Francuski rajdowiec

Kolejna sensacja polityczna tej jesieni: we Francji w prawicowych prawyborach nie wygrał żaden z dwójki faworytów: ani Alain Juppé, ani Nicolas Sarkozy.
Czyta się kilka minut

​Obu „fighterów z balastem” znokautował ekspremier François Fillon. I to on – na pięć miesięcy przed wyborami prezydenckimi – jest człowiekiem, który ma szansę zatrzymać w drodze do prezydentury Marine Le Pen, liderkę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Fillon, miłośnik (a okazjonalnie też kierowca) rajdów samochodowych, porównał swój triumf do wyczynu Jacky’ego Ickxa w zawodach w Le Mans w 1969 r., gdy belgijski rajdowiec prześcignął konkurentów, startując z ostatniego miejsca.

62-letni Fillon, faworyt wiosennych wyborów, to doświadczony polityk: wieloletni minister, przez pięć lat szef rządu. Słynie z zimnej krwi, potrafi ripostować, ale brak mu charyzmy. Ten praktykujący katolik – rzadkość na szczytach władzy w laickiej Francji – i ojciec piątki dzieci przyznaje się do obyczajowego konserwatyzmu. Przedstawiciel prawego skrzydła Partii Republikanów – przeciwny aborcji i niechętny legalnej w kraju adopcji dzieci przez pary homoseksualne – podkreśla, że nie zamierza swych opinii narzucać społeczeństwu. Chce natomiast radykalnie liberalnych, jak na Francję, reform gospodarczych (m.in. redukcji etatów urzędniczych i wydłużenia 35-godzinnego tygodnia pracy), co zyskało mu kłopotliwą etykietkę „thatcherysty”.

Z perspektywy Europy Wschodniej niepokoi podejście Fillona do polityki zagranicznej. W imię walki z „totalitaryzmem islamskim” głosi on konieczność zbliżenia z Rosją, w tym zniesienie sankcji. Podobnie jak Moskwa, popiera koncept zostawienia Asada u władzy. Fillon utrzymywał prywatne kontakty z Putinem już po odejściu z funkcji premiera (gościł w jego daczy), choć innym razem określił go jako „dyktatora”. Według Fillona, nie chodzi tu jednak o „przyjaźń”, lecz interesy. Potrzebujemy Rosji w walce z terrorem, musimy ją „zakotwiczyć w Europie” – twierdzi. Tylko jaką cenę Europa Wschodnia, zwłaszcza Ukraina, miałaby to zapłacić?

A czy w walkę o prezydenturę między Fillonem (lewica) i Le Pen (skrajna prawica) wmiesza się lewica? Trudno orzec, gdyż lewicowe prawybory będą dopiero w styczniu. Wiadomo jedno: kandydatem nie będzie obecny prezydent. Wobec katastrofalnie niskiego poparcia François Hollande ogłosił w minionym tygodniu, że nie będzie walczyć o reelekcję. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2016