Reklama

Imitacja demokracji

Imitacja demokracji

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
16.09.2021
Czyta się kilka minut
W piątek 17 września rozpocznie się głosowanie. Tak zwane wybory do Dumy Państwowej potrwają trzy dni i zakończą się 19 września wieczorem. Na równiutko wystrzyżonym politycznym poletku pozostali tylko kandydaci zaakceptowani przez Kreml.
Borys Wiszniewski z opozycjnej partii Jabłoko trzyma plakat wyborczy, na którym występuje w otoczeniu dwójki "sobowtórów". OLGA MALTSEVA/AFP/East News
W

Wynik głosowania nie powinien zaburzyć istniejącego układu władzy, może co najwyżej wprowadzić jakieś nowe drugoplanowe osoby, miękko przesunąć w cień inne – parlament pozostanie na swoim dotychczasowym miejscu w hierarchii, nie zacznie raptem odgrywać samodzielnej roli, nadal będzie kieszonkową maszynką do przyjmowania zleconych przez prezydenta aktów prawnych. Mimo że wszystko jest pod kontrolą, władze wykazują nerwowość i na wszelkie sposoby zabezpieczają się przed nieprzyjemnymi niespodziankami.

Niezależni kandydaci zostali wyeliminowani. Grupą tępioną najbardziej zaciekle byli ludzie związani z Aleksiejem Nawalnym. Zastraszono ich, poddano karom pozbawienia lub ograniczenia wolności, obłożono wysokimi grzywnami, nękano rewizjami, grożono członkom rodzin. Niektórzy wyjechali z Rosji w obawie o swoje bezpieczeństwo. Kandydatom pochodzącym z Fundacji Walki z Korupcją i ze sztabów Nawalnego (organizacje uznane w Rosji za ekstremistyczne) postawiono tamę – ich nazwiska nie zostały wciągnięte na listy kandydatów pod różnymi pretekstami.

Imitację alternatywności i konkurencji politycznej zapewniają od lat partie tzw. systemowej opozycji, zaakceptowane przez Kreml, dopuszczone do zasiadania w parlamencie. Kandydaci tych ugrupowań – Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, LDPR Żyrinowskiego, Sprawiedliwej Rosji – mogą stawać w szranki i ubiegać się o szczęście posiadania mandatów w ustalonych proporcjach.


Więcej tekstów o Rosji znajdziesz w autorskim serwisie Anny Łabuszewskiej ROSYJSKA RULETKA >>>


Po co zatem to głosowanie? Jedną z immanentnych cech putinizmu jest ustawianie dekoracji tam, gdzie w demokratycznych państwach działają demokratyczne instytucje. Wybory do Dumy to jeden z tych dekoracyjnych spektakli teatru marionetek. Jak pisze politolog Andriej Kolesnikow: wybory są częścią państwowej terapii. Ich celem jest „pokazanie większej części elektoratu, która na skutek narastającego niezadowolenia stanem rzeczy w kraju traci powody do popierania władz, że w społeczeństwie jednak panuje konsensus i że większość popiera Putina. Więc skoro większość tak głosuje, to może lepiej do tej większości przystać i porzucić myśl o dołączeniu do coraz bardziej represjonowanej mniejszości”. Ale czy to zaklinanie rzeczywistości wystarczy?

Przed wyborami Kreml skupił się na uniemożliwieniu zastosowania tzw. Rozumnego Głosowania. To strategia wymyślona przez Nawalnego, polegająca na zagłosowaniu na tego kandydata spoza partii władzy – Jednej Rosji, który ma największe szanse na wygraną w danym okręgu. W ramach akcji Roskomnadzor zablokował stronę internetową Rozumnego Głosowania i aplikacje zawierające odpowiednie funkcje. Sąd Arbitrażowy Moskwy zakazał Google i Yandex znajdować w wyszukiwarkach wyrażenie „Rozumne Głosowanie”; w siedzibie Google Rosja w Moskwie zjawili się komornicy, ale nic nie wskórali. Nakaz nie miał negatywnych skutków dla akcji. Na dwa dni przed głosowaniem na blogu Aleksieja Nawalnego zamieszczono konkretne rekomendacje dotyczące tego, w jaki sposób i na kogo głosować (np. na kandydatów partii Jabłoko), aby Jedna Rosja otrzymała jak najmniej mandatów.

Motywacja do głosowania

Władze sięgają nie tylko po kij, ale i po marchewkę. Jedną z metod poszerzania elektoratu przychylnego Jednej Rosji i Putinowi są obietnice socjalne. Prezydent ogłosił na przykład, że przewidziane są jednorazowe wypłaty dla funkcjonariuszy służb mundurowych w wysokości 15 tys. rubli i emerytów po 10 tys. Natomiast w celu wniesienia zamętu w głowach niezbyt dobrze zorientowanego elektoratu zastosowano – znaną już z wcześniejszych wyborów – metodę wpisywania na listy wyborcze sobowtórów znanych opozycjonistów. I tak np. w Petersburgu, gdzie startuje polityk z partii Jabłoko Borys Wiszniewski, na liście pojawiło się jeszcze dwóch kandydatów o tym imieniu i nazwisku, przy czym obaj zmienili swoje personalia tuż przed kampanią wyborczą i obaj jak na komendę zapuścili brody („oryginalny” Borys Wiszniewski nosi zarost).

Centralna Komisja Wyborcza pod przewodnictwem Ełły Pamfiłowej zapewnia, że trzyma wszystko pod kontrolą. Głosowanie w lokalach wyborczych trwać będzie trzy dni (co ułatwi władzom panowanie nad całym przebiegiem), a głosowanie przedterminowe już trwa – telewizja codziennie pokazuje lotne komisje wyborcze, które śmigłowcami z poświęceniem docierają do hodowców reniferów na niedostępnych północnych pastwiskach lub do wysuniętych placówek służb granicznych. Przekaz telewizyjny ma ugruntować wrażenie, że Rosjan czeka doniosły akt obywatelski przy urnie, że każdy głos się liczy, a wyborcy wprost palą się do głosowania.

Gdyby się jednak nie palili, to jest szereg sprawdzonych sposobów, aby ich do tego skłonić, np. od dawna stosowane wymaganie w państwowych zakładach pracy i sferze budżetowej, aby pracownicy obowiązkowo stawili się przy urnie. I zagłosowali „jak trzeba”, czyli na kandydata Jednej Rosji.

Władimir Putin – choć formalnie nie jest w kierownictwie Jednej Rosji – zaangażował się w kampanię. Na czele listy wyborczej postawił swoich dwóch zaufanych ludzi: ministra obrony Siergieja Szojgu i ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa. Czy to uratuje kiepskie notowania partii władzy?

Jak ogłosił ośrodek badań socjologicznych WCIOM, udział w wyborach deklaruje 48-51 proc. uprawnionych do głosowania. Według ostatnich sondaży przedstawionych przez ośrodek, Jedna Rosja ma szansę zdobyć 41-44 proc. głosów, komuniści 18-22 proc., LDPR Żyrinowskiego – 10-13 proc. Pięcioprocentowy próg wyborczy może pokonać jeszcze Sprawiedliwa Rosja – Patrioci – Za Prawdę (7-9 proc.) i Nowi Ludzie (4-6 proc.). To wyniki podawane przez prokremlowską sondażownię, opozycja zaś powtarza, że to obliczenia wzięte z sufitu, a prawdziwy ranking partii władzy oscyluje wokół 25 proc. Zapewnienie zapowiadanego wyniku będzie zatem trudnym wyzwaniem dla CKW.  

Kadencja Dumy trwa pięć lat, obsadzonych ma być 450 mandatów (225 z list partyjnych, 225 w okręgach jednomandatowych). Jedna Rosja za cel stawia sobie zdobycie 301 mandatów – to konstytucyjna większość.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]