Geny estetyczne

Milan Kundera: SPOTKANIE - Kundera czeski to przede wszystkim powieściopisarz, autor "Żartu", "Walca pożegnalnego", "Nieznośnej lekkości bytu". Kundera francuski jest w pierwszym rzędzie eseistą. "Sztuka powieści", "Zdradzone testamenty", "Zasłona" to książki ważne, a poprzez wspólnotę wątków tworzące wyraźny łańcuch. "Spotkanie" stanowi kolejne jego ogniwo.
Czyta się kilka minut

Sam Kundera, dla którego jest to książka jubileuszowa - 1 kwietnia obchodził osiemdziesiąte urodziny - zapowiada "spotkanie moich refleksji i moich wspomnień, moich starych tematów (egzystencjalnych i estetycznych) i moich starych miłości (Rabelais, Janáček, Fellini, Malaparte...)". Włoch Curzio Malaparte, prawzór "pisarza zaangażowanego", który jednak - inaczej niż jego francuscy koledzy, jak choćby Sartre - pisząc "Kaputt", a później "Skórę", znalazł nową, sobie tylko właściwą formę, jest bohaterem eseju ostatniego. Pierwszy poświęcony został brytyjskiemu malarzowi - Francisowi Baconowi. W tej ramie zmieściło się ponad dwadzieścia recenzji i szkiców, a dokładnie pośrodku - trzeci obszerny esej, o francuskojęzycznych pisarzach Martyniki i szerzej Antyli, o narodzinach mitu założycielskiego literatury.

Zaczynamy więc od "brutalnego gestu" malarza, którego ręka zgniata i rozdziera twarz i ciało modela, "w nadziei, że znajdzie w niej i za nią coś, co się w niej skryło". Od szukania racji "pozbawionego sensu wypadku", jakim jest życie. Kończymy - obrazem dobiegającej kresu wielkiej wojny, krótkim epizodem, w którym uobecnia się cała historia człowieka. I który przypomina, że czas żywych jest tylko wysepką na morzu śmierci, bowiem "wobec żywych martwi mają miażdżącą przewagę liczebną".

Powieść jest u Kundery "sondą egzystencji", instrumentem bezinteresownego poznania, odsłaniającym to, czego w inny sposób odsłonić się nie da. Powieściopisarz jest "zagadkowy, dwuznaczny, ironiczny... skryty za swymi bohaterami" i "nie da się go zamknąć w jednym poglądzie, w jednoznacznej postawie". Ten cytat pochodzi z eseju, którego bohaterem jest Anatole France, ściślej zaś - jego powieść "Bogowie łakną krwi", nieszablonowy portret rewolucyjnej Francji. France stał się po śmierci pisarzem w ojczyźnie niemodnym, za sprawą zarówno Paula Valéry’ego, który obejmując fotel France’a w Akademii nie wymienił w swojej mowie ani razu jego nazwiska, jak i pamfletu surrealistów. Autor "Spotkania" ironicznie wspomina kolejne "czarne listy", tworzone przez przedstawicieli awangard - i broni France’a, jego lekkości narracji, która pozwala uchwycić "nieznośnie dramatyczną Historię i nieznośnie banalną codzienność".

Obrona France’a łączy się z obroną prawa do dystansu, humoru, niepowagi; nie na darmo ukochanym pisarzem Kundery jest Rabelais. Wspominając spotkanie z Josefem Škvoreckim, Kundera tak charakteryzuje jego sławną powieść "Tchórze": "żadnego antykomunizmu, lecz postawa głęboko niepolityczna; wolna, lekka; niegrzecznie nieideologiczna". "Spotkanie" to wielka pochwała wolności, twórczego gestu niepoddanego ograniczeniom czy zobowiązaniom politycznym i narodowym, a nawet językowym. "Pisarz nie jest więźniem jednego języka" - Kundera z aprobatą cytuje słowa swojej rodaczki Věry Línhartovej, która podobnie jak on po 1968 roku wyjechała do Paryża i zaczęła pisać po francusku. Co oczywiście nie oznacza wyrzeczenia się tożsamości. W "Spotkaniu" wraca po raz kolejny postać i dzieło Leoša Janáčka; to właśnie jego muzyką, tłumaczy Kundera, "mój kraj rodzinny wpisał się na trwałe w moje geny estetyczne". Sztuka stanowi tu metafizyczny właściwie punkt odniesienia, a przynajmniej miejsce trwałego zadomowienia - jak dla żydowskich więźniów obozu w Terezinie, którym pozwalała ocalić inny wymiar życia.

I jeszcze jeden temat - pamięć. W ostatnich latach, zauważa Kundera, "za akt honoru uchodziła pogoń za dawnymi zbrodniami politycznymi, aż po cień ich cienia, aż po ostatnie brudne plamy". Tyle że, dodaje gdzie indziej, "wojna pamięci uderza tylko w pokonanych". Być może Kundera myśli tu i o sobie. (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009, przełożył Marek Bieńczyk.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2009