Reklama

Głos skrajnego centrum

Głos skrajnego centrum

22.08.2004
Czyta się kilka minut
Po przeczytaniu tekstu Andrzeja Brzezieckiego “Platforma Rokity czy Platforma Obywatelska" (“TP" nr 32/04) przypomniałem sobie wyznanie Jana Marii Rokity, opublikowane w “Polityce" z 3 lipca 2004 r.: “Mój najbardziej czarny sen to taki, że naśladuję Leszka Millera: od zwycięstwa do klęski i hańby". Tu akurat lider PO wykazał się zarówno samokrytycyzmem, jak zdolnością przewidywania. Mimo licznych różnic między Millerem a Rokitą, na korzyść tego drugiego, niepokojąco dużo jest też podobieństw. Ten sam narcyzm i zadufanie, zamiłowanie do niby efektownych, a de facto ocierających się o kabotyństwo haseł, podobna arogancja, wreszcie brak dwóch podstawowych dla premiera cech: znajomości spraw gospodarczych i swobody obracania się w świecie.
N

Niedawno ciekawie dyskutowałem z osobą, która twierdziła, że gospodarkę można naprawiać również przez naprawianie tego, co jej przeszkadza: niewydolnego sądownictwa, złej legislacji itp. Biorąc to pod uwagę, wydaje mi się, że najwyższe stanowisko, jakie można by Rokicie względnie bezpiecznie powierzyć, to kierowanie Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji lub Ministerstwem Sprawiedliwości. W tym drugim przypadku nasuwałyby się już jednak zastrzeżenia. Trudno przecież zapomnieć o oburzającym sformułowaniu “to nie błąd, to zbrodnia" po tragedii w Łodzi. Prawo nie zna zbrodni z winy nieumyślnej, więc nawet przyznając politykowi pewien margines na retorykę, nie można wybaczyć - zwłaszcza dobremu prawnikowi - czegoś, co jest antytezą kultury prawniczej. Zaś w przypadku hasła “Nicea albo śmierć" doszło do synergii skrajności. Jeśli PiS deklaruje, że po wyborach nie wejdzie w koalicję z żadną partią, która zaakceptuje traktat konstytucyjny (“Rzeczpospolita", 21 czerwca 2004 r.), to jest to dla mnie dowód na słuszność opinii, którą gdzieś przeczytałem, nim jeszcze Wiesław Walendziak wycofał się z polityki: że miejsce Rokity byłoby w PiS, a Walendziaka w Platformie. Nie jednak w “Platformie Rokity", ale raczej Tuska i Olechowskiego (“Pan jest anachroniczny, Panie Andrzeju" - cytat z Rokity).

Przyznając się do poglądów politycznych, które Jerzy Turowicz nazywał żartobliwie “skrajnym centrum", uważam, że zamiast walczyć o ten sam elektorat, PO i UW powinny stworzyć rozsądne centrum. Pod dominacją Rokity tak się jednak nie stanie. Żadnej z dotychczasowych partii jego przynależność na dobre nie wyszła, nawet jeśli nie miał w nich roli przywódczej. Obawiam się, że ostatecznie nie wyjdzie na dobre również PO.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]