Dwie kobiety

Toczy się ostatnio w mediach dyskusja, czy śmierć Jana Pawła II coś zmieniła w życiu naszego kraju. Jedni podają przykłady, które mają pokazać, że po emocjonalnym zrywie kwietnia 2005 wszystko wróciło do normy, a nawet jest gorzej. Politycy i kibice walczą z jeszcze większą niż dotąd zaciekłością, a pokolenie JP2 jest w najlepszym wypadku postulatem albo faktem medialnym. Drudzy wynajdują ludzi i sytuacje, które mają przekonać, że do dziś w życiu konkretnych osób i całych wspólnot trwają dobre owoce tamtych dni. Jedni i drudzy publikują statystyki i badania socjologiczne mające potwierdzić ich tezy.
Czyta się kilka minut

Mając w pamisęci te spory, przyjrzyj się liturgii Niedzieli Palmowej. Zobaczysz zryw narodowego uniesienia podczas wjazdu Jezusa do Jerozolimy oraz Jego mękę, która nastąpiła kilka dni później. Będziesz mógł się zastanowić nad kwestią psychologii tłumu, który najpierw krzyczał "Hosanna", a wkrótce potem "Ukrzyżuj Go". Będziesz też mógł rozważyć zachowanie sanhedrynu i rzymskich żołdaków, a także apostołów, którzy uciekli, i kobiet, które wytrwały. Proponuję jednak, byś pochylił się przede wszystkim nad postawą dwóch kobiet, o których Marek wspomina jakby mimochodem.

Ewangelista nie podaje imienia tej, która stłukła flakonik drogiego olejku i namaściła nim Jezusa. Wywołało to szemranie ludzi zgromadzonych u Szymona: "Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim". Namaszczenie olejkiem pozostałoby dla socjologów niezauważone. Nie ocaliło Jezusa przed śmiercią krzyżową. Nie pomogło ubogim. Jednak Jezus docenił ten gest: "Zaprawdę, powiadam wam: gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła". Słuchając o kobiecie z Betanii, niejeden człowiek zdecydował się na szaleństwo pojednania z Bogiem.

Druga kobieta wymieniona przez Marka zauważyła, że grzejący się przy ogniu mężczyzna przypomina jej kogoś z otoczenia Jezusa. Być może była świadkiem mesjańskiego wjazdu do Jerozolimy. Może krzyczała "Hosanna", a może tylko zdziwiona patrzyła na ludzi, którzy słali przed Chrystusem płaszcze i zielone gałązki. Nie wiemy, jakie były jej intencje, gdy zagadnęła Piotra. Czy powodowała nią ciekawość, czy zapiekłość, bo miała jakieś osobiste porachunki z Jezusem i jego zwolennikami, czy też po prostu bezmyślnie naraziła Piotra na konfrontację ze sługami arcykapłana. W każdym razie jej dociekliwość sprowokowała Apostoła do stwierdzenia: "Nie znam tego człowieka, o którym mówicie". Nie popełniła żadnego grzechu, ale sprawiła, że Jezus był bardziej samotny w godzinie śmierci. Gdyby nie ona, być może pod krzyżem Jezusa obok umiłowanego ucznia zobaczylibyśmy pierwszego z apostołów.

Zastanawiając się nad swoim stosunkiem do wielkich wydarzeń: Paschy Jezusa Chrystusa, czy nawet odejścia Jana Pawła II, spróbuj używać liczby pojedynczej. Twoje myśli, słowa, czyny są jak ziarnko gorczycy. Zapewne nie zmienią losów świata, mogą go jednak do Boga przybliżać albo od Niego oddalać.

---ramka 421159|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2006