Głos skrajnego centrum

Po przeczytaniu tekstu Andrzeja Brzezieckiego “Platforma Rokity czy Platforma Obywatelska" (“TP" nr 32/04) przypomniałem sobie wyznanie Jana Marii Rokity, opublikowane w “Polityce" z 3 lipca 2004 r.: “Mój najbardziej czarny sen to taki, że naśladuję Leszka Millera: od zwycięstwa do klęski i hańby". Tu akurat lider PO wykazał się zarówno samokrytycyzmem, jak zdolnością przewidywania. Mimo licznych różnic między Millerem a Rokitą, na korzyść tego drugiego, niepokojąco dużo jest też podobieństw. Ten sam narcyzm i zadufanie, zamiłowanie do niby efektownych, a de facto ocierających się o kabotyństwo haseł, podobna arogancja, wreszcie brak dwóch podstawowych dla premiera cech: znajomości spraw gospodarczych i swobody obracania się w świecie.
Czyta się kilka minut

Niedawno ciekawie dyskutowałem z osobą, która twierdziła, że gospodarkę można naprawiać również przez naprawianie tego, co jej przeszkadza: niewydolnego sądownictwa, złej legislacji itp. Biorąc to pod uwagę, wydaje mi się, że najwyższe stanowisko, jakie można by Rokicie względnie bezpiecznie powierzyć, to kierowanie Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji lub Ministerstwem Sprawiedliwości. W tym drugim przypadku nasuwałyby się już jednak zastrzeżenia. Trudno przecież zapomnieć o oburzającym sformułowaniu “to nie błąd, to zbrodnia" po tragedii w Łodzi. Prawo nie zna zbrodni z winy nieumyślnej, więc nawet przyznając politykowi pewien margines na retorykę, nie można wybaczyć - zwłaszcza dobremu prawnikowi - czegoś, co jest antytezą kultury prawniczej. Zaś w przypadku hasła “Nicea albo śmierć" doszło do synergii skrajności. Jeśli PiS deklaruje, że po wyborach nie wejdzie w koalicję z żadną partią, która zaakceptuje traktat konstytucyjny (“Rzeczpospolita", 21 czerwca 2004 r.), to jest to dla mnie dowód na słuszność opinii, którą gdzieś przeczytałem, nim jeszcze Wiesław Walendziak wycofał się z polityki: że miejsce Rokity byłoby w PiS, a Walendziaka w Platformie. Nie jednak w “Platformie Rokity", ale raczej Tuska i Olechowskiego (“Pan jest anachroniczny, Panie Andrzeju" - cytat z Rokity).

Przyznając się do poglądów politycznych, które Jerzy Turowicz nazywał żartobliwie “skrajnym centrum", uważam, że zamiast walczyć o ten sam elektorat, PO i UW powinny stworzyć rozsądne centrum. Pod dominacją Rokity tak się jednak nie stanie. Żadnej z dotychczasowych partii jego przynależność na dobre nie wyszła, nawet jeśli nie miał w nich roli przywódczej. Obawiam się, że ostatecznie nie wyjdzie na dobre również PO.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2004