Reklama

Generacja drobiazgów

Generacja drobiazgów

06.05.2019
Czyta się kilka minut
Mówią: „Potrzebuję robić milion rzeczy naraz. Znać ludzi, którzy działają – wtedy mnie samej też się chce”. Albo: „Do działania napędzają nas małe rzeczy. To, co wokół nas. Może takim pokoleniem mamy być?”.
Z

Zacząć można od zarastających boisk i nieużywanych trzepaków. Od pustych podwórek. Bo pewnie siedzą przy komputerach. Napisać, że już prawie ze sobą nie rozmawiają, bo te same komputery i smartfony zastąpiły im normalne koleżeńskie więzi.

Powoli budując definicję, można też wspomnieć, że odrzucają tradycyjne wartości, że nie mają idei, o którą mogliby walczyć.

Od tego można zacząć. Ale po chwili trzeba będzie dodać, że mówimy o jednym z najbardziej aktywnych i najczęściej podróżujących pokoleń, jakie mieliśmy.

O pokoleniu najlepiej skomunikowanym, wykorzystującym technologię jako główne narzędzie poszerzania wiedzy. O pokoleniu, które głośniej niż którekolwiek inne mówi o problemach społecznych i ekologicznych. Zbudowanie definicji okaże się niełatwe.

Problem jest już z samą nazwą. Pokolenie A. Ale też pokolenie Z, V albo C. Dzieci YouTube’a. Millenialsi. Generacja multitasking, generacja @. Pojęć obejmujących ludzi dorastających już w XXI w. jest wiele. Tylko że treści w nich jest często dużo mniej. Młodych ludzi definiujemy dzisiaj głównie przez narzędzia, którymi się posługują (smartfon), albo przez te, z których powoli rezygnują (trzepak). Definiujemy ich jako ludzi, którzy nie pamiętają świata bez nowych technologii, bez internetu i mediów społecznościowych. I na cezurze wiekowej, i technologicznej nasze definicje się kończą. Bo każde dalsze uogólnienie, pozytywne czy negatywne, będzie fałszem.

Iza ma 22 lata, mieszka w Krakowie i zawsze mówi wprost. Jak trzeba, to zaklnie: – Do dupy masz ten temat. O nas ciężko powiedzieć, że jesteśmy pokoleniem. Co to miałoby znaczyć? Poza datą urodzenia nie łączy nas chyba tyle, co kiedyś. Nie ma przecież żadnej wiodącej myśli nowego pokolenia.

Może dlatego istnieje jeszcze jedna wersja tego samego pojęcia. Ciche Pokolenie. Pierwsze pokolenie bez definicji.

ŚREDNIA SZEŚĆ ZERO 26 kwietnia 2019 r. Marta oficjalnie ukończyła liceum. Wiem to z Face­booka, bo jej mama udostępniła świadectwo córki. „Dumna mama. Brawo córcia! Teraz tylko matura”. Obok skan strony z ocenami. Robi wrażenie – z góry do dołu same szóstki. Średnia 6, zachowanie wzorowe, pole „szczególne osiągnięcia” zapełnione w całości. Obok tego skończona szkoła muzyczna, nauka śpiewu, nagrody w konkursach piosenki. Wunderkind.

Marta ma 19 lat, pochodzi z Gdańska. Gdy ją spytać o świadectwo, mówi, że po prostu ma dobrą pamięć. Gdy ją spytać, co robi w życiu, odpowie, że przetwarza ludzi na słowa. – Starsi ludzie często mówią nam, że nie umiemy słuchać – mówi. – A ja się bardzo staram nie marnować spotkań z ludźmi. Spisuję ich. W tekście, w wierszu, w pamięci.

Pisze dużo. W gimnazjum wydała pierwszy tomik poezji, teraz szykuje drugi. Interesuje się dziennikarstwem, prowadziła blog o muzyce bluesowej, teraz pojawia się na antenie studenckiego radia MORS. Publikuje w mediach społecznościowych. – Ja niekoniecznie pasuję do swojego pokolenia. Nawet listy do dzisiaj piszę, tylko wysyłam je mailem. Stara forma, nowe narzędzia, tłumaczy.

Wiersze najczęściej pisze na maszynie. A potem wyciąga smartfona, robi zdjęcie i wrzuca na Facebooka.

MIASTO – Dzisiaj cały świat jest trochę jak miasto – mówi Iza. – Miliony możliwości.

Pochodzi z małej wsi, ale od kilku lat mieszka w Krakowie. Wyjechała daleko, tak żeby nie opłacało się wracać na każdy weekend. Specjalnie.

Iza: – Miasto to horyzonty. Poznaje się tu mnóstwo osób, a każdą z własnym punktem widzenia. I widzisz od razu, że jednej prawdy nie ma. Że jesteśmy pojedynczymi atomami, a nie jednolitą masą, którą można opisać. Tylko że mnóstwo ludzi się w tym gubi. Mam przyjaciółkę, która od pięciu lat mówi, że chce iść do szkoły aktorskiej. Mam znajomych, od których słyszę, ile to ja rzeczy nie robię. A sami nic nie pociągną. Nie umieją wybrać.

W pracach socjologów coraz częściej spotyka się fragmenty o zagubionej, oszukanej czy porzuconej generacji. Nawet 10 proc. dzieci i młodzieży w Polsce ma zaburzenia psychiczne. Nieograniczone możliwości mogą być też przekleństwem.

– A ja potrzebuję mieć takie horyzonty – mówi Iza. – Potrzebuję robić milion rzeczy naraz. Potrzebuję znać ludzi, którzy działają. Wtedy mnie samej też się chce.

Iza fotografuje, pisze, interesuje się filmem. Chce się jej. Chciało jej się, gdy w Krakowie zamykano studyjne kino ARS. Tym, którym na kinie zależało, robiła portrety. By pokazać, ilu ich jest.

Chce się też Marcie na drugim końcu Polski. Dziewiętnastolatka ma za sobą wolontariat w organizacji Ślady Łap i start w wyborach samorządowych. Kandydowała do rady powiatu kartuskiego z listy lokalnego komitetu. Mimo najlepszego wyniku na liście (195 głosów) mandatu nie uzyskała. Ale nie żałuje.

– Ja zawsze czuję, że mam o co walczyć. To jest dla mnie naturalne. Może dlatego sceptycznie odnoszę się do swojego pokolenia. Wydaje mi się, że większość ludzi odpowiada na wszystko obojętnością – mówi Marta. Woli być bezpieczna. Działanie spotyka się z hejtem.

Ona sama, choć nawet nie pamięta ­PRL-u, była już w sieci nazywana „komuchem” i „czerwoną”. Często przez ludzi w swoim wieku.

– To nie jest cecha mojego pokolenia: młodych zawsze pociągały radykalne idee. Były dobrym wyrazem buntu – uważa Marta. – Problem w tym, że dzisiaj często nie ma się przeciwko czemu buntować. Więc buntujemy się trochę na oślep, ulegając zewnętrznym wpływom.

Swoją rolę w tym buncie ma również technologia. Większość młodych ludzi używa internetu jako podstawowego źródła wiedzy. Z badania NASK „Nastolatki 3.0” w 2016 r.: 93 proc. nastolatków codziennie korzysta z internetu, 80 proc. jest stale online, 19 proc. uważa youtuberów za lepsze źródło wiedzy niż książki i prasę.

Marta: – Kiedyś dostęp do wiedzy był bardziej ograniczony i kontrolowany. Pokazywano ci drogę do „biblioteki” i tam tłumaczono świat. A dzisiaj internet jest zbiorem i skumulowaniem wszystkich poglądów. I podsuwa drogi do różnych bibliotek. Kilka kliknięć dzieli cię od wiedzy, że Ziemia jest płaska. Tyle samo co od rzetelnej nauki. W ciągu kilku kliknięć jesteś w stanie zakwestionować wszystko, trafić do dowolnej biblioteki. Trzeba uważać, żeby trafić na odpowiednią.

Jeszcze raz raport NASK: ponad 60 proc. nastolatków było świadkiem przemocy w sieci. Jedna trzecia była osobiście wyzywana i poniżana.

WSPÓLNOTA Mówi Iza: – Pamiętam historie mojej mamy z akademika. To nie było tylko miejsce noclegowe. To była cała społeczność, relacje na długie lata. Czasem na całe życie. Dzisiaj to już tak nie wygląda. Nawet ludzie, z którymi studiujesz czy pracujesz, niekoniecznie będą twoimi znajomymi.

Pusty trzepak, puste boisko, puste podwórko – to jedne z najbardziej wymownych obrazów, które mają ilustrować przemianę pokoleniową. I faktycznie ilustrują, zwłaszcza w miastach. Młodzi ludzie nie budują już tak silnych relacji opartych na fizycznej, przestrzennej bliskości. – Nie ma już takiej potrzeby. Miasto daje zupełnie nowe perspektywy budowania wspólnoty. Oparte na wspólnych zainteresowaniach, potrzebach, dopasowaniu charakterów – wyjaśnia Iza.

W samym tylko Krakowie działa kilkadziesiąt szkół jogi, tańca, kilkanaście klubów podróżniczych. To tam chętniej zrzeszają się młodzi ludzie, organizując wspólne wyjazdy z ludźmi podobnymi sobie.

Marta: – Tak się zaczęło moje zainteresowanie dziennikarstwem. Od kółka w Centrum Kultury.

PRZEZ DUŻE „K” Nowe pokolenie ma dziś dużo więcej narzędzi do budowania społeczności. Skutkiem tego jest jedna z największych przemian pokoleniowych w Polsce – stosunek do Kościoła.

W 2018 r. amerykańska instytucja badawcza Pew Research Center porównała religijność ludzi przed i po 40. roku życia w 108 państwach na całym świecie. Okazało się, że jesteśmy jednym z najszybciej ateizujących się narodów. 55 proc. Polaków powyżej 40. roku życia deklaruje, że regularnie chodzi do kościoła. Młodszych – tylko 26 proc. Podobnie jest z innymi pytaniami. „Religia jest dla mnie bardzo ważna” – starsi: 40 proc., młodsi: 16 proc.

Marta: – Nie podoba mi się polityczna droga, na którą wszedł Kościół. Choć przecież od zawsze na niej był. Ale wydaje mi się, że kiedyś Kościół był traktowany jako wspólnota. Przez duże „K”. Był czymś łączącym ludzi. Dziś dominuje rola instytucji, a ta instytucja ma wady, które dla młodych ludzi są nie do przyjęcia.

Iza: – Nie chodzę do kościoła. Nie wiedziałabym po co. Widzę, że w mojej rodzinnej wsi Kościół jeszcze pełni tę społeczną rolę. Że czasem jest jedyną alternatywą poza ławką pod sklepem. Ale w moim życiu po prostu nie mam takiej potrzeby. Zwłaszcza widząc, jak Kościół wygląda dzisiaj.

LAS ZA DOMEM Marta: – Myślę sobie, że my to jesteśmy takim prototypem pokolenia. Takim bezkształtnym zbiorem indywidualności, który dopiero będzie musiał się określić.

– Określić? – dopytuję.

– Tak. Brakuje nam jakiegoś wielkiego, wspólnego doświadczenia. Nie zaznaliśmy ani wojny, ani głodu, ani walki o wolność. Nie mieliśmy tego, co mieli ludzie w 1980 czy 1989 roku. Nie mieliśmy jeszcze swojego egzaminu.

– A w swoim życiu miałaś taki egzamin?

– Doświadczeń pokoleniowych nie mieliśmy – mówi Marta. – Ale są momenty, które wpływają na każdego z osobna. Mój był trzy lata temu. Wiesz, ja się wychowałam sto metrów od lasu. Dorastałam tam. I pewnego dnia usłyszałam piły łańcuchowe. Weszłam do tego lasu miesiąc później, jak skończyli wycinkę. I to było, jakby się wyszło z bunkra po nalocie bombowym. Nie poznałam miejsca. Wtedy stwierdziłam, że chcę walczyć. Że mam o co.

– O las za domem?

– A to źle? Dla mnie patriotyzm to nie wzór na koszulce, tylko przywiązanie do mojego miejsca, nieważne jak małego. Może nie mamy wielkich idei ani doświadczeń. Nie musieliśmy walczyć o wolność. Ale zobacz, ile dzisiaj porusza się problemów społecznych. Aspektów tej wolności, nad którymi dalej warto pracować. Środowisko jest jednym z nich.

– Greta Thunberg jest o trzy lata młodsza od ciebie.

– I ostatnio przemawiała w Parlamencie Europejskim. Na co dzień swoje pokolenie oceniam surowo. Wydaje mi się, że na większość rzeczy jesteśmy obojętni. Ale nie wszyscy. Może nawet nie większość. Łatwo tego nie zauważyć, bo do działania napędzają nas małe rzeczy. To, co jest wokół nas. Las za domem. Ale może takim pokoleniem mamy być. Pokoleniem drobiazgów.

PROTOTYP Na koniec proszę Martę o jeden z jej tekstów, spisanej rzeczywistości wokół. Czytam:

„Były przejściami. Traktowane krokami spod peronów. Sykiem ulicznym, prochem na kołach autobusów. Zgrzytem tramwajów. Konieczne. Żyły w szybach pociągów. Zdeptane gdzieś w kałuży chlapały własne buty. Były sobie ciszą, zaległym kurzem między ustami konfliktu. Abstrakcyjne. Spamiętane datami na zdjęciach sznurowały klisze, by w odległościach zmrużyć rysy swoich historii. By móc pamiętać tylko o pamięci. Jedynie biec. Brudzić suchym nosem sine palce ziemi.

Były wersami. Słownikami na półkach, co świeże od piątku do piątku. Skrótowcami – zaczęły się sprowadzać w ułamki niewłaściwe. Dane na ekranach. Czerwone spojrzenia i zwięzły oddech. Niby jednostki, mniej lub mocniej koślawe kreski, a jednak ciemne masy tuszu. Pluły sobie w dłoń. I łańcuchową reakcją przywierały do innych. Fizycznie. Na uczucia nie znalazły wifi.

Były wieloświatowe, a zbyt drobne, żeby zamknąć drzwi. By otworzyć. Żyć.

Czy miały o co walczyć? Czemu się poświęcać? Wolność łykały jak suplementy, czasem jak przy syropie wybrzydzały, ale zaraz oferowano im wolności smaczniejsze, te odpowiednie.

Były kumulacją w totolotku. Milionami zer na liczniku.

A tanga nie potrafiły zatańczyć. Ani przeczytać.

Stagnacja, obojętność, dystans.

Myślały, że tym wygrają. Że niepolityką ugruntują nieskażenie. Że tej ziemi, którą bada suchy nos i sprośny dobrobyt, nic nie usunie spod stóp. Kroków między peronami.

Stały się betonem. Piaskiem w klepsydrach.

Dzieci przedszkoli.

Rewolucjoniści braku.

Pokolenie ostatniej wojny?

Tak będziecie o nas mówić”. ©

Współpraca: Marta Goluch

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W tym temacie jest całkiem nowa książka z 2019 roku o pokoleniu urodzonym pomiędzy 1995 - 2013 rokiem (mam dzieci urodzone w tych latach) Jean.M.Twenge "iGen. Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe - i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości". Dopiero zaczęłam czytać, więc na wnioski za wcześnie :)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]