Fryzjer na plaży

Idzie lato, a zatem czas na garść nagich faktów dotyczących kopanej polskiej piłki plażowej: przybyła do Rzymu na zawody Pucharu Europy reprezentacja Polski została wyrzucona z hotelu przez... konkurencyjną reprezentację Polski. Wyrzucona reprezentacja (ta, która teraz wywalczyła awans, a poprzednio trzecie miejsce w Europie) okazała się absolutnie nielegalna, w przeciwieństwie do nowo powstałej, sygnowanej zacnym szyldem PZPN. Cztery litery - i wszystko jasne. Ekipa Laty śmiało wkracza na plażę, oną plażę bierze we władanie, bez pardonu walcząc ze stereotypem "leśnych dziadków", obejmuje plażę czułym uściskiem piłkarskich nóg związkowych, rozszerzających się na "beach soccer", który dopiero teraz rozkwitnie - tylko trzeba go pielęgnować. Człowiekiem od mokrej roboty jest znany raczej z tańców na lodzie były piłkarz, a teraz działacz Iwan. "Życie Warszawy" już pod koniec zeszłego roku zwracało uwagę, że trzeba sobie nieprzypadkowo przypomnieć o potrzebach:
Czyta się kilka minut

"PZPN nieprzypadkowo przypomniał sobie o potrzebach przedstawicieli piłki plażowej. Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) już od pewnego czasu zwraca uwagę na docenianie mniejszościowych środowisk piłkarskich, zwłaszcza futsalu, piłki kobiecej i plażowej. W Polsce najgorzej wyglądała sytuacja popularnego beach soccera.

- W innych federacjach piłka plażowa jest ważnym ogniwem - podkreśla Iwan. - U nas do tej pory było inaczej. Owszem, istniała założona w Łodzi Polska Federacja Beach Soccera, ale jej kontrakt z PZPN wygasa z końcem tego roku. Od stycznia zadanie popularyzowania

tej dyscypliny wzięłaby na siebie właśnie Komisja ds. Piłki Plażowej. Zadań jest sporo, przede wszystkim trzeba stworzyć profesjonalną reprezentację Polski. Zwłaszcza że już za pięć miesięcy mistrzostwa Europy - kończy Iwan".

Iwan kończy - zaiste. W pierwszym (a zarazem przedostatnim) meczu imprezy zuchy Iwana poniosły najwyższą porażkę w historii polskiego "beach soccera", dostając od Portugalii manto 1:11!

Teraz PZPN, który w swoim stylu docenił mniejszościowe środowiska piłkarskie, może pogratulować swoim "beach boysom" honorowej bramki, nie zważając na fakt, że poprzednia, "całkowicie nielegalna" reprezentacja należała do najlepszych na kontynencie (poprzedni mecz Polska- -Portugalia zakończył się zwycięstwem naszych 5:4 - no, ale przecież nasi nie są już nasi). Naszymi plażowymi PZPN-

-zuchami, stanowiącymi ważne ogniwo, zapewne zaopiekuje się "Fryzjer", który weźmie na siebie ciężar popularyzacji tej dyscypliny i wykona kilka telefonów spod palmy, dbając, żeby nikt naszym nie sypał piaskiem w oczy. Zadań jest sporo.

Nawet nie chce mi się uogólniać. Ręce opadają.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2009