Reklama

Nie ma Sodomy

Nie ma Sodomy

19.04.2019
Czyta się kilka minut
O. JAMES MARTIN SJ: Jestem przekonany, że gdyby Jezus chodził teraz po świecie, stałby właśnie z osobami LGBT, bo to one są najbardziej marginalizowane.
O. James Martin na Światowym Spotkaniu Rodzin w Dublinie, sierpień 2018 r. PAUL FAITH / AFP / EAST NEWS
Z

ZUZANNA RADZIK: Książki Ojca są bestsellerami, także w Polsce. Zwykle nasze wydawnictwa biją się o nie. Z wyjątkiem jednej.

O. JAMES MARTIN SJ: Rozumiem, że mowa o „Building a bridge” („Budowanie mostu”), która opowiada o tym, jak Kościół katolicki i społeczność osób LGBT mogą budować relacje oparte na szacunku, wrażliwości i współczuciu. Zresztą spośród moich książek ta najszybciej doczekała się tłumaczeń. Od razu przetłumaczono ją na holenderski, francuski, niemiecki. Wiem, że jest czytana w Watykanie, w czym pomagają wydania włoskie i hiszpańskie.

Czy publikując tę niewielką książeczkę, był Ojciec świadomy, że wywoła burzę?

Zupełnie się tego nie spodziewałem. Książka miała aprobatę moich jezuickich przełożonych, została dobrze przyjęta przez kardynałów i biskupów. Nie rzuca wyzwania nauczaniu Kościoła na temat małżeństw osób tej samej płci...

15057

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...z pewnością cofnąłby czas i odwołał swą obecność sprzed 2000 lat

Słowo Boże i nauczanie Kościoła jest spójne w tej kwestii. I żadna słowna ekwilibrystyka nie jest w stanie tego zmienić. Jak reagował Pan Jezus? Grzech zawsze nazywał grzechem. Nawet jeśli do grzesznika odnosił się z szacunkiem. Choć do tych, którzy nie chceli dostrzec swego grzechu, czasem odnosił się z gniewem (Mk 3,5). A w kwestii, której dotyczy rozmowa, zacytuję fragment Listu do Rzymian (1, 18-32): Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.

On Ci o niebie, a Ty mu o chlebie. Wypowiedź o. Martina dotyczy zupełnie innych zagadnień niż te przedstawione w tym komentarzu. Zapewniam Księdza, że nawet średnio inteligentny gej jest świadomy nauczania Kościoła w tej kwestii, dlaczego zatem zawsze, gdy pojawi się temat "książęta Kościoła" czują się w obowiązku wygłaszania n-tego wykładu nt. chrześcijańskiej etyki seksualnej? Przychodzi mi na myśl kilka odpowiedzi. Najprostszym z nich jest zwyczajna nieumiejętność rozmowy z drugim człowiekiem, co z kolei jest zatrutym owocem miernej formacji duchowej napuszonych kleryków, którzy wychodzą z seminarium z misją wyprawy krzyżowej przeciwko światu, zamiast z orędziem Dobrej Nowiny i powołaniem do służenia drugiemu człowiekowi. Facet taki nie potrafi rozmawiać, dotrzeć do drugiej rozmowy, bo jedyne, co mu kładli do głowy, to gotowe argumenty i wyuczone na pamięć teologiczne formułki. Siedzi sobie taki chłopak zamknięty przez 6 lat z drugimi chłopakami, nieprzywykły do zdrowego rozwoju w różnorodnym społeczeństwie i potem myśli, że znajdzie wspólny język z ludźmi, których w murach seminarium na oczy nie widział. O czym tu mowa? Ponieważ passusy z katechizmu i cytaty z Pisma Świętego to jedyne, czego go nauczono, to niczego więcej w tej kwestii nie powie. Intelektualna gnuśność odzwyczaiła go od myślenia krytycznego i kwestionowania tego, co na zajęciach z teologii moralnej przekazał mu przed laty ks. prof. dr hab. Archibald Jakiśtam. I myśli sobie taki, że wyrecytuje kilka słów z Pisma Świętego i jednym wersetem załatwi wszystko. A formacja duszpasterska czy zwyczajne ewangelizowanie wymaga więcej wysiłku. No ale człowiek odzwyczajony od trudu, więc co ma się męczyć? Sumienie może macie wtedy czyste, ale efekt przeciwny do zamierzonego. Poczucie moralnej wyższości, zadufanie i bufonada chłopaczyny w koloratce albo już podstarzałego bucowatego dobrodzieja skutecznie gaszą u homoseksualisty (lub kogokolwiek innego) szlachetne zamierzenia. Jeżeli kler nie wyjdzie poza zadufane moralizatorstwo, retorykę o tzw. "nieuporządkowanych skłonnościach", bajdy o "leczeniu" homoseksualizmu, to nie ma co liczyć na skuteczność swojego dzieła misyjnego. Na początek należy uznać, że homoseksualizm sam w sobie jest moralnie neutralny i nieszkodliwy, więc nie ma potrzeby, żeby go ukrywać przed innymi, co jednak nieustannie poprzez symboliczną przemoc się wymaga. Dopiero w zdrowej atmosferze można oczekiwać duchowego wzrostu w czystości. Ale kler jest ostatni, żeby tego od innych wymagać, skoro sam nie umie się dostosować do Boskich nakazów. Cytować Pismo Święte potrafi wielu: "On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie" (Łk 11,46).

Wspaniały komentarz. Dziękuję.

Pisze pan: "Na początek należy uznać, że homoseksualizm sam w sobie jest moralnie neutralny i nieszkodliwy". Na podstawie czego należy uznać? Dwie kwestie są do odróżnienia: skłonność homoseksualna, która nie podlega ocenie moralnej, i akty homoseksualne, które są zawsze grzeszne. Gdy się pan wczyta w sens słów Pana Jezusa, które pan przytoczył, zrozumie pan, że cytat jest chybiony... Miłosierdzie Boże - to nie zgoda Boga na grzech, ale to szansa dana człowiekowi, żeby wrócił i żył po Bożemu. "Nie ma Sodomy". Ale wcale nie jest powiedziane, że nie będzie.

grzech, grzeszne, grzesznik itede - na tym straszeniu grzechem i konsekwencjami kapłani jadą już od wieków, [nb niczym się w tym katoliccy od np. muzułmańskich religijnych fanatyków każących kobietom zakrywać twarz czy włosy nie różnią] i oczywiście tak się składa, że nie tylko nakładają, czego nie tkną, ale i belek w swoich oczach w całym tym procederze nie widzą - a ja księdzu [jeśli faktycznie nim jest] powiem tak: nie ma w kontekście LGBT większego grzechu w świetle Ewangelii jak pogarda, z jaką część katolickiego kleru traktuje osoby LGBT

W 10 przykazaniach jest mowa o niewolnikach i Kościół przez bardzo, bardzo długi czas wspierał niewolnictwo, dziś - jak mówi Franciszek - to grzech śmiertelny. Myślę, że biorąc pod uwagę szereg poważnych argumentów wysuwanych przez innych, kler mógłby być choć trochę mniej pewny swoich racji co do kwalifikacji aktów homoseksualnych.

...

Widzi Ksiądz, manipulacja to coś co wychodzi duchownym najlepiej, byli by z was doskonali komiwojażerzy. Najpierw wyjeżdża Ksiądz z Jezusem, jak to On reaguje na grzech i zaraz młóci Listem do Rzymian. Trochę głupi jestem, nie przeczę, ale Jezus tych listów nie pisał - prawda. Zawarte w nim słowa nigdy przez niego wypowiedziane nie zostały. Tego oczywiście pewni być nie możemy, być może prytanie, przy winku, dał upust emocjom, ale Ewangelie o tym milczą, a kapłanowi nie przystoi pisać pasków do wiadomości w TVP. Co gorsza, jestem niemal pewien, że tak tego Ksiądz nie widzi, nawet nie sugeruje złej woli. To kwestia zamknięcia umysłu na to co dzieje się w realnym świecie, nie słuchania młodzieży podczas katechezy, bo to wy macie rację, a barany mają słuchać. Oj zrobiliście potężny błąd pozwalając chamstwu nauczyć się czytać, czar prysł. Magia jednak pozostała, więc nie ma powodu do zmartwienia. Na mszy wczoraj wysłuchałem „świadectwa” Dziewicy Konsekrowanej, Jazda była, słowo daję. Gdyby ona sprzedawała garnki w sprzedaży obwoźnej, byłaby bogaczem.

Tak zajrzałem na twój post. I pamiętaj jedno że to na ciebie nałożono kajdany. Widzę, że rybki się buntują. Ja w tej kwestii się nie wypowiem, bo wiadomo jak powstawały ewangelie. Te sprawy zostawiam Bogu. Każdy będzie mógł przed nim stanąć i się wytłumaczyć. I nie wnikam jaka jest przyczyna homoseksualizmu. Ja będę się za nich modlił. I wiem, że kościół martwi się żeby sodomy na tej planecie nie urządzić. Musisz nauczyć się rozmawiać z rybkami. Ale witam Braciszku w Chrystusie na forum w moim internetowym królestwie. Wybacz te kajdany które nałożył na ciebie kościół prowadząc swoje wojenki. Jeszcze raz witam w tym morzu , którym jest internet. Tu są głębiny i nie zawsze dociera tu światło. ====> https://www.youtube.com/watch?v=nngx9rXEzIM

Naucz się jak Artur rozmawiać z rybkami (naucz się dyplomacji nie dyktatu). Ja zauważyć Artur uspokaja rybki a nie podsyca ich gniew. Bo to błąd. Język uprzedzeń i podsycania nienawiści to błąd ====> https://www.youtube.com/watch?v=LdIWOHN-twg

I powiedział szczerze co ty tak naprawdę myślisz. A nie to jak cię wytresowano bo nie jesteś psem! Tu nie musisz nosić maski. Tu jesteś wolny więc poczuj się przez chwile jak wolny człowiek a jeśli się wstydzisz to zmień login. Chrystus daje wolność i rozumie więcej niż ci się wydaje.

Zrozumiałe jest dla mnie , że kościół przyjął nauczanie. Które wprowadził do fundamentu i nie chce tego nauczania podmywać. I rozumiem twoje podejście. Tylko nikt z nas nie jest Bogiem. I te kwestie przynajmniej ja zostawiam Bogu. Nie zamierzam bawić się w sędziego. Grzech jest zawsze grzechem. Tak było jest i będzie. Jest jeszcze coś takiego jak miłosierdzie. Ja szczerze mówiąc nie wiem co mam myśleć na ten temat. I niech tak zostanie!!! „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; - a to nie moje słowa tylko Chrystusa.

Piszę się o szacunku i właściwym dobieraniu słów, nie wykluczaniu ludzi LGBT. Nic jednak jezuita nie wspomniał jak rozmawiać z tymi osobami o grzechu... bo większość z nich jednak nie chce żyć w czystości. To chyba jest najcenniejszą rada, której w tych wypowiedziach nie znajdujemy. Inna rzecz: po co księża mają mówić o swoim homo czy heteroseksualiźmie, skoro mają żyć w celibacie? Czy ciągłe poruszanie i wałkowanie tych tematów nie skupia uwagi właśnie tam gdzie nie trzeba i w konsekwencji prowadzi do grzechu o wiele częściej? Dlaczego ta otwartość jest tylko jednowymiarowa? Skoro rodzicowi zależy na zbawieniu swojego dziecka, to ma milczeć całkowicie na temat grzechu? Szacunek jest ważny, ale jak to zrobić. Chętnie bym się dowiedział. Artykuł niestety nie daje odpowiedzi.

I można jeszcze w tej amerykańsko-jezuickiej wypowiedzi dostrzec ciekawy paradoks. Mianowicie, że postulat tzw. szacunku do LGBT przy omijaniu sprawy grzechu przypomina stosunek jaki ma społeczeństwo do ludzi upośledzonych np. do ludzi z zespołem Downa. Wiadomo, że stosuje się dla tych ludzi specjalne normy moralne, które nie represjonują ich zachowań agresywnych czy nieczystych seksualnie. A jednocześnie w zakres szacunku do LGBT wchodzi pogląd że ludzie ci mają po prostu inną orientację i są duchowo i rozumowo na tym samym poziomie co inni. Jeszcze nie słyszałem by np. zagadnienie dziewictwa i czystości było w ogóle w obszarze deklaracji LGBT. A może się mylę?

"specjalne normy moralne dla upośledzonych intelektualnie ludzi".?. Czyli łaska Boża jest "skalibrowana" na możliwości duchowe(intelektualne) człowieka? Zróżnicowanie Bożych wymagań dla "kleru" i "laikatu"? Apostoł pisze: "im bardziej wzmaga się grzech, tym bardziej rozlewa się łaska"-ze względu na świadomość grzechu. Jedynym faktycznym uświadomieniem grzechu jest Prawo Boże, wobec którego wszyscy są grzeszni-tak "oświeceni", jak i "upośledzeni" i dla wszystkich do zbawienia jednakowo jest potrzebne miłosierdzie Boga. To jest jedyna chrześcijańska "gnoza"-wdzięczność za miłosierną miłość Boga. Jednak gnostycyzm, który od samego początku prześladował chrześcijaństwo i był zwalczany jako herezja samoubóstwienia, to nie do końca wyparował z kleryckich głów. Stąd też m.in. problem klerykalizmu, także wśród duchownych: odrzucenia miłosiernej ofiarności na rzecz bliźnich w szatańskiej zgoła deklaracji: non serviam. Wykład wiary pozbawiony przykładu życia, prowadzi w końcu tworzenia spekulatywnych "norm moralnych" w alternatywie Prawa Bożego. I alternatywy samego Boga...

Bo nie o łasce pisałem, tylko o społeczeństwie, które wyznacza pewne normy moralne, choćby te prawne. Prawo karne inaczej rozpatruje w przypadku przestępstw czy wykroczeń ludzi upośledzonych

Jeżeli tak-to biję się w piersi(własne). Choć to dość charakterystyczne(dla pewnego nurtu w katolicyzmie), że w kontekście wypowiedzi duchownego i nauki Kościoła, pojawia się także kwestia społecznych(umownych) norm moralnych i prawa karnego. Czyżby pokusa ewangelizacji przez penalizację bezbożności?

Czyżby pokusa nadinterpretacji? Biję się w piersi, że mimowolnie stałem się jej bramą...

Tam u was w stanach dzieje się wiele dziwnych rzeczy, nawet tego wam zazdroszczę. Kościół katolicki jest tam też dość dziwny, bardziej taki biznesowy, amerykański po prostu. Jedno uczeni w piśmie mają wspólne, potrafią naciągać wszystko pod swój pomyślunek. Zacheusz raczej nie był marginalizowany, był zbrojnym ramieniem okupanta, którego Żydzi się bali a zarazem kolaborowali z nim. Trzeba dużo wyobraźni aby powiązać go z LGBT. Jednak by mieć przekonanie gdzie stanąłby Jezus dzisiaj, od wyobraźnię tupetem trzeba zastąpić. Niedawno na kazaniu słyszałem, że katolik nie może być dobrym człowiekiem, musi być stanowczy i odważny w głoszeniu prawd wiary. Otrzymaliśmy od Boga ojca dziesięć przykazań i od Chrystusa przykazanie miłości. Wszystkie one zajmują się człowiekiem, co ma i czego nie ma robić, nic tam nie ma o LGBT. Mącicie wodę, która jest klarowna, dziś geje, jutro blondyni, kiedyś czarownice i odszczepieńcy. Ksiądz nie ksiądz, każdy musi się sam uporać z własna ułomnością. Przypomnę, że nawet niezwykła uroda zdrowie i bogactwo też potrafią być przyczyną wykluczenia. Zawsze jest człowiek i jego relacje z innymi ludźmi. Niedobrze mi się robi już od tych gadek o pedałach, lesbijkach, pedofilach w sutannach i bez, o tym czy do komunii mogą, czy nie, przystępować rozwodnicy itp. Najpierw wykluczacie ze wspólnoty jakiś krąg osób, do niedawna wystarczyło urodzić nieślubne dziecko, a później użalacie się nad ich losem. To naprawdę jest irytujące. Jednak szczytem ignorancji jest przypominanie mi, gdy coś idzie nie tak jak to sobie księżulkowie umyślili - ty jesteś kościołem, działaj, czemu się nie przeciwstawisz. Albo - wiecie rozumiecie, wszyscy jesteśmy grzeszni.

czy to w ogóle możliwe, by nie zdawali sobie z tego sprawy?

Tylko jest pytanie? Czego one same chcą od Kościoła i innych? W Polsce, tak uważam, osoby LBGT są znane z krzykliwych marszów równości i tandeciarzy, których niektórzy nazywają celebrytami. Jak to jest pytam się, że każde zacytowanie Ewangelii, która jednoznacznie potępia homoseksualizm, określana jest molizatorstwem i przejawem braku miłości. Czego oczekujecie od KK? Zmienienia Ewangelii? Wydrukowania nowej Biblii? Przecież niektóre protestanckie Kościoły Zachodu, tak zrobiły, więcej, homoseksualni księża i biskupi tam posługują. Tak samo ma być w KK? Tego oczekujecie? Jeżeli tak, to sądzę że się nie doczekacie. Ludzie bardzo chętnie przywołują postać Jezusa, pochylającego się nad jawnogrzesznicą. Niewiasto nikt cię nie potępił? pyta Jezus. Nikt Panie. Idź i nie grzesz więcej. Tak powiedział jej Jezus. O tym wielu jakoś dziwnie zapomina. Jezus Nie powiedział odejdź niewiasto, wszystko jest OK. Jeżeli grzeszę, to jestem świadomy tego co robię a nie rżnę głupa. A tak to czasem wygląda a przynajmniej, ja tak to widzę.

Chcą być w tym Kościele, ale na zasadzie prawdy i miłosierdzia. A prawdą jest to, że nawet "przewielebny nauczyciel" potrzebuje Bożego miłosierdzia, jak owa kobieta przyłapana na cudzołóstwie. "Idż i nie grzesz więcej"-dobrze, ale dokąd? Quo vadis Domine?-pyta apostoł Piotr Jezusa w drodze. Pan idzie w przeciwną stronę jak Głowa Kościóła. Co zrobi Kościół w spotkaniu z Panem? Potrafi zawrócić do Rzymu i kazać się ukrzyżować głową w dół-odwrotnie jak Pan? "Ile razy mam wybaczyć bliźniemu-czy aż siedem?"-pyta Kościół. No i dostaje odpowiedź, która wszystko stawia na głowie: siedemdziesiąt siedem-jak jest taka potrzeba. Jak jest potrzeba okazania miłości, która jest cierpliwa i wierzy wszytkiemu

zastanów się, co z tego, twojego tekstu wynika? Obojętnie na czyjąś orientację seksualną? Według mnie, nic. To takie typowe lanie wody, bezbolesne i bezideowe.Czy dzisiaj tu i teraz, ktoś homoseksualistów z KK wygania? Ano nie. Czy ktoś im zabrania uczestniczyć w jakiejkolwiek Mszy Świętej> Ano nie. A że w KK grzech, jest dalej nazywany grzechem, to Alleluja - Chwalmy Pana. A orientacja seksualne nie ma tu żadnego znaczenia. Niestety Jarosławie, jakoś nie możesz tego zrozumieć.

"w KK grzech jest DALEJ nazywany grzechem..." Deklaracja kontynuacji-czego? Grzech został nazwany grzechem w Prawie Bożym przekazywanym przez Torę. Ale oprócz Tory jest także Ewangelia i samo widzenie grzechu zmienia się przez pełnię objawienia Bożej miłości w Jezusie Chrystusie. Bóg daje swoje Prawo ludziom wolnym, a nie poddanych ostracyzmowi ze strony "pobożnych" i zniewolonych "opinią kościoła". Dlatego dobrze by było, gdyby w KK upowszechniła się ewangeliczna wolność ludzi świadomych Chrystusa. Tej wolności i świadomości ewangelicznej długi czas w KK "laikom" odmawiano, ale dzięki Bogu i Duchowi Świętemu, od ponad 50 lat mamy w KK "protestantyzację Kościoła"(przewrotna nazwa przemian w duchu Ewangelii), której teraz w sposób zaangażowany asystuje papa Franciszek-chrześcijanska RYBA zdrowieje akurat od głowy...Można trwać "przy Torze" i wg niej pouczać grzesznika, który jednak przytomnie odpowie: "lekarzu, ulecz się sam". A chrześcijańskie miłosierdzie wobec grzesznika nie zadnym "bezbolesnym laniem wody", tylko przyjęciem bolesnego brzemienia grzechów bliźniego

według Pańskiej wizji wydaje się nie mieć wiele wspólnego z przekazem dziejów i listów apostolskich. Pouczanie jest żywotną częścią głoszenia Dobrej Nowiny.

Inne jest pouczenie "pogan", a inne "żydów", choć najistotniejsze jest "ubóstwo ducha", "łaknienie sprawiedliwości", "czynienie pokoju"-pragnienie dobra w doświadczeniu wszechobecnego zła-także(przede wszystkim) w sobie samym. Jeżeli ktoś jest szczery wobec siebie i otoczenia, to nie potrzebuje istotnych pouczeń; co najwyżej wskazania, by "nie gorszył brata jedzeniem mięsa ze zwierząt poświęconych bożkom": wskazania na pewne niuanse, które mogą ujść uwadze. Ewangelia daje "serce z mięsa, na którym jest wypisane Prawo Boga"

według swoiście widzianej przej ciebie "protestantyzacji" 10 przykazań przestało obowiązywać, bo to Tora przecież. A w Kościele , oczywiście twoim zdaniem, panuje wszechobecna miłość, jak w jakiej chipisowskiej stadninie. Sakrament Pokuty? A po co tam? To przecież stress, dzisiejszy człowiek stresu ma unikać. Zresztą grzechu nie ma,to spowiedź jest niepotrzebna. Tylko, miłość, miłość, miłość.

Dla Synagogi uczniowie Chrystusa też stworzyli "chipisowską stadninę", a sam ich "guru" swoim nauczaniem "unieważniał Prawo i Proroków"...Chrystus wypełnia Prawo miłością i własną ofiarą Krzyża. I takie jest przesłanie dla chrześcijan, by żyli pod jarzmem Chrystusowym, które "jest lekkie"-ale nie w chipisowskiej deklaracji "make love" za którą nie idą żadne czyny, tylko w przyjęciu konsekwencji grzechów na siebie samego-także drugiego człowieka. Pod lekkim brzemieniem Chrystusa można jednak upadać i to wielokrotnie...

nadto jest, od złego pochodzi. To z Ewangelii w której masz tak wielkie upodobanie. Rozumiem z twojego postu, że Stary Testament, jest niepotrzebny duchowo, bo Chrystus, w/g twojego rozumienia go unieważnił. Masz ponadto w/g mojego rozumienia, manię noszenia obcych krzyży. A co z twoim krzyżem, pytam się?Czy Ty, Jarosławie Nejno, jesteś uczniem, jakiegoś amerykańskiego pastora? Bo to wiele by wyjaśniało. Bo widzisz Jarosławie, jednym z podstawowych warunków bycia chrześcijaninem, wcale nie jest dźwiganie obcych krzyży. Owszem należy pomagać, podobnie, jak Chrystusowi, ktoś znany z imienia, pomógł dźwigać Jego krzyż. Mówi o tym sam Chrystus w Ewangelii, która tak podobno miłujesz : "Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. 25 Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?" Ty Jarosławie, wypisz wymaluj, zajmujesz się światem całym, a co z twoją nieśmiertelną duszą?

ten problem powierzam komuś innemu wg rady szacownego brata w wierze: Jezu, Ty się tym zajmij. Bowiem wyznaję za szacowną siostrą: Jezu, ufam Tobie. Sola gratia per fide

najwygodniejsza pozycja. Z jednej strony o. Dolindo i s. Faustyna, z drugiej strony Reformacja. I nie sola gratia per fide, tylko sola gratia per fidem.

Chrystus rozpięty na krzyżu przyjął jeszcze mniej wygodną pozycję...Nie o wygodę tu idzie, ale o wybawienie duszy(i ciała)-we wspólnocie powszechnego Kościoła, w którym jest wiele pozornych szczelin, nad którymi trzeba jakby stawać rozkrokiem i budować mosty A to że wiesz coś o Reformacji, to daje nadzieję że może w końcu ogarniesz cały Kościół Chrystusa

Franciszkiem, mogę powiedzieć, A kimże ja jestem, by ogarnąć, cały Kościół Chrystusa. To niemożliwie Jarosławie, przez żadnego człowieka na Ziemi.To możliwe, tylko dla Boga Ducha Świętego. Dlatego Jarosławie, odpaliłeś z kalubryny, jak protestanccy Szwedzi, pod katolicką Częstochową. Owszem, należy budować mosty, bowiem sami je uczyniliśmy, kiedyś 2000 lat temu, żołnierze rzucili losy o szatę Chrystusa, my mieniący się Jego spadkobiercami, potargaliśmy świętą szatę, jaką jest Kościół dokumentnie.Tylko drogi Jarosławie, mostów ( żadnego) nie buduje się stojąc w rozkroku. Most zaczyna się budować z obu stron rzeki, przepaści, by połączyć się wedle środka. Taki most ma prawo się ostać. Tracenie własnej podmiotowości, w imię wyimaginowanej jedności, to budowanie zamków na piasku. Dlatego nie można wymazać grzechu w celu uszczęśliwienia ludzkości, bo to niemożliwe. Musiałbyś Jarosławie, wcześniej pokonać śmierć, bowiem, jako uczy Pismo, śmierć to owoc grzechu. Tego nie możesz uczynić. Uczyni to dopiero Jezus Chrystus, podczas swojej Paruzji. Oczywiście to nie oznacza by z nim ( grzechem) nie walczyć. Mamy do tego celu, chociażby świętą Eucharystię, obecną w Kościele i dzięki Kościołowi.

Kimże jesteś? Jesteś człowiekiem, dzieckiem Boga, osobą w podmiocie tego dziecięctwa. Przymując perspektywną personalną, nie będziesz miał problemów ogarnąć Kościół Chrystusowy. Bo Kościół to nie stado osobników o "nieprzekazywalnej tożsamości", walczące we wrogim środowisku o przetrwanie, tylko wspólnota osobistych relacji z Chrystusem i z samym uniwersalnym Dobrem-Bogiem Ojcem. Z takiej perspektywy nie będzie problemów "z budowaniem mostów pomiędzy tożsamościami", bo wszystko jest tożsame w Bogu jedynym. Ta perspektywa, która uwalnia od lęków i wrogości, przynosi wewnętrzną wolność i wdzięczność-czyli dziękczynną Eucharystię za łaskę powołania do istnienia i łaskę poznania uwalniającej prawdy. I wokół takiej eucharystii gromadzi się Kościół spokojnie oczekując swego Pana w Paruzji

nie mówisz. Osobiste relacje z Bogiem, mam od lat kilkudziesięciu. I właśnie dlatego żyję w realu a nie w wyimaginowanej ziemi wybranej. Chrześcijanin ma twardo stąpać po ziemi a nie poruszać się w oparach absurdu. Twardo właśnie po to, by tą ziemię zmieniać na lepsze a nie na gorsze. I spokojnie oczekuję swego Pana w Paruzji.

A na czym polega ów "real"? Realne zasoby materialne i realna władza polityczna? To chyba rzeczywiście są podstawowe priorytety polskiego katolicyzmu, co lapidarnie kiedyś (w czasach Reformacji) ujął bp Zebrzydowski: "mogą wierzyć i w kozła, jak chcą, byleby mi tyko płacili dziesięcinę"

Do nieba idzie się po ziemi i tyle.

Nic ująć

Bardzo dobre pytanie Jarosławie. Post wcześniej, byłeś jeszcze budowniczym mostów między tożsamościami. Więcej proponowałeś to mnie. Życie w realu podpowiada, to co pisałem ci wcześniej, stanie w rozkroku jest bardzo niewygodne. Nogi drętwieją. Inaczej a protestanccy panowie, pastorzy,wielebni, dziesięciny nie zbierali?

ALe pisaną przez tych samych świętych i w jednym Duchu. O jakiej odrębności Pan mówi? Królestwo trzeba zdobywać "gwałtem:, a nie wzajemnym poklepywaniem się w plecy z "heretykami" i LGBT, tylko dlatego że wszyscy wołają na wspólnej modlitwie Alleluja. Listy apostolskie są pełne pouczeń właśnie dla takich problemów. Wszyscy chyba jak jeden mąż boimy się ewangelicznej bezkompromisowości, ale dla przykładu Pan boi się chyba do tego przyznać usprawiedliwiając się potrzebą tzw. czynienia pokoju. Chrystus przynosi pokój, ale nie taki jaki daje świat, to chyba Pan wie?

nie "poklepywanie po ramieniu", tylko przyjęcie Krzyża cudzych grzechów-taka jest apostolska relacja do świata. A "świat" jest także włączony do powszechnego Kościoła, ale na zasadzie "dzieci potrzebujących mleka". Stąd Apostoł daje czasami "szczegółowe wytyczne" zborom(szczególnie tam gdzie przeważają poganie), ale istotą jego nauk jest zawsze Chrystus Ukrzyżowany, który miłością wypałnia wszelkie "wytyczne"-także Prawa Bożego

to mógłby ciekawie wypowiedzieć się pan Eddiepol jako reprezentant "świata" i pozbawiony "mleka". Wyjątkowo uszanowałbym jego głos w tej sprawie...

zważywszy na 2Tm 3,16. Wszelkie to wszelkie.

jeśli o marszach, to akurat katolicy znani są z ponurych ulicznych manifestacji - Biblia potępia wiele rzeczy, ale akurat Ewangelie zdecydowanie faryzeuszy, obłudników, wilki w owczej skórze itepe - przytaczanie przykładów homoseksualnych księży i biskupów w kościołach protestanckich jest co najmniej dziwaczne w świetle tego, co dziś wiemy o powszechności homoseksualizmu wśród księży i biskupów katolickich - i tak co zdanie, to większy humbug - gratulacje

homoseksualnymi duchownymi protestanckimi o których pisałem w swoim poście, nieco powyżej a ich katolickimi odpowiednikami? W KK duchowni będący homoseksualistami czynnymi, popełniają bardzo ciężki grzech i nie ma znaczenia czy to ksiądz, biskup, zakonnik, itd. W Kościołach protestanckich o których pisałem, homoseksualni biskupi i pastorzy Nie Grzeszą, tylko ich grzech jest nazywany błogosławieństwem. Bogu dziękować, powyższe nie dotyczy wszystkich Kościołów protestanckich, są takie, gdzie jest tak samo, jak w Kościele Katolickim i Kościele Prawosławnym.

[a kler katolicki niech idzie do piekła, nie będę płakać]

Drogi Eddie, ty tak wiele zajmujesz się klerem katolickim a tak mało sobą.

sobą jak najbardziej i chętnie - a klerem z konieczności i z obrzydzeniem, niestety

jest i gomora

Strony

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]