Reklama

Groźna modlitwa

26.06.2007
Czyta się kilka minut
Anglikański Arcybiskup Canterbury Rowan Williams, w książce "Pisząc na prochu, napisanej pod wrażeniem zamachów z 11 września, zwrócił uwagę na tragiczny paradoks. Ostatnimi słowami, jakie muzułmańscy fanatycy religijni wypowiadali przed swoją i innych śmiercią, była modlitwa, aby Allah zesłał śmierć niewiernym. W tym samym czasie pasażerowie porwanych samolotów oraz uwięzieni w płonących wieżowcach, niejednokrotnie ludzie niewierzący, dzwonili do swoich najbliższych zapewniając ich o miłości, silniejszej niż śmierć i zdolnej przetrwać nawet tę ciemną godzinę tragedii rozdarcia ludzkiego życia.
R

Rowan Williams jest realistą i nie wyklucza, że wśród skazanych na śmierć równie dobrze mogli się znaleźć pasażerowie przeklinający Boga i ludzi. Ale nie to jest sednem sprawy. Sednem jest to, co zachowało się na platformach telefonii komórkowych i dzięki temu dotarło do nas. To dojmujący przekaz, że oto język ludzi niewierzących stał się nośnikiem miłości i życia, podczas gdy język modlitwy stał się językiem nienawiści niosącym zagładę i śmierć.

Pokusa wykorzystania religii do celów wendety, albo przemocy do celów religijnych, jest stara jak świat. Na pewnym etapie historii Kościół też uległ iluzji zaprowadzenia porządku w świecie przy pomocy lemieszy przekutych na miecze. Zresztą sami apostołowie, a materiał przekazany nam przez św. Łukasza jest pod tym względem wyjątkowo kompromitujący, doświadczyli takiej pokusy. Widząc, jak ich Mistrz został odrzucony...

2987

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]