Reklama

Fotografia ery prędkości

Fotografia ery prędkości

04.11.2011
Czyta się kilka minut
"Czy fotografia cyfrowa jest fotografią?" - tak brzmiał tytuł spotkania z André Rouillé podczas 2. dnia Festiwalu Conrada.
Logo Festiwalu Conrada 2011 r. / conradfestival.pl
N

Na pozornie oczywiste pytanie zawarte w tytule André Rouillé - w Polsce znany głównie z książki "Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną" (wyd. Universitas, 2007) - odpowiada jednak przecząco: istnieją pewne podobieństwa, ale przeważają różnice.

Przemiana, której byliśmy świadkami, czyli odejście od technik srebrowych i błyskawiczne rozprzestrzenienie się techniki cyfrowej, odpowiada wymogom czasu. Zmienność, wyczulenie na potrzeby epoki zawsze cechowały fotografię, zrodzoną w wieku wielkiej rewolucji przemysłowej, konieczną dla wyrażenia ducha czasów węgla i stali. Fotografia w swojej klasycznej postaci, twierdzi Rouillé, przestała być przystosowana do potrzeb użytkowników - była na trwałe zespolona z przedmiotem, a więc z miejscem. Tymczasem w ostatnich dziesięcioleciach świat stał się siecią, i dar wszechobecności już nie dziwi, stał się wręcz obowiązkowy. Klasyczna fotografia, na stałe związana z papierowym podłożem i słabo przystosowana do ruchu, wymagała odnowy. Tę zapewniła fotografia cyfrowa, zrodzona do życia na ekranie, do cyrkulacji w sieci, natychmiast dostępna w każdym punkcie przestrzeni.

Mówi się często, że fotografia cyfrowa to takie samo zdjęcie, tylko uzyskane innymi środkami. Tymczasem, zwraca uwagę autor "Fotografii...", fotografia srebrowa jest przede wszystkim nieruchomym przedmiotem, utrwalonym obrazem. Jej natura jest chemiczna, bo wymaga wywoływacza, utrwalacza. Taka fotografia brała za wzorzec rzeczy (rzeczywistość), i produkowała inne rzeczy (czyli zdjęcia). Fotografia cyfrowa zaś, przeciwnie, nie utrwala, puszcza w ruch, jest bardziej dostępna; jej idealnym narzędziem jest telefon komórkowy wyposażony w aparat, dzięki niemu można zrobić zdjęcie i natychmiast je przesłać. Nie jest związana z podłożem, dostosowuje się do niego dowolnie. Podstawowa zaś różnica: fotografia cyfrowa nie jest obrazem, tylko strumieniem danych, a więc językiem. Co więcej, na tym samym nośniku, za pomocą tego samego języka, zapisać można dowolne dane, wideo, dźwięk, tekst,.

Pośród innych dowodów na odmienną, niefotograficzną naturę fotografii cyfrowej Rouillé podawał między innymi jej podatność na retusz. Srebrowe odbitki można było retuszować wyłącznie za pomocą technik malarskich, odmiennych od samej techniki fotograficznej. Zdjęcia cyfrowe zaś retuszowane są przy pomocy programów korzystających z tego samego języka, co język fotografii. Cyfrowe zdjęcia nie tyle więc są łatwiejsze do retuszowania, co raczej o retusz się proszą - a zaufania do zdjęcia na tym traci.

Z cyfrową fotografią nadeszła więc nowa era, era prędkości, dostępu, mniejszego zaufania.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Pisarz, publicysta, krytyk kulinarny i kurator wystaw fotograficznych. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Jego teksty z lat 2008-2010 publikowane w „Tygodniku Powszechnym”...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]