Homoseksualność jest faktem, nie ideologią. Rozmowa z ks. Jamesem Martinem SJ

Ks. James Martin, jezuita, duszpasterz osób LGBT+: Czasami, gdy widzę katolików LGBT+, którzy wytrwali w Kościele, myślę o tym, co Jezus powiedział o rzymskim setniku: „Nigdy nie widziałem takiej wiary”.
Czyta się kilka minut
Ksiądz James Martin // Fot. Kerry Weber / CC BY-SA 4.0
Ksiądz James Martin // Fot. Kerry Weber / CC BY-SA 4.0

Ks. James Martin jest amerykańskim jezuitą, autorem książek trafiających na listy bestsellerów „New York Timesa”. Do najpopularniejszych należą wydane także w Polsce „Jezus” i „Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim”. Od lat zajmuje się duszpasterstwem osób LGBT+ i z tej działalności jest najbardziej znany. W 2017 r. opublikował poświęconą tej problematyce książkę „Building a Bridge” (niewydaną w Polsce). 

Jak mówił w wywiadzie przeprowadzonym przez Zuzannę Radzik dla „TP”: „Jestem przekonany, że gdyby Jezus chodził teraz po świecie, stałby właśnie z osobami LGBT, bo to one są najbardziej marginalizowane”. W książce argumentuje: „Praca Dobrej Nowiny nie może być osiągnięta, jeśli jedna część Kościoła jest istotnie oddzielona od drugiej. Między dwiema grupami powstała przepaść, nad którą trzeba zbudować most”. Obie strony sporu Martin zachęca do szacunku, zrozumienia i wsłuchania się w swoje potrzeby i obawy, ponieważ „odnoszenie się z szacunkiem do ludzi, z którymi się nie zgadzamy, jest drogą chrześcijanina”. Papież Franciszek osobiście zaprosił ks. Martina do udziału w obradach synodu o synodalności.

Piotr Dziubak: Jakie było doświadczenie Księdza podczas pierwszej sesji synodu o synodalności rok temu?

Ks. James Martin SJ:  To był zaszczyt znaleźć się wśród delegatów – szczególnie że zostałem zaproszony przez papieża. Było to też dość męczące i podobnie jest teraz: dni są długie i ciężko pracujemy. Cieszy mnie, że ludzie z całego świata są w stanie spotkać się, modlić, rozeznawać i dyskutować o tym, jak pomóc Kościołowi, który wszyscy tak bardzo kochamy.

Jak zostały odebrane Księdza wypowiedzi?

Zostałem dobrze przyjęty. Prawie wszyscy delegaci byli dla mnie mili, gościnni. Kilku nie zgadzało się z moim podejściem do posługi wobec osób LGBT+ i starałem się z nimi porozmawiać indywidualnie.

Niektóre komentarze były dość ostre.

Nie będę przytaczał dokładnie, co kto mówił podczas dyskusji przy stole lub sesjach plenarnych, ale kilka osób wygłosiło opinie mocno krytyczne wobec osób LGBT+. To jednak część procesu synodalnego: głębokie wsłuchiwanie się w to, co ludzie mają do powiedzenia, rozważanie tego, a następnie rozmowa z nimi na ten temat. Uważam, że był to bardzo pomocny proces.

Jak wyglądały te spotkania z krytykami?

Po tym, jak jeden z delegatów ostro wypowiedział się na sesji plenarnej, jeden z kardynałów zapytał, czy chciałbym, aby zorganizował mi z nim spotkanie. Zgodziłem się. Odbyliśmy przyjacielską rozmowę i byliśmy wobec siebie uczciwi. Ostatecznie nie sądzę, by któryś z nas zmienił zdanie, ale wysłuchaliśmy się z szacunkiem. To z pewnością ważny początek.

Udało się Księdzu porozmawiać z polskimi delegatami?

Zdecydowanie nie zamierzam zdradzać, co powiedział mi konkretny delegat, byłoby to niezgodne z zasadami synodu. To ważne, aby zachować poufność – aby ludzie mogli swobodnie mówić, co myślą, bez obawy, że zostanie to gdzieś opublikowane.

Czy LGBT+ to ideologia?

Nie. Takiego stwierdzenia często używa się, by zasugerować, że ludzie są gejami lub lesbijkami, ponieważ zgadzają się z pewnym zestawem postulatów, czyli ideologią. Tymczasem geje, lesbijki i osoby biseksualne, jak przyzna prawie każdy naukowiec, biolog, psychiatra, psycholog i socjolog, nie wspominając o samych osobach LGBT+, rodzą się tacy. Nie chodzi tu więc o taki czy inny zestaw przekonań. Musimy mieć co do tego jasność. W przeciwnym razie może się wydawać, że wybierają bycie gejem lub lesbijką.

Niektórzy uważają, że takie tłumaczenie to forma neokolonializmu.

To nieporozumienie. Kwestie LGBT+ nie są w żaden sposób „importowane”. Geje i lesbijki istnieli w każdym kraju i kulturze. Nie tak dawno kard. Peter Turkson zauważył, że w jego ojczystym języku ghańskim istnieją nawet słowa określające takie osoby. Tak więc to zjawisko wyprzedza erę kolonializmu. Homoseksualność jest faktem życia i faktem natury. Postawmy sprawę jasno.

A może to problem świata zachodniego?

Nie, choć na Zachodzie może to być kwestia częściej omawiana, ponieważ więcej ludzi otwarcie mówi tu o swojej seksualności. W około dziesięciu krajach można zostać straconym za stosunki z osobami tej samej płci, a w około 70 krajach – uwięzionym. Gdy uświadomimy sobie, jak wiele osób LGBT+ musi stawić czoło przemocy, pobiciom i nękaniu, często uciekając ze swoich ojczyzn w poszukiwaniu bezpieczeństwa, musimy dojść do wniosku, że to kwestia o znaczeniu międzynarodowym. Papież Franciszek wyraził sprzeciw wobec prawodawstwa niektórych państw w kwestii osób LGBT+. Dlaczego chrześcijanie nie mieliby chcieć pomóc ofiarom przemocy i osobom, których życie jest zagrożone?

Czy osoby LGBT+ sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła?

Podobnie jak w przypadku niektórych małżeństw stosujących antykoncepcję, istnieją osoby LGBT+, które zawarły małżeństwa lub angażują się w związki – wszystkie te postawy są niezgodne z nauczaniem Kościoła.

Wielu ludzi sprzeciwia się nauczaniu Kościoła. I nie mam na myśli tylko moralności seksualnej. Są ludzie, którzy nie przebaczają, nie pomagają biednym, nie prowadzą życia pełnego miłości. Mamy tendencję do skupiania się na moralności seksualnej jednej grupy ludzi, osób LGBT+, a zapominamy o wielu innych kwestiach, ze względu na które wielu ludzi nie jest dobrymi chrześcijanami.

Fundamentalne nauki Kościoła – życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa oraz Jego wezwanie do miłości, miłosierdzia i współczucia – są głęboko cenione przez wiele osób LGBT+. W zeszłym tygodniu w Rzymie duszpasterstwo Outreach, którego jestem częścią, zorganizowało seminarium dla delegatów synodu, podczas którego katolicy LGBT+ dzielili się swoimi historiami. Wiele osób LGBT+ to ludzie wielkiej wiary.

Owszem, niektóre osoby LGBT+, podobnie jak część heteroseksualnych – nie lubi Kościoła. Ale katolicy LGBT+ kochają swój Kościół i muszą znosić wiele przeciwności wewnątrz niego. Czasami, gdy widzę tych, którzy wytrwali w Kościele, myślę o tym, co Jezus powiedział o rzymskim setniku: „Nigdy nie widziałem takiej wiary”. Wyobraź sobie, że pozostajesz w Kościele, w którym wiele osób mówi ci, że do niego nie należysz. Wyobraź sobie, że jesteś młodą osobą, której jakiś ksiądz mówi, że pójdzie do piekła, a mimo to pozostajesz w Kościele. To jest prawdziwa wiara!

W „Małym księciu” Lis mówi, że najważniejsze jest to, co niewidoczne dla oczu.

My, chrześcijanie, często mówimy o widzeniu „oczami wiary”, dostrzeganiu czegoś, co nie musi być oczywiste. Św. Matka Teresa z Kalkuty często mówiła o widzeniu ubogiej osoby jako „Chrystusa w przygnębiającym przebraniu” – czyli kogoś o nieskończonej godności.

Czasami możemy być ślepi, gdy patrzymy na osobę, która wydaje się różnić od nas. Ale często przypominam przypowieść o dobrym Samarytaninie, w której Żyd zostaje pobity, a pomaga mu Samarytanin, a więc ktoś, kogo tamten uważałby za wroga. Zbawienie pobitego człowieka zależy od tego „innego”. Możemy więc zapytać, w jaki sposób twoje zbawienie zależy od tego, kogo uważasz za „innego”.

Søren Kierkegaard powiedział, że „czystość serca to pragnienie jednej rzeczy”. Często słyszałem to stwierdzenie w wersji: „Być świętym oznacza chcieć jednej rzeczy”. A tą „jedną rzeczą” jest wola Boża. Wolą Bożą jest miłość. Ostatecznie zostaniemy osądzeni na podstawie tego, jak bardzo lub jak mało kochaliśmy i czy nasza miłość wykraczała poza tych, których uważaliśmy za „godnych”. „Miłujcie się wzajemnie”, powiedział Jezus, „tak jak Ja was umiłowałem”.

Publikacja dokumentu „Fiducia supplicans” i wynikająca zeń możliwość udzielenia błogosławieństwa parom tej samej płci spotkały się z dużym sprzeciwem wśród duchownych. Jak Ksiądz to odbiera?

Ten sprzeciw był mocny zwłaszcza w niektórych częściach Afryki, gdzie konferencje biskupów zasadniczo stwierdziły, że nie wprowadzą go w życie. W innych częściach Kościoła panowała wielka radość, ponieważ pary tej samej płci poczuły, że ich Kościół uznaje ich pragnienie błogosławieństwa.

Jak wyjaśnić ten sprzeciw?

Spędziłem ostatni rok na rozmowach z katolickimi liderami z Europy Wschodniej i Afryki, słuchając ich krytycznych opinii o tych błogosławieństwach. Niektórzy powielają wspomniane już przeświadczenie o tym, że homoseksualizm jest importem z Zachodu czy wynikiem przyjęcia ideologii, a więc homoseksualność nie jest „prawdziwa”. Poza tym przytaczają argument teologiczny, że małżeństwo zachodzi między mężczyzną i kobietą, zatem inne związki są poza granicami Kościoła.

Tylko że według „Fiducia supplicans” kapłan nie błogosławi samego związku, ale dwoje ludzi, uznając ich pragnienie, by Bóg im błogosławił, nawet jeśli ich związek nie jest akceptowany w oczach Kościoła. Towarzyszy komuś, kogo życie nie jest w pełni zgodne z nauczaniem Kościoła. Tylko że wszyscy w jakiś sposób upadamy i potrzebujemy Bożej pomocy. W tym sensie uważam to za bardzo duszpasterskie. Do tej pory pobłogosławiłem cztery pary i każda z nich była bardzo poruszona. Pytam więc: czy jest to miłość?

Jest?

Mój przyjaciel Carlos był szafarzem Eucharystii, lektorem i kierownikiem duchowym w swojej parafii. Był także kapelanem w szpitalu onkologicznym. Zrezygnował z lukratywnej pracy finansisty, aby zostać stosunkowo nisko opłacanym kapelanem. Carlos był hojnym człowiekiem, kochanym przez ludzi w parafii. Był również gejem i żył ze swoim partnerem Jimem przez 40 lat. Bardzo się kochali. Kiedy kilka lat temu Carlos zachorował na raka, Jim opiekował się nim podczas wizyt u lekarzy, operacji, radioterapii i chemioterapii, aż do ostatnich dni Carlosa. Msza pogrzebowa przyciągnęła setki ludzi. Kościół musi zadać sobie pytanie: czy to jest miłość? Myślę, że „Fiducia supplicans” jest wyrazem uznania wagi tego pytania.

W jaki sposób doktryna i praktyka duszpasterska powinny współdziałać dla dobra ludzi?

Doktryna dotycząca różnych kwestii moralnych, nie tylko seksualności, jest istotną częścią nauczania Kościoła. Istnieją ewangelie, tradycja Kościoła i doktryna. Ale doktryna musi być zastosowana do sytuacji. Nie oznacza to, że ona się zmienia. Przykład? Pod drzwiami stoi morderca, który chce zamordować twoją matkę, i pyta, czy ona jest w domu. Teologowie moralni powiedzieliby, że w takim przypadku kłamstwo jest dozwolone. Nie możemy więc patrzeć na teologię moralną bez uwzględnienia rzeczywistych sytuacji. W przeciwnym razie nasza doktryna będzie tylko serią martwych reguł. Musimy używać sumień.

Dla wielu rodziców, którzy dowiadują się, że ich dzieci są osobami LGBT+ lub że chcą być w parze z osobą tej samej płci, jest to duże zaskoczenie i trudno im to zaakceptować.

Wielu rodziców mówi mi, że zastanawiali się, czy ich dziecko może być homoseksualne. Zwykle mówię, że z jakiegoś tajemniczego powodu Bóg stworzył ich dziecko w ten sposób, a my jesteśmy zaproszeni do kochania go, akceptowania, towarzyszenia i słuchania. Ono nie tylko pragnie naszej miłości, ale prosi nas o pomoc w nowy sposób.

Często dzieci LGBT+ czują, że Bóg ich nie kocha, że Kościół je odrzuca lub że rodzina ich nie akceptuje. Czasami księża mówią im, że samo bycie gejem jest grzechem, co potęguje ich poczucie nienawiści do samych siebie. To kluczowy czas dla homoseksualnego dziecka, które przecież nie wybrało bycia takim. Badania pokazują, że odsetek samobójstw jest znacznie niższy, gdy dziecko homoseksualne wie, że rodzice je akceptują i kochają. Wsparcie rodziców jest więc kwestią życia i śmierci. Twoje dziecko może wydawać się inne, ale nadal jest twoim dzieckiem i nadal jesteś powołany, by je kochać, nawet jeśli przez pewien czas możesz go nie rozumieć.

Dlaczego wielu, zwłaszcza młodych ludzi odchodzi od Kościoła?

Głównie dlatego, że Kościół wydaje się ich nie przyjmować, nie interesuje się ich sprawami lub po prostu jest „nudny”. Jednym ze sposobów przeciwdziałania temu jest spotykanie młodych ludzi tam, gdzie się znajdują. Jezus nie czekał, aż uczniowie pierwsi przyjdą do Niego. Poszedł do nich, podróżując z Nazaretu do Kafarnaum, nad Jeziorem Galilejskim. A kiedy spotkał Piotra i Andrzeja, Jakuba i Jana, przemówił do nich w ich języku: „Chodźcie, a uczynię was rybakami ludzi!”. Innymi słowy, cieśla przemówił w języku rybaków. Musimy zrobić to samo: iść tam, gdzie są młodzi ludzie, i mówić w ich języku.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Rachunek z miłości