Godzinnik z hostii

Mój drogi Piołunie,
Czyta się kilka minut

wszystko chodzi jak w zegarku. Nota bene jeden z dawnych wierszokletów opisał diabelski czasomierz, w którym wszystkie gwichty i sprężyny dziecięcą krwią trzeba namaścić:

Godzinnik z hostii, co dławi, / Po nim żądło Lewiatana / Przez wieki wieków się toczy, /Na dnie wskazuje ząb smoczy, / Na godziny żądło osy; / I dotąd trwa nieprzerwana /

Włosień siwa z kós szatana, / Któremu zbielały włosy / Od strachu, gdy grom z obłoku... / Pamiętacie?... A sprężyna / Z ojczyzny Tella, Kalwina, / Na ludzkim wsadzona oku, / Chodzi jak na dyjamencie. / W kółek i sprężyn zamęcie / Zamknięta grzesznika dusza / Kurant po kurancie jąka. / Noga kossacza pająka / Wszystkie sprężyny porusza / Jak wahadło.

Oczywiście, drogi Piołunie, wszelkie wizje i omamy tych gryzipiórków włożyć możesz między bajki. Złe duchy nie muszą się babrać w posoce noworodków czy truchłach, żeby cały mechanizm ustawić i nakręcić, jak należy. Ot, weźmy za przykład ostatnie dni, gdy niemal cała nadwiślańska kraina jęła się lenić i leżeć brzuchem do góry, gdyż jak co roku obchodzono tu obmierzłe święto Kawałka Wody z Mąką. Ale szatański zegar nie próżnował, tylko z idealną precyzją wybijał wszystkie kwadranse, godziny i kuranty.

I żeby się o tym przekonać, nie trzeba było, drogi Piołunie, czytać wieszczych wypocin, ale wystarczyło się zorientować, cóż tam w internecie piszczy... Ogólnonarodową debatę jako pierwsza rozpętała posłanka P. musiała zsiąść z roweru, bo ścieżkę zatarasował polowy ołtarzyk. I już awantura! Jak zwykle pracowicie nasz zegar naoliwiała też inna posłanka P. – ledwie otworzy usta, a już wiem, że będzie dobrze. Tym razem szturmem zdobyła czołówki portali wyznając, iż modli się gorąco, aby wreszcie rozwaliła się Unia Europejska. Intencja to piękna i na wskroś chrześcijańska. Ale z prawdziwym rozmachem do pieca dał dopiero poseł M. Porównanie nadwiślańskiego kraiku do Iranu wydawało się wprawdzie ograne, a jednak obudziło demony! I nawet poseł P. – chociaż usilnie się starał – tym razem został daleko w tyle. Ale też cudnie napisał. Że uroczystość Kawałka Wody z Mąką to święto państwowe Watykanu, a jeden klecha rzucił dzieckiem o ławkę, podczas gdy inny ma córkę w Białymstoku i syna w Suwałkach, przegrał w karty samochód i po pijaku dostał po łbie świecznikiem... Najpiękniejsze jest, drogi Piołunie, że my naprawdę nie musimy tych plwocin, rzygowin i błota dotykać. To sami pacjenci z zapałem smarują nimi gwichty, sprężyny i zamachowe koła.

Na jeden głos chciałbym jednak zwrócić Twą szczególną uwagę. Pewien gorący obrońca Kościoła zablogował o wydarzeniu wprawdzie już mocno nieświeżym, ale styl i głębia przemyśleń robią wrażenie. Przypomniał mianowicie, że dawno temu przed wyborami jeden z czołowych polityków wziął ślub przed ołtarzem Nieprzyjaciela po długich latach uprzedniego życia w związku cywilnym. Ale na szczęście całą prawdę o tamtym haniebnym wydarzeniu odkrył nasz dzielny komentator. Ślub był obłudny i przedwyborczy, a służył jedynie zmyleniu i oszukaniu naiwnych: „Jeśli nie chcemy wkrótce żyć w państwie rządzonym przez fałszywych nowożeńców wespół z jurgieltnikami Moskwy, to przewodnicy Kościoła nie mogą nadal udawać, że nic specjalnego się nie dzieje, i stale nadstawiać następny policzek”.

Patrzcie, patrzcie... Zdawałoby się, że są takie przestrzenie w życiu tych mizernych istot, gdzie zwykło się nie wścibiać nosa. Gdzie nie feruje się wyroków, bo chodzi o sprawy uważane powszechnie za nawet nie tyle prywatne, ile intymne. Wielu machnęłoby ręką i uznało, że kiedyś polityk T. sam zda Nieprzyjacielowi sprawę z czynów i intencji. Temu samemu Nieprzyjacielowi, który dziwnym trafem nie grzebał się w pokręconych życiorysach napotkanych przezeń pacjentów. Ale są na szczęście szermierze prawdy, którzy tych zakłamanych konwenansów nie boją się wyrzucić na śmietnik historii!

Tik-tak, tik-tak, tik-tak... Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności – tylekroć kroplą jadu drwię sobie z Miłości!

TWÓJ KOCHAJĄCY STRYJ KRĘTACZ

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2013