Reklama

Filmowy kanibalizm jesieni

Filmowy kanibalizm jesieni

20.07.2020
Czyta się kilka minut
To mogła być świetna wiadomość: festiwal filmowy w Gdyni jednak się odbędzie. Tyle że nie we wrześniu ani nie na początku przyszłego roku, jak można było się spodziewać, lecz w dniach 9-14 listopada. Czyli dokładnie wtedy, kiedy we Wrocławiu trwać będzie 20. edycja innego festiwalu – Nowych Horyzontów.
Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
N

Największe święto kina polskiego i najważniejszy międzynarodowy festiwal filmowy w Polsce, oba przeniesione na jesień z powodu pandemii, chcąc nie chcąc stały się imprezami konkurencyjnymi. W obecnych warunkach taka klęska urodzaju wydaje się czymś naturalnym, ale nie dla wydarzeń tej rangi. Skoro cała branża (polscy twórcy, dystrybutorzy, kina, animatorzy kultury filmowej) na skutek lockdownu znalazła się w sytuacji dramatycznej, tego rodzaju kumulacja oznacza ni mniej, ni więcej, tylko kanibalizację. Uderzy ona we wszystkich, z widzami włącznie. Szeroko pojęte środowisko filmowe ulegnie rozproszeniu, dziennikarze będą pracować na pół gwizdka, a ranga obu festiwali i prezentowanych tam tytułów na pewno się osłabi. I to w każdym wymiarze – medialnym, społecznym, rynkowym.

Najmniej opłaca się to festiwalowi w Gdyni, czyli polskiemu kinu. Zwłaszcza że reforma tegorocznej edycji (przywrócenie funkcji dyrektora artystycznego i tym samym bardziej przejrzysta selekcja) nadal stoi pod znakiem zapytania. Być może nie ma sensu zawczasu rozdzierać szat, bo kolejna fala pandemii może wymieść wszystko z realu do sieci. Niezależnie jednak, jak bardzo hybrydowa ma być formuła festiwali, kto pierwszy zarezerwował sobie listopadowe daty i gdzie akurat w tym czasie były wolne miejsca na pokazy filmów, obaj organizatorzy powinni przemyśleć strategię. Może ktoś jednak odważy się ustąpić – coś przesunąć, coś przeorganizować. W przeciwnym razie ucierpi potężny kapitał tych dwóch arcyważnych dla kultury wydarzeń. Nie tylko przez obowiązujący jesienią reżim sanitarny. ©


CZYTAJ TAKŻE: RECENZJE FILMOWE ANITY PIOTROWSKIEJ >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]