Dziewczyna z Watykanu. Nowe dane w sprawie zaginionej Emanueli Orlandi

Historię Emanueli Orlandi znamy od dawna. Serial Netfliksa porządkuje dotychczasową wiedzę i sugeruje, że rozwiązanie zagadki jej zaginięcia znajduje się za murami watykańskiego państwa.

03.11.2022

Czyta się kilka minut

 Emanuela Orlandi / FOT. MATERIAŁY PRASOWE /
Emanuela Orlandi / FOT. MATERIAŁY PRASOWE /

Czy sprawa Emanueli Orlandi – zaginionej 22 czerwca 1983 r. 15-letniej obywatelki Watykanu – znajdzie wyjaśnienie? W 40. rocznicę jej porwania urząd promotora sprawiedliwości państwa watykańskiego (odpowiednik prokuratora generalnego) poinformował, że zebrał wszystkie dokumenty, jakie były w posiadaniu Stolicy Apostolskiej, a także zeznania osób, które odpowiadały za pracę jej urzędów w czasach, gdy doszło do tajemniczych wydarzeń. Alessandro Diddi, promotor sprawiedliwości, przyznał w wywiadzie dla dziennika telewizyjnego TG1, że odkryto nowe materiały, które mogą mieć znaczenie dla śledztwa i zostaną w całości przekazane rzymskiej prokuraturze. 

O udostępnienie dokumentów od lat apelował brat zaginionej, Pietro Orlandi. Sprawa przyśpieszyła w ostatnich miesiącach, po emisji serialu dokumentalnego „Dziewczynka z Watykanu”, wypodukowanego przez platformę Netflix. Pod presją opinii publicznej parlament włoski nakazał powołanie nowej (kolejnej już) specjalnej komisji obu izb do zbadania przebiegu dochodzenia, a prokuratur Rzymu wznowił śledztwo, w ciągu ostatnich czterech dekad kilkakrotnie zawieszane.

O serialu, który mimo wielu wad, opowiedział na nowo o tragicznych wydarzeniach sprzed lat, i osobach, które próbowały nie dopuścić do ich wyjaśnienia pisaliśmy w listopadzie 2022 roku. Przypominamy ten tekst:

Spotkali się raz, na schodach kościoła św. Anny, po niedzielnej mszy dla mieszkańców tej watykańskiej parafii. Rozmowa trwała kilka sekund. – Emanuela jest w niebie – powiedział papież. – A ja mam nadzieję, że żyje – odparł Pietro Orlandi. – Jest w niebie – powtórzył Franciszek.

Brat zaginionej przed 39 laty Emanueli jest przekonany, że papież przekazał mu w ten sposób informację, dotąd ukrywaną, o śmierci siostry: „Skoro mówi takie słowa, to znaczy, że wie więcej od nas”.

To było 17 marca 2013 r. Franciszek był papieżem od czterech dni.

Trzy ślady

Dokumentalny serial „Dziewczyna z Watykanu”, w którym możemy zobaczyć tę scenę, miał premierę 20 października 2022 r. na platformie Netflix. To czterogodzinna opowieść o poszukiwaniu 15-letniej córki watykańskiego urzędnika, która zaginęła w czerwcu 1983 r. i do dziś nie natrafiono na żaden ślad jej życia ani nie znaleziono ciała.

Motywy uprowadzenia pozostają nieznane. Śledztwo, prowadzone przez policję, rodzinę i media, sprawdzało wiele tropów. Najważniejsze były trzy.

Kilka dni po zaginięciu dziewczynki z rodziną i mediami skontaktował się przedstawiciel domniemanych porywaczy (ze względu na obcy akcent nazwany „Amerykaninem”), żądając – w zamian za uwolnienie Emanueli – wypuszczenia z więzienia zamachowca Ali Agcy. Później badano trop finansowo-mafijny. Po zeznaniach byłej kochanki rzymskiego gangstera uznano, że za porwaniem stał jeden z rzymskich gangów, który lokował pieniądze w „watykańskim banku”, zarządzanym przez powiązanego ze światem przestępczym abp. Paula Marcinkusa. W końcu pojawił się wątek wykorzystywania seksualnego i zabójstwa dziewczynki.

Znamy tę historię od dawna. Serial nie odkrywa nowych tajemnic, a jedynie porządkuje dotychczasową wiedzę, by narracja była klarowna, oraz selekcjonuje materiał źródłowy, by biegła zgodnie z przyjętym założeniem. Jest ono od początku jasne: klucz do rozwiązania zagadki znajduje się w Watykanie.  

– Nie wiadomo, która z teorii jest prawdziwa. W każdej jest ziarnko prawdy. W każdej – wszystkie drogi prowadzą do Watykanu – mówią autorzy filmu.

Ukryte emocje

Zaletą filmu jest spojrzenie na historię Emanueli oczyma jej najbliższych: matki, trzech sióstr i brata (ojciec zmarł w 2004 r.). Dzięki temu watykańskie tajemnice, mafijne porachunki i finansowe skandale nie przesłaniają nam tego, co najważniejsze: bólu, strachu i poczucia opuszczenia rodziny Orlandich.

Ale to, co przydaje filmowi ludzkiego, niemal intymnego charakteru, staje się dla niego zagrożeniem. Pozornie spokojne twarze najbliższych skrywają emocje, których można się jedynie domyślać.

„Miałem ją zawieźć, ale tamtego dnia chyba mi się nie chciało. Teraz bardzo tego żałuję” – mówi Pietro Orlandi. A w innym miejscu: „Mama wciąż pytała: »Znalazłeś ją? Na co czekasz? Czemu jej nie szukasz?«”. I jeszcze w innym: „Mój ojciec tuż przed śmiercią powiedział: »Zdradzili mnie ci, którym służyłem«”.

Pietro całe życie poświęcił szukaniu siostry. Robi wszystko, by świat o niej nie zapomniał. Jest obecny w mediach, organizuje marsze pamięci, protestuje przeciwko umarzaniu śledztwa, znajduje coraz to nowe dowody. Opinia publiczna we Włoszech od lat jest pod wpływem jego interpretacji faktów. Autorzy filmu również.

Karkołomne wnioski

– Ufam w poczucie człowieczeństwa tych, którzy ponoszą za to odpowiedzialność – mówił Jan Paweł II na zakończenie modlitwy Anioł Pański 3 lipca 1983 r. Te słowa przypominane są wielokrotnie w kluczowych momentach filmu. Dla Pietra Orlandiego były dowodem, że dwa tygodnie po zaginięciu jego siostry papież wiedział, że została porwana i kto tego dokonał.

A w przytoczonych już słowach Franciszka („Emanuela jest w niebie”), wypowiedzianych po 30 latach, Pietro znalazł potwierdzenie dotąd ukrywanej przez Watykan informacji o śmierci Emanueli. Nawet jeśli wszyscy wokół zrozumieli je jako radę, by pogodził się z tym, co nieuchronne, i zaprzestał wyniszczającej go walki.

Podobnych, karkołomnych logicznie wniosków jest w filmie więcej. Decyzja Sekretariatu Stanu o otwarciu, na wniosek adwokatów rodziny, dwóch grobów na cmentarzu teutońskim, skwitowana została zdaniem: „Wyrażając zgodę na ekshumację, Watykan przyznał, że ktoś z wewnątrz miał związek z tą sprawą”. Jaki byłby komentarz, gdyby decyzja była odmowna?

Brak też argumentów na forsowany w serialu pogląd, że porwanie dziewczynki było zemstą za przekazanie przez Jana Pawła II mafijnych pieniędzy podziemnej Solidarności. Jedynym dowodem ma być zbieżność czasu: w dniu zaginięcia Emanueli Orlandi papież kończył wizytę w ojczyźnie, w której od dwóch lat trwał stan wojenny. Prawdą jest, że antykomunistyczna opozycja dostawała pieniądze z Watykanu. Ale w żaden sposób nie da się dowieść (ani wykluczyć), że były to fundusze mafijne.

Dodajmy, że w netfliksowej produkcji zdarzają się też błędy absurdalne, jak opinia, że w Polsce lat 80. „praktykowanie wiary było nielegalne i ludzie robili to potajemnie”, ilustrowana zdjęciami tłumów uczestniczących w mszy. 

Zgubione wątki

Dużo poważniejszym problemem filmu jest dopasowywanie faktów do z góry założonej tezy. Jak w przypadku zeznań Sabriny Minardi, byłej kochanki rzymskiego gangstera, która miała widywać przetrzymywaną Emanuelę Orlandi. To najważniejszy wątek serialu. Opowieść kobiety pokazana jest jako spójna, rzeczowa i wiarygodna. W rzeczywistości Minardi kilkakrotnie zmieniała zdanie, podawała sprzeczne informacje, myliła fakty. Policyjni eksperci uznali, że to efekt zażywania dużych ilości kokainy w czasie, którego dotyczyły zeznania. W filmie wykorzystano tylko te ich fragmenty, które zgadzały się z przyjętą narracją. Pominięto np. opowieść o zabetonowaniu ciała zamordowanej Emanueli na jednej z budów prowadzonych przez powiązane z mafią firmy. Pozostawiono, jako wiarygodną, scenę przekazania dziewczyny przedstawicielowi Watykanu (który miał przyjechać po odbiór porwanej w sutannie i kapłańskim kapeluszu). 

W nierzetelny sposób przedstawiono też sprawę dokumentu, rzekomo wykradzionego z Watykanu, który zestawiał koszty ukrywania Emanueli przez 14 lat w Londynie. W czasie realizacji zdjęć do filmu było już wiadomo, że to „sprawozdanie finansowe” jest fałszywką. Zresztą można to było stwierdzić na podstawie błędów rzeczowych w tekście, na jakie nie pozwoliłby sobie nawet najniższy rangą urzędnik kurii rzymskiej, a co dopiero kardynał, którego nazwisko figuruje pod dokumentem. W serialu nie zająknięto się o tym słowem.

Nowy świadek

W ostatnim odcinku serialu pojawia się nowy, nieznany dotąd świadek – przyjaciółka Emanueli. Zeznaje przed kamerą, że na kilka dni przed porwaniem Orlandi zwierzyła się jej, że była molestowana przez jednego z najbliższych współpracowników Jana Pawła II.

Nie jest to trop nowy. W 2012 r. o. Gabriele Amorth, egzorcysta diecezji rzymskiej, mówił w wywiadzie, że Emanuela została uprowadzona, wykorzystana seksualnie i zamordowana. Wątek ten pojawił się też w zeznaniach Sabriny Minardi, ale w filmie nie skorzystano z żadnego z tych źródeł.

W kontekście informacji, jakie przynoszą ostatnie lata, motyw wykorzystania seksualnego wydaje się co najmniej prawdopodobny. Można jedynie pytać, dlaczego Franciszek, który wypowiedział wojnę pedofilii, miałby ten fakt ukrywać? Odpowiedź, jakiej udziela film, brzmi: „Nigdy nie oskarżono o molestowanie seksualne nikogo z Watykanu”. A to nie jest prawdą. Zarzuty w tej materii miał postawione kard. George Pell, prefekt sekretariatu ds. gospodarczych (potem uniewinniony), papiescy nuncjusze – Józef Wesołowski i Luigi Ventura – oraz wychowawcy z watykańskiego niższego seminarium. Jest wiele dowodów, że za tego pontyfikatu nie tuszuje się już seksualnych nadużyć, przekrętów finansowych czy mafijnych powiązań duchownych. Co takiego musiałoby być w aktach Emanueli Orlandi, by nikt, nawet ten papież, nie miał odwagi o tym powiedzieć?

Trudno uwierzyć

Czy zatem postawiona w filmie teza, że Watykan wie, co się stało z Emanuelą Orlandi, jest fałszywa? Tego powiedzieć nie można. Ale na jej potwierdzenie można by znaleźć wiele innych dowodów i poszlak, nie uciekając się do manipulacji i naginania faktów.

Każdy z przedstawionych w filmie wątków jest jednakowo prawdopodobny i jednakowo nieudowadnialny. Każdy może okazać się fałszywy, ale też – paradoksalnie – prawdziwe mogą być nawet wszystkie naraz (ekspertyza fonoskopijna nagrań „Amerykanina” wykazała, że zanim opanował język włoski, musiał posługiwać się biegle łaciną; Sabrina Minardi zeznała, że abp Marcinkus „odwiedzał” uwięzioną Emanuelę).

Z drugiej jednak strony po 39 latach śledztwa, w którym niejedną ekspertyzę obalono, a słowa niejednego świadka zdezawuowano, i które biegło dziesiątkami tropów, sprowadzane na manowce przez szalonych albo przebiegłych informatorów, niczego już nie można być pewnym. Czy można dać wiarę wielokrotnym zapewnieniom Sekretariatu Stanu, że nie posiada żadnych dokumentów na temat Emanueli Orlandi? Kto choć raz spotkał się z tak zbiurokratyzowaną instytucją, jak rzymska kuria, wie, że zbiera się tam dokumenty na każdy, nawet najbłahszy temat. A żandarmeria wszczyna śledztwa w najdrobniejszych sprawach, dlaczego więc miałaby go nie prowadzić po zaginięciu obywatelki Watykanu?

Choć z drugiej strony, znając te instytucje, trudno uwierzyć, że przez blisko 40 lat żaden z tych dokumentów nie wydostał się poza leoniańskie mury i – by uderzyć w Watykan – trzeba produkować fałszywki.

Rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana niż film, nawet dokumentalny.

Dziewczyna z Watykanu, scenariusz i reżyseria Mark Lewis, Netflix 2022.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”, akredytowany przy Sala Stampa Stolicy Apostolskiej. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium  konsorcjum ICoN, zrzeszającego największe włoskie uniwersytety. Autor i… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Dziewczyna z Watykanu