla mnie książka Kaczmarka ma przede wszystkim znaczenie jako praca napisana de consolatione. Oczywiście nie sposób przecenić jej walorów poznawczych, ale jest ona dla mnie – i, jak sądzę, dla wielu Ślązaków czy Kaszubów – pewnego rodzaju wyjściem z cienia. Nie było nas, nikt o nas nie mówił, byli tylko obrońcy Westerplatte i powstańcy warszawscy, sami nawet nie chcieliśmy, czy raczej baliśmy się o własnych przodkach pamiętać. A dzięki książce Kaczmarka – pojawiamy się. Nasza historia wychodzi z ukrycia.
Ryszard Kaczmarek, Polacy w Wehrmachcie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013

SZCZEPAN TWARDOCH (ur. 1979) – jest pisarzem, laureatem Paszportu Polityki za rok 2012. Opublikował m.in. książki „Tak jest dobrze”, „Wieczny Grunwald” oraz „Morfinę”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]