„Free Tibet”

Tymański Yass Ensemble"Free Tibet"Biodro Records
Czyta się kilka minut

To, co nie całkiem się udało na pierwszej płycie Tymański Yass Ensemble ("Jitte" było ciekawym połączeniem elektrycznego Davisa z rozchełstanym Lesterem Bowie, ale wyraźnie zawiodła produkcja), za drugim podejściem wyszło znakomicie. Choć nieco zmieniły się inspiracje i poprzesuwały akcenty.

Tym razem zespół Tymona Tymańskiego zderza intensywne i giętkie brzmienie bigbandowe (uskrzydlone trąbką Antoniego "Ziuta" Gralaka i saksofonem oraz fletem Aleksandra Koreckiego) z duchem freejazzowej, a trochę także rockowej awangardy. Tytuł może się kojarzyć z "muzyką moralnego niepokoju", ale zamiast retoryki dostajemy empatyczną i pełną pasji "podróż na Wschód".

"Free Tibet" brzmi rasowo i nowocześnie, mimo że płyta w dużej mierze opiera się na muzycznych patentach wygrzebanych "na ciuchach": od Art Ensemble Of Chicago i jazz-rockowego "Grand Wazoo" Franka Zappy po Masadę Johna Zorna i neurotyczny nu-jazz (sekcja rytmiczna gra na stałe w grupie Pink Freud). Orientalną stylistyką szafuje się tu z umiarem (album otwiera i zamyka wokaliza wzorowana na tradycyjnym śpiewie tybetańskim), a ducha buddyjskiego zespół szuka mniej oczywistymi środkami (transowy rytm w "Bodhicitta", zmącone plany brzmieniowe w "6 Yogas Of Naropa", medytacje fletu Koreckiego w "Shine" czy tuby Gralaka w "Green Tara"). Do tego mamy sporo mięsistych motywów jazzowych (free-jazzowa nerwówka "The Kunley’s Bounce" i "Phowa") oraz frapującej elektroniki ("Mandala" z rozmytymi plamami dźwięku albo "Mahakala", gdzie Tymański rysuje kanciaste figury przesterowaną gitarą). Muzyka dociera chwilami w wysokie rejony, gdzie kończy się tlen, ale przez większość czasu po prostu unosi rozkołysanym rytmem i frazami instrumentów dętych - masywnymi jak grzbiety jaków.

Rozbudowaną strukturą wyróżnia się utwór "Chinese-Time-To-Go-Home" z pełną niepokoju partią fletu (na tle mocnego rytmu bitego trochę w stylu Billa Bruforda na starych płytach King Crimson), która ustępuje niskim zaśpiewom tuby, przechodzącym powoli w skandowane przez kilka głosów tytułowe hasło. Po chwili głosy i hasło nikną w tle, a wyrazisty motyw podejmuje reszta instrumentów - jakby słowa roztopiły się w dźwiękach. Co sugeruje, że tytuł całej płyty nie chce być żądaniem, tylko po prostu zdaniem oznajmującym prawdę silniejszą od polityki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2009