Reklama

I tak minął zarazy rok pierwszy

I tak minął zarazy rok pierwszy

22.02.2021
Czyta się kilka minut
Rok osobliwy, różny od innych, choćby przez doświadczenie globalności zarazy. W tej rocznicowej medytacji nie może zabraknąć rozmyślań o Kościele.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
R

Rok temu, w środę 4 marca 2020 r., ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował o pierwszym w Polsce przypadku koronawirusa. Rok temu… Rok osobliwy, różny od innych, choćby przez doświadczenie globalności zarazy. Na atak byliśmy wystawieni wszyscy, wystarczyło być mieszkańcem ziemskiego globu. Teraz możemy/będziemy mogli się zaszczepić, mieć spokój – aż do następnego zagrożenia. Doświadczenie ważne, bo choć teoretycznie o globalnych zagrożeniach (np. klimatycznych) wiemy, to przejście od teoretycznej wiedzy do doświadczenia jest ważne, zwłaszcza wtedy, gdy doświadczenie to oznacza 100 milionów zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 oraz ponad 2 miliony zgonów od początku pandemii.

W tej rocznicowej medytacji nie może zabraknąć rozmyślań o Kościele. Przewodnikiem może być ks. Tomáš Halík, który w pustym kościele Najświętszego Salwatora w Pradze głosił kazania przez zeszły...

4433

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jeden obrazek niedawno poruszył mnie, mocno i niespodziewanie - a zaczęło się niewinnie... oto w niedzielne przedpołudnie pojechałem odwiedzić rodzinę, coś tam im załadowałem do koszyka ze spiżarni, podjechałem pod dom, drzwi jak zwykle otwarte na gości pukam, wchodzę, dzień dobry mówię - z drugiego pokoju słyszę mrukliwe cześć, robię dwa kroki, stawiam koszyk na stole i słyszę drugi głos 'my mszę mamy'... ok, wiedziałem że ortodoksyjni, mówię zostawię wam kiełbaskę domową, to i tamto, kawę zaparzę i pójdę na balkon z papierosem, nie będę przeszkadzać.. w tym czasie dwoje emerytów stoi na baczność przed 24' monitorem PC-ta, z głośników słychać zapiewy księdza, para odpowiada jak umie... za chwilę siadają, bo na ekranie też usiedli... po czym znowu wstają, klękają, coś mruczą pod nosem... kawa się zrobiła, wyszedłem, próbuję sobie w głowie poukładać czego byłem świadkiem, nijak nie wchodzi, czysty surrealizm... wypaliłem, idę do kuchni, tam znowu jakieś mruczando na stojąco... pożegnałem się i wyszedłem - po dziś nie mogę się pozbyć poczucia absurdu całej tej sytuacji, bo oto ja, wychowany w duchu jak najbardziej katolickim i znający dobrze ewangelie i nauczanie Jezusa, byłem świadkiem sceny tak niepasującej do jednego czy drugiego, tak cudacznej, że aż nie-do-uwierzenia... ci ludzie nie zdają sobie sprawy ze swojej śmieszności, z błazenady jaka odstawiają na życzenie swoich kapłanów, chyba dopiero z dystansu widać to wyraźnie... a czy się różni takie teatrum od tego odprawianego na żywo w kościołach? - no w rzeczy samej w niczym się nie różni poza okazją do spotkania znajomych, pic na wodę fotomontaż, socjotechnika stara jak świat, Jezusowi do głowy to nie przyszło nawet - a jeśli przyszło to z jakichś powodów słowem o tym nie wspomniał, albo ci, co jego słowa ponoć spisywali te akurat pominęli - tak czy inaczej, ucztę miałem on line, surrealną

No tak to jest jak forma zastępuje istotę rzeczy. Problem dotyczy braku myslenia i refleksji. Tego akurat w obecnej postaci konstrukcji struktury koscioła brakuje brakuje. Już to się zaczyna od lekcji religii. Pana doswiadczenie pokauje finał takiego rozwoju duchowego tych biednych starszych ludzi. Pozdrawiam

Nieco dziwię się reakcji Szanownego Pana na opisane zachowanie emerytów, bo sam, choć emerytem jeszcze nie jestem, postępuję podobnie :) Zanim przejdę do uzasadnienia, zwrócę tylko uwagę na jedną rzecz. Otóż tak rozumując, można dojść do wniosku, że w ogóle oglądanie telewizji to szopka. Kto nie hałasował przed ekranem podczas meczu naszej reprezentacji, nie tańczył ze szczęścia po sukcesie Igi Świątek, nie obgryzał paznokci w czasie trillera albo nie pląsał przy sylwestrowych programach? Niech pierwszy rzuci kamień :) A teraz krótko do rzeczy. Zachowuję się tak podczas transmisji mszy, ponieważ w ten sposób stwarzam sobie przyjazne środowisko do rozmowy z Bogiem. Takie miałem w kościele. Ale co ja tam wiem :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

dopiero z dystansu widać to wyraźnie... Sz. P. wybaczy, ale ta gimnastyka online według instrukcji z centrali jako "stwarzanie sobie przyjaznego środowiska do rozmowy z Bogiem"... to nawet niepoważnie nie brzmi, z dystansu wręcz jak kpina z Boga, a z Jezusa z Nazaretu to już na sto procent

Cóż, powtarzam, każdy przekaz z telewizora można uznać za "opium dla mas" :) Z tej pozycji komentarz Szanownego Pana jakoś się broni. Modlę się w różnych miejscach i rzeczywiście "przed telewizorem" nie jest tym ulubionym :) Jednak obecnie to jedyne dostępne mi rozwiązanie, które daje namiastkę poczucia wspólnoty z innymi uczestnikami mszy. Dodam, że jest mi obojętne, czy msza jest online, czy z nagrania. Kpić z Boga? Taki odważny nie jestem :) Pozdrawiam Szanownego Pana.

Można tylko sobie wyobrazić miny, spojrzenia i myśli kotłujące się w umyśle i jaźni niewierzącego, który jest świadkiem takiej sceny. Są zwykle do bólu przewidywalne, tylko styl ich ekspresji może być ciekawy i przez to zabawny.

wymaga od innych, szczególnie katolików."Empatia – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób, umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość."

znam od podszewki środowisko, klimaty, emocje i stany psychiczne, bezbłędnie odróżniam prawdziwie wierzących w nauki Jezusa od bezmyślnych ofiar prania mózgu albo oszołomów z pogranicza psychicznej patologii, ci pierwsi nie kłaniają się monitorom ani figurkom czy obrazkom - tresowano mnie podobnie jak i Sz. Pana w tym cyrku, na nieszczęście dla moich pasterzy umiłowanie prawdy i wolności było u mnie silniejsze od wpojonego lęku przed karą za nieposłuszeństwo, zdrowy rozsądek dał sobie radę z nawałą pierdół i bajdurzeń jakie nam do głów łopatami wkładano i tyle na ten temat, i Sz. P. też serdecznie podobnego otrzeźwienia życzę ㋡

Ta łatwość obśmiewania starszych ludzi i przeświadczenie o swojej absolutnej racji są po prostu śmieszne, a dla mnie żałosne.

a starszych ludzi nie obśmiewam jak Sz.P. sugeruje - byłem w ich położeniu i im współczuję, a że to wygląda jak wygląda, czysta farsa i groteska, ni to śmieszne ni żałosne - nic na to nie poradzę, tak już jest

"Dodam, że jest mi obojętne, czy msza jest online, czy z nagrania." - czyli warto aby Kościół wydał zestaw płyt DVD z nagraniami mszy św na każdą niedzielę i święto roku liturgicznego (x3), z najlepszymi homiliami, z napisami, z audiodeskrypcją, dla osiągnięcia perfekcji zrealizowanych z wykorzystaniem dubli itd. Takie nagranie miałoby także tę zaletę, że odtwarzanie można byłoby przerwać w każdej chwili np. na zamieszanie w garnku, skorzystania z toalety, odebrania telefonu czy wpuszczenia do domu gościa. Można byłoby najważniejsze momenty odtworzyć kilka razy, zatrzymać stopklatkę czy w przypadku braku czasu odtworzyć nagranie w trybie przyspieszonym. Nagranie mszy św. jest nagraniem spektaklu, widowiska, ceremonii i dlatego wielu biskupów nakazało usunięcie nagrań mszy św ze stron parafii

Nie warto :) W swoim komentarzu jasno napisałem, że transmisja mszy świętej (na żywo albo z nagrania) jest dla mnie tylko namiastką. Dlatego ze zdziwieniem przyjąłem decyzję niektórych biskupów o usunięciu nagrań mszy ze stron parafii. Czyżby obawiali się, że wierni nie są świadomi różnicy? Nawet nie chcę myśleć, że to może być prawda :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

Można te wszystkie komentarze sparafrazować Gogolem "Z kogo się śmiejecie. Z samych siebie się śmiejecie". Pierwsza msza pokazana w telewizji to była msza z inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II w październiku 1978 r. i wtedy nie wiadomo było jak się zachować. Ile mieliście wtedy lat prześmiewcy, a ile macie teraz. Minęło 44 lata staliśmy się dziadersami, choć sam nie oglądam mszy w telewizji, ale nie będę się nabijał z tych co oglądają i czują się jak by byli w kościele. Ich wybór i uszanujmy to. Oczywiście należy dodać, że nie każda msza w telewizji powinna być oglądana, bo niektóre są ich profanacją i nad tym powinien pracować kościół.

Cóż za różnica między mszą w telewizji, Internecie czy w kościele. W sumie jakaś jest, w telewizornii nikt nam koszyczka na ofiarę pod nos nie podsunie. Z moich obserwacji wynika, nawet uczestnicząc na żywo w kościele, wierni sprowadzeni są do poziomu klakierów, powtarzających formułki, śpiewają pieśni, wykonują gesty, jeśli ktoś dostrzega w tym przyjazne środowisko do kontaktu z Bogiem, to szczerze podziwiam. W minioną niedzielę policzyłem ilość wiernych z podziałem na chłopów, baby, młodzież męską i żeńską, dzieci sobie darowałem. Muszę się czymś zająć, bo jak słucham księżego gadania, to potem w niepotrzebne dyskusje z żonką się wdaje. Ona do kościoła nie chodzi by słuchać księdza, tak twierdzi. W sumie ciekawe ma podejście. Przez jakiś czas nawiedzaliśmy puste kościoły, to bardziej mi odpowiada, ale ona chadza swoimi ścieżkami. Starość nie radość powiadają, nie jest tez mądrością, bo metodą na wnuczka nie rolowano by starych. Przerabiałem ją w kilku wersjach, nigdy do śmiech nie było. Przerabiam ją nieco z oddali po raz kolejny i coraz bardziej obawiam się o to jak będzie w moim wykonaniu. Kobieta ma lat 90, demencja postępuje nieubłaganie. Po namowach godzi się na zajęcia z rehabilitantem, gdy ten się pojawia, doznaje cudownego uzdrowienia. Nic ją nie boli, może zademonstrować przysiady, a nawet pompki zrobi, super widzi i słyszy, po prostu cacy. Po dwóch godzinach zajęć, razem z wyjściem młodego człowieka, i ją opuszcza całe dobro i moc. Te sesje przed telewizorem to jest to co wyćwiczone ma przez całe życie, nie pamiętana co robiła przed dwiema minutami, ale bez zająknięcia wyrecytuje wierszyk wyuczony w szkole, modlitwę, pieśń kościelną. Niektórych starość i pomroczność dopada szybko. Znam takich co już po 50 zramoleli, choć nie ustają w urządzaniu świata młodym. Innych dopada po 80, im dalej tym gorzej. Na mszy było 60 starych bab, 6 dziadów, 4 chłopów w sile wieku i około 10 panienek nastoletnich. Kościół zmierza dokładnie tam gdzie go prowadzą stare dziady, bo bab nikt na razie nie słucha, w sumie nie wiem dlaczego jest ich taka nadreprezentacja.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]