Edward Hirsch: Wiersze

Nad Renem
Czyta się kilka minut

Pamięci Rose Ausländer (1901-1988)

Nie mogłem znaleźć w Düsseldorfie żydowskiego Domu Starców

imienia Nelly Sachs,

gdzie chciałem zanieść kwiaty,

do rosa-landu jej ostatniego mieszkania,

dlatego błądziłem po pustym parku

z koszykiem poziomek

i z bochenkiem zwykłego, wiejskiego chleba, jakbym

żył w wierszu Goethego,

siadałem pod lipami i pod drzewami katalpy,

których słodycz doprowadza do szaleństwa,

tak że chciałoby się o wszystkim zapomnieć,

i słuchałem maleńkiego, europejskiego słowika,

który śpiewał wśród naszej bezdomności,

jakby dwudziesty wiek nigdy nie istniał.

Kraków, szósta rano

Adamowi Zagajewskiemu

Siedzę na Rynku, w rogu,

i czuję, jak stare miasto mnie przenika.

Piję kawę, trochę piszę,

przyglądam się starej kobiecie zamiatającej schody.

Polska właśnie się budzi: patrol gawronów,

kamienny bruk, przechodzące szybko zakonnice w habitach,

i zegar na wieży, który uderza sześć razy.

Dzień zamienia się w senne marzenie.

Ranek jest czysty i świeży

jak fartuch rzeźnika wiszący w masarni.

Wyprasowany teraz i biały, lecz już niedługo

poplami go krew.

Europa się budzi, ale Ameryka

jeszcze śpi, jak niezgrabny wyrostek,

wygodnie rozciągnięty na łóżku.

Ma szerokie dłonie i szerokie stopy,

a jego sny są niewinne i spragnione krwi.

Chciałbym mu okryć ramiona kocem,

otulić go znowu, jak dziecko,

teraz, gdy jego sen już nie jest spokojny.

Jestem sam, tutaj, w Starym Świecie,

gdzie poezja jest ważna, gdzie płoną stare nienawiści,

a historia nosi cierniową koronę.

Zapach świeżego chleba dochodzi z pieców,

i życie kontynuuje swój nieuchronny

bieg, jak pijak, który chwiejnym krokiem powoli przechodzi

przez plac, albo jak młoda Holenderka,

rozsuwająca ciężkie zasłony.

Pewnie i tu jest jakaś sprzedawczyni,

która jak co dzień staje w progu, na rogu ulicy żebrak jak zwykle

zajmuje swoje stanowisko, a gazety łopoczą złe wiadomości

od kiosku do kiosku.

Poezja także szuka sobie miejsca w świecie -

rozkoszuje się ciemnością, lecz potrzebuje światła,

wysłuchuje zwierzeń, nasłuchuje dzwonów,

i pierwszych taktów muzyki na rynku.

Europa teraz zaczyna pracować -

spójrz na tych dwóch biznesmenów,

przechodzących śpiesznie obok pomnika wieszcza -

podczas gdy po drugiej stronie oceanu

jej młodszy brat, niewinny i gwałtowny,

jeszcze śpi, marząc o glorii.

Przeł. Maja Wodecka

EDWARD HIRSCH (ur. 1950), poeta amerykański, opublikował kilka tomów poetyckich i trzy książki krytycznoliterackie, jest laureatem m. in. Nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury oraz Prix de Rome. W Polsce ukazał się nakładem Znaku wybór jego wierszy “Dzika wdzięczność" (2003) w przekładzie Mai Wodeckiej. Był gościem krakowskich Spotkań Poetów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2005